Od bankruta do milionów na fototapetach. Rozmowa z Maciejem Białkiem z Pixers

Śledząc Twoje wpisy, jestem pod wrażeniem sieci, jaką Pixers udało się stworzyć na całym świecie. W ilu krajach działacie i na jakich odbywa się to zasadach? Jaka jest przykładowo droga klienta z Hiszpanii, który za pośrednictwem „hiszpańskiego” Pixers zamawia fototapetę? 

Nie lubię ograniczać się geograficznie, bo wysyłamy produkty do każdego zakątka świata. Wolę powiedzieć, że mamy 11 w pełni działających wersji językowych i kolejne w drodze. To pozwoli Ci lepiej wyobrazić sobie skalę naszego biznesu. Na razie wszystkie produkty wysyłamy z Polski, ale już niedługo przeniesiemy część produkcji do USA. Jeśli chodzi o zagranicznych klientów, to większość z nich nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie dokonuje zamówienia w krajowym sklepie. Badamy dokładnie lokalne rynki i dostosowujemy się do panujących tam standardów. I to rzeczywiście funkcjonuje, bo np. w Hiszpanii nominowali nas już dwa razy do miana najlepszego hiszpańskiego sklepu internetowego.

W tym roku Pixers zrealizuje zamówienie numer 100 tys. (Pixers)

Jakimi kanałami sprzedajesz i promujesz swoje produkty? Współpracujecie z projektantami wnętrz, gazetami itp. Opowiedz coś o tym, jak się dociera z takim produktem jak fototapeta do klienta końcowego?

Jesteśmy sklepem internetowym, dlatego 95% klientów dociera do nas właśnie przez Internet. Z jednej strony inwestujemy potężne kwoty w AdWords, z drugiej stawiamy mocno na SEO i content marketing. Naszego wnętrzarskiego bloga założyliśmy prawie równocześnie ze startem sklepu. Jesteśmy ekspertami w tym, co robimy i dzielimy się tą widzą z naszymi klientami. W zeszłym roku jeden z naszych postów zdobył nawet główną nagrodę w konkursie organizowanym przez Blogi Firmowe. Dziennikarze i blogerzy wiedzą, że znajdą u nas ciekawe aranżacje i chętnie pokazują je u siebie. Czasami jeden wpis pociąga za sobą nawet 60 wpisów na innych blogach. Jesteśmy też obecni w lokalnych i międzynarodowych serwisach wnętrzarskich, takich jak Homebook czy Houzz. Jeśli zapytasz na jakimś włoskim forum o fototapety do łazienki, to bardzo prawdopodobne, że uzyskasz odpowiedź właśnie od nas. Staramy się po prostu być wszędzie tam, gdzie nasi klienci mogą szukać inspiracji i pomocy, czyli głównie na stronach związanych z lifestyle'em i dekoracją wnętrz.

Waszym klientem są głównie osoby fizyczne czy może firmy?

Większość naszych klientów to osoby fizyczne, ale mamy też dział B2B, który dociera do architektów i innych klientów biznesowych. Coraz częściej zgłaszają się także do nas firmy, które widziały gdzieś zdjęcia naszego biura i chciałaby też w podobny sposób wytapetować swoje. Jesteśmy otwarci na wyzwania.

Czy masz jakieś szacunki dotyczące Waszej działalności w innych krajach? Czy tam również macie aspiracje do bycia liderem? Gdzie jesteście równie mocni, a gdzie póki co konkurencja jest lepsza?

My chcemy być światowym numerem 1 i na razie jesteśmy na dobrej drodze. Kluczem do sukcesu na rynkach zagranicznych jest ich doskonała znajomość. Inaczej może się okazać,  że po prostu przepalasz kasę, a nawet nie wiesz, dlaczego. My na przykład nie mieliśmy pojęcia, dlaczego akurat w Hiszpanii fototapety sprzedają się gorzej. Zasięgnęliśmy języka i okazało się, że większość tamtejszych mieszkań ma na ścianach baranka. To rzecz, której nie jesteś wstanie wywnioskować z Google Analytics. Jesteśmy bliscy zostania liderem w Europie, ale do podbicia USA jeszcze trochę nam brakuje. Tamtejsza konkurencja rozwija się bardzo dynamicznie, ale nie ma mowy o żadnych kompleksach. Damy sobie z nimi radę.

Powiedz coś o liczbach. Ile fototapet udało się do tej pory sprzedać od startu (liczycie to w kilometrach?). Ile zamówień zrealizowaliście? Ile osób zatrudniasz?

