Kolekcjonowanie dzieł sztuki oraz pomoc młodym artystom są powszechnie uznanymi formami promocji instytucji finansowych. To zbliżenie z dobrami kultury wysokiej stało się pierwszym krokiem do spojrzenia na sztukę jak na dobro materialne, które może przynosić zyski. Ze względu na jego nieprzewidywalność zalicza się go do rynków wysokiego ryzyka - potentaci inwestują nie więcej jak 3 proc. swojego portfela.
Jednak ta niestabilność kompensowana jest przez wyższą od giełdowej stopę zwrotu w badanym przez analityków okresie powojennego pięćdziesięciolecia. Dodatkowym bodźcem zainteresowania się rynkiem sztuki było wprowadzenie przez banki private-bankingu w ramach wealth menegmentu - usług skierowanych do najbogatszych klientów. Zarządy zauważyły, że obszar rynku sztuki nie jest dostatecznie eksplorowany przez instytucjonalnego klienta i wciąż jest domeną prywatnych działań inwestorskich. Pomysł nasuwał się samoistnie. Jeżeli nawet 10 proc. najbogatszych klientów korzystających z naszych usług inwestuje zyski w pasję kolekcjonerską, to warto roztoczyć nad tymi inwestycjami opiekę banku. Zwiąże to klienta z instytucją, a przede wszystkim da mu poczucie bezpieczeństwa inwestycyjnego na niepewnym rynku, które może gwarantować jedynie bogata instytucja finansowa. W ten sposób zrodziła się usługa art-bankingu. Tacy potentaci, jak Deustche Bank, Citigroup, ABN Amro czy UBS, wprowadzili ją na stałe do wachlarza swoich usług. Jednak tylko ten ostatni oferuje usługę polskiemu klientowi. UBS oferuje również badanie dzieł sztuki, zarządzanie nimi, reprezentuje klienta przed właścicielem dzieła lub instytucją pośredniczącą w jego sprzedaży, zajmuje się strategicznym planowaniem kolekcji oraz jej należytą dokumentacją. Jednak istnieje kilka powodów, dla których warto zlecić zarządzanie i budowanie swojej kolekcji właśnie bankowi.
Rzeczywistym novum jest zaadaptowanie procedur wewnętrznych wypracowanych przez banki do określania ryzyka inwestycji do rynku sztuki. Po pierwsze zatem, ostrożność i obiektywizm w podejmowaniu decyzji o zakupie dzieła. Bank w odróżnieniu od domu aukcyjnego i marszanda gwarantuje bezstronność. Nie ma ukrytego interesu w tym, by skłonić swojego klienta do zakupu. Zatrudnia profesjonalnych analityków, którzy, śledząc koniunkturę, doradzają najlepszy moment na zakup albo sprzedaż dzieła. Po drugie, instytucje finansowe jako organizacje globalne mają dostęp do światowego know-how, w sposób daleko szerszy niż lokalni marszandzi i domy aukcyjne. Jeżeli zaistnieje potrzeba sprzedaży obrazu pochodzącego z Polski np. na aukcji malarstwa rosyjskiego w Nowym Yorku i określenia jego atrybucji u eksperta z Zurichu, instytucja mająca oddziały w tych miastach przeprowadzi te operacje szybko, gwarantując najlepszy zwrot transakcji swojemu klientowi. Usługa art.-bankingu, świetnie funkcjonująca na rynkach zachodnich, w Polsce oferowana jest jedynie przez UBS. Zastanówmy się skąd ten sceptycyzm i czy są powody do obaw.
Bartosz Kwieciński
Więcej w majowym numerze miesięcznika BANK
Zaprenumeruj BANK




























