Sprzedane fototapety liczymy w boiskach piłkarskich (śmiech). Jak na razie przykrylibyśmy nimi ponad 188 obiektów. Zresztą to dane, które podajemy na bieżąco na naszej stronie głównej. Jeśli chodzi o liczbę zatrudnionych osób, to sam nie wiem, co odpowiedzieć. Ostatnio podczas finalizowania negocjacji z jednym z przyszłych partnerów, ten zapytał się mnie o to, ile zatrudniamy osób. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że 60, na co on stwierdził, że od tej chwili już 560. Nie mogę zdradzić, ile już zrealizowaliśmy zamówień, ale w tym roku na pewno dobijemy do 100 tysięcy.

Czy możesz zdradzić wysokość przychodów, jakie osiąga Pixers?

Rośniemy w szybkim tempie. Wystarczy wspomnieć, że w 2012 roku nasze obroty wyniosły 3,5 mln zł. Rok później zanotowaliśmy wzrost do poziomu 9,5 mln zł. Rok 2014 zamknęliśmy przychodami  w wysokości 17 mln zł.

Jaka jest w tej chwili Twoja rola w Pixers? Wciąż mocno angażujesz się operacyjnie?

Na szczęście coraz mniej. Stery operacyjne oddałem w styczniu Maciejowi Ziemczonkowi, a sam staram się skupiać głównie na wyznaczaniu ogólnej strategii oraz regularnym sprawdzaniu postępów. To w zupełności wystarczy. Udało mi się znaleźć osoby, które podzielają moją wizję i stworzyć świetny zespół, który doskonale sobie radzi także bez mojej opieki. Przetestowałem to zresztą niedawno, kiedy z dnia na dzień oznajmiłem, że wyjeżdżam na 3 tygodnie do Miami. Wróciłem i zastałem wszystko w jeszcze lepszym porządku, niż zostawiłem. Kiedyś wydawało mi się, że muszę być zaangażowany we wszystkie działania, teraz wręcz zachęcam zespół, żeby nie bał się podejmować samodzielnych decyzji. Raportujemy wszystko w basecampie, więc jeśli będę musiał zareagować, to zareaguję.

Gdybyś mógł cofnąć czas, czy zrobiłbyś coś inaczej w swoich biznesach?

Pewnie kilka z nich zamknąłbym wcześniej (śmiech). Z drugiej strony właśnie mniejszym lub większym porażkom zawdzięczam to, gdzie jestem teraz, więc może niczego bym nie zmienił. Sam nie wiem. Nie myślę za dużo o tym, co mogłem zrobić, a czego mogłem nie robić. Wyciągam wnioski i zapominam o sprawie. Skupiam się na tym, co dzieje się teraz i wydarzy się w przyszłości. A wydarzy się sporo.

Czy Twoje plany biznesowe skupiają się głównie na Pixers, czy masz w głowie nowe projekty, przedsięwzięcia? A może myślisz o odpoczynku?

Nie byłbym sobą, gdybym już teraz nie myślał o kolejnym projekcie. Pixers to moje ukochane dziecko, które daje mi niesamowitą satysfakcję, ale moje życie nie krąży (już) wyłącznie wokół fototapet. Niedługo ruszymy z nową wersją SHU, aplikacji do robienia błyskawicznych screenshotów, która nawet w bardzo okrojonej wersji zyskała sobie grono zagorzałych fanów. Kręcą mnie też tematy związane z ekologią i podróżami. Kto wie, co z tego wyniknie…

Znany jesteś z ciętego, mało dyplomatycznego języka, więc w kilku zdaniach dosadnie powiedz coś osobom, które myślą o własnym startupie. Niech to będzie kilka darmowych porad od doświadczonego kolegi.

Podobno ostatnio jest już ze mną lepiej, ale nadal nie boję się powiedzieć wprost tego, co myślę. Robię to, co lubię i nie oglądam się na innych. Nie zależy mi na dołączeniu do żadnego koła wzajemnej adoracji.

A młodym przedsiębiorcom radzę. Nie wchodźcie na rynek fototapet. Jeśli już macie takie samobójcze myśli, to lepiej zapytajcie się nas o sklep partnerski. Kiedyś mi za to podziękujecie.

Nie traktujcie Waszego startupu jak choinki. Zbudujcie jak najszybciej MVP opierające się na funkcjonalności, bez której użytkownicy nie będą mogli żyć i zacznijcie na niej zarabiać kasę. Jeśli kasa się pojawi, to możecie sobie dodawać kolejne bombki i jeździć po konferencjach. Jeśli nie, to szkoda waszej energii, bo wasz pomysł jest prawdopodobnie do dupy i powinniście go zmienić.

Nie bójcie się przyznać do porażki. Jeśli coś nie działa, to większą porażką jest kontynuowanie działania niż samo przyznanie się do błędu. Nie udało się to trudno, coco jumbo i do przodu. Ja zdążyłem zbankrutować dwa razy, zanim pojawiło się Pixers.

Dziękuję za rozmowę

Grzegorz Marynowicz

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~sarakowalskaaa

Faktycznie, fototapety to ostatnio raj dla ludzi. Są stylowe i pasują do każdego wnętrza :) Mało tego, można je zmieniać, modyfikować co jest świetnym rozwiązaniem dla wielu osób. Mój wybór padł w ostatnich dniach na dokładnie taką fototapetę, co myślicie? Jest oryginalna, wpadła mi w oko. https://galeriaeuropa. eu/fototapety-muz ... a-bez-slow

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 1 ~Zdziwiony

"Operatorem serwisu internetowego PIXERS jest GREEN CAPITAL LTD z siedzibą w Saint Vincent i Grenadynach."

Ciekawe dlaczego Polska firma ma taki dziwny adres.
Nie wierzę, że to z powodu podatków.
Przecież wszyscy dokładamy się do dróg, wojska itd

! Odpowiedz
0 0 ~deBunk

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/263434-koszmar-firma-poligraficzna-sprzedaje-fototapety-z-widokami-majdanka-jako-dekoracje-do-pokoju-dzieciecego

! Odpowiedz
0 1 ~muł_roboczy

Dużo pozytywnych i negatywnych komentarzy. Myślę że można prosto powiedzieć:
szacunek:
- upartość i odwagę w dążeniu do celu
- rozbudowa jakby nie było jeszcze Polskiej firmy z ekspansją na zagraniczne rynki
minusy zapewne za to co pisaliście:
- 2 razy zbankrutował (zapewne zobowiązania wobec jego wierzycieli nie zostały przez to zrealizowane)
- styl wypowiedzi powiązany z ww. tzn dążenie do kasy nawet po trupach (teraz kasę ma to się zrobił wyluzowany i wielkoduszny ;) )

A w biznesie szczęście niewątpliwie jest konieczne , ale też samozaparcie i odwaga.
Pozdrawiam wytrwałych

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 3 ~MixhauBiauek

"Naszego wnętrzarskiego bloga założyliśmy prawie równocześnie ze startem sklepu. Jesteśmy ekspertami w tym, co robimy i dzielimy się tą widzą z naszymi klientami."

Skoro są ekspertami od fototapet, to czemu od razu się tym nie zajęli tylko "położyli" 20 innych biznesów?

! Odpowiedz
5 2 ~Noth

"A młodym przedsiębiorcom radzę. Nie wchodźcie na rynek fototapet. Jeśli już macie takie samobójcze myśli, to lepiej zapytajcie się nas o sklep partnerski. Kiedyś mi za to podziękujecie."

hehe czyli konkurencjo won !! chciałoby się macie wszystko drogo i jedziecie po najprostszej linii oporu banki obrazów to spore przegięcie :) sklep partnerski lol xD słabooo Panie Maćku słabo ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 2 ~daffa

Charakter tego Pana mówi wszystko, jesli taka jest cena bycia milionerem to ja juz wole swoje podwórko. Firmie życzę dalszych sukcesów.

! Odpowiedz
4 19 ~1CH

To ten sam Maciej Białek co przekręcił Money.pl na grubą bańkę? Uważajcie na Pana.

! Odpowiedz
5 4 ~cesar

Wszystko pięknie się rozwija i gna do przodu, tylko ... brakuje mi choćby cienia pasji w tym co robi nasz Bohater. No chyba, że objawia się ona w zarabianiu coraz większej i większej fortuny.
Pieniądze dla pieniędzy - OK. Jak to mówią, zawsze lepiej być zdrowym i bogatym...
Taki biznes jak i wiele innych, jest na pewno potrzebny, oby tak dalej.
Doceniam i choć nie podziwiam - życzę powodzenia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 14 ~Eryk

Proszę za bardzo nie rozgłaszać tych zarobionych milionów bo nasz kochany UKS może się zainteresować i z tych milionowych zarobków zrobią się milionowe długi i oskarżenia o oszustwa podatkowe w naszym kraju to jak najbardziej możliwe wystarczy popatrzeć na innych którym się przez chwile udało.

! Odpowiedz

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl