2006-04-24 06:05 Źródło: Gazeta Podatkowa
Nieuczciwe praktyki: Nie daj się nabrać na "darmową" reklamę
Tysiące firm w całej Europie, w tym także w Polsce, co roku dają się nabrać na rzekomo darmową reklamę w katalogach biznesowych, za którą w rzeczywistości przychodzi im płacić od kilkuset do kilku tysięcy euro. Pomysłodawca tego procederu zbił majątek stosując nieuczciwe praktyki i wykorzystując obawę drobnych przedsiębiorców przed sądami i firmami windykacyjnymi. Dostałeś pocztą formularz w języku angielskim zawierający dane Twojej firmy i zachęcający do podpisania go i odesłania pod wskazany adres? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten artykuł. Miałeś pecha i zdążyłeś już odesłać formularz? Mamy dla Ciebie garść informacji o sposobie działania firm, od których przez najbliższe miesiące będziesz regularnie otrzymywał groźnie brzmiące wezwania do zapłaty. Nie taki jednak diabeł straszny.
Nie ma nic za darmo
Mechanizm oszustwa wygląda następująco. Firma z siedzibą za granicą, najczęściej w Szwajcarii, Hiszpanii lub Austrii przysyła do polskiego przedsiębiorcy korespondencję w języku angielskim. Znajduje się w niej formularz zawierający dane firmy, z prośbą o jego podpisanie i odesłanie pod wskazany adres. Niemal wszyscy adresaci są przekonani, że zagraniczna firma za darmo umieści ich dane w papierowych lub elektronicznych informatorach.
Sugeruje to układ formularza - nie wygląda on jak normalny druk zamówienia, cena nie jest uwidoczniona. Na większości formularzy znajduje się nawet wytłuszczony zapis, że jego podpisanie spowoduje bezpłatną aktualizację już istniejącego wpisu w katalogu.
To, co najważniejsze ukryte jest na samym dole, drobnymi literkami, do których mało kto dociera. Z zapisów tych wynika, że odsyłając formularz zawiera się umowę z wydawcą katalogu. Cena waha się w granicach od 700 do ponad 1.000 euro za rok. Umowa zawierana jest na 3 - 5 lat i jest co roku automatycznie odnawiana. W niektórych wersjach nie można jej nawet przed upływem tego terminu wypowiedzieć. W sumie daje to niebagatelną kwotę kilku tysięcy euro.
Jeśli otrzymaliście Państwo taki formularz, najlepiej od razu umieśćcie go tam, gdzie jego miejsce. Prosto do kosza na śmieci.
Organizatorzy targów ostrzegają
Wydawcy tych bezwartościowych z biznesowego punktu widzenia katalogów posuwają się nawet do sugerowania powiązań ze znanymi organizatorami imprez targowych. Międzynarodowe Targi Poznańskie ostrzegały niedawno przed austriacką firmą Construct Data Verlag AG, wydawcą internetowego katalogu firm "Fair Guide". Wydawca ten bezpodstawnie sugeruje przedsiębiorcom, że jest powiązany z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi lub z innym organizatorem targów, próbując w ten sposób "wyciągnąć" pieniądze od klientów targów.
Wydawcy celują też w konkretne branże - hotelarzy, restauratorów, lekarzy i inne. Tytuły ich katalogów brzmią dość poważnie. Nabierają się wszyscy, nie tylko w Europie, ale i Azji oraz Ameryce - od fryzjerów po duże firmy.
"Płacić czy nie płacić?" - oto jest pytanie
Co mają jednak począć tysiące firm, które już wpadły w zastawione sidła i nieopatrznie podpisały i odesłały formularz?
"Nie płacić" - radzą Międzynarodowe Targi Poznańskie. Najlepiej anulować zamówienie listem poleconym, a niezależnie od tego nie dokonywać zapłaty i ignorować monity. Ze strony internetowej www.auma.de (sekcja: download) można pobrać wzór pisma w języku angielskim do firmy Construct Data Verlag AG ("Template letter regarding Construct Data AG"). Zawiera ono zgodne z austriackim prawem oświadczenie o uchyleniu się od skutków zawartej "umowy" z powołaniem się na wprowadzenie w błąd.
Ci z Państwa, którzy podpisali formularze innych firm, mogą szukać bardziej szczegółowej informacji na stronie www.stopecg.org. Znajdują się tam m.in. wzory pism anulujących zamówienia.
Co na to prawo?
Kto z prawnego punktu widzenia
ma rację: wydawca katalogu czy firma, która formularz podpisała,
a teraz nie chce płacić? Czy można uznać, że została zawarta
umowa, skoro jej postanowienia dotyczące ceny, wprawdzie napisane
małymi literami, zostały podpisane? Problem polega na tym, że
z reguły w formularzach znajduje się zapis mówiący
o tym, że ewentualny spór rozstrzygnie sąd w Austrii,
Hiszpanii czy jeszcze innym państwie, w oparciu
o obowiązujące tam prawo.
Dobra wiadomość jest taka, że kodeksy obowiązujące w tych krajach przewidują, podobnie jak polski Kodeks cywilny, możliwość uchylenia się od skutków oświadczenia złożonego pod wpływem błędu. Jest ono obwarowane terminem, z reguły rocznym. Warto więc na wszelki wypadek pobrać ze strony internetowej (patrz: ramka) wzór odpowiedniego pisma i wysłać go wydawcy katalogu.
Gorsza wiadomość - gdyby wydawca chciał zrealizować swoje groźby i oddać sprawę do sądu, to spór toczyłby się przed zagranicznym sądem. Gdyby polska firma do sporu nie przystąpiła, istnieje ryzyko wydania wyroku pod jej nieobecność. Przepisy unijne ułatwiają egzekwowanie wyroków wydanych w innych państwach Unii Europejskiej. Teoretycznie wyrok mógłby zostać wyegzekwowany przez komornika w Polsce. Dlaczego tylko teoretycznie?
Co na to praktyka?
Otóż biznes z wyłudzaniem pieniędzy sposobem "na katalog" oparty jest na wywieraniu presji i zastraszaniu przedsiębiorców procesami i firmami windykacyjnymi. Wystarczy, że ugnie się przed nią kilka procent firm i zapłaci po niemal 1.000 euro rocznie, by zapewnić ogromne zyski całemu przedsięwzięciu.
Jak podają autorzy strony internetowej www.stopecg.org, wydawcy poprzestają na straszeniu i nie oddają spraw o zapłatę do sądów. Mimo wieloletniej działalności ani razu nie odważyła się tego zrobić firma European City Guide. Jak podają Międzynarodowe Targi Poznańskie, od pozywania "reklamodawców" trzyma się z daleka także Construct Data, wydawca "Fair Guide". Niedawno spółka ta po raz pierwszy wytoczyła przed austriackim sądem powództwo - wybrała firmę z Izraela - ale ta przystąpiła do obrony i sprawa jest w toku. Wydaje się, że Construct Data liczyła na to, że firma z Izraela nie przystąpi do sporu, a sąd w Austrii wyda wyrok pod jej nieobecność. Na taki wyrok mogłaby później powoływać się w wezwaniach do zapłaty kierowanych do innych firm. Jednak się przeliczyła.
Wydawcy katalogów, co do zasady, zdają sobie sprawę z tego, że przed zachodnimi sądami ich pozwy nie miałyby większych szans. Tym bardziej, że problemów z prawem im nie brakuje. Są atakowane przez organizacje przedsiębiorców, firmy z całego świata ślą na nie skargi. Sąd Chemnitz w Niemczech w wyroku z dnia 4 czerwca 2004 r. uznał, że oferty Construct Data są tak sformułowane, iż noszą znamiona oszustwa, a osoby, które je podpisały nie muszą płacić. Spółka European City Guide została w 2003 r. ukarana przez sąd w Barcelonie karą 300.000 euro i rocznym zakazem prowadzenia działalności za nieuczciwe praktyki. Po tym wyroku przeniosła działalność do Walencji. Przeciwko szwajcarskiej spółce Novachannel toczy się śledztwo.
Czeski precedens i kontratak
Jak dotąd tylko jednej spółce z branży wydawców bezwartościowych katalogów (szwajcarska Intercable Verlag AG) udało się uzyskać wyroki w sądach cywilnych przeciwko czeskim przedsiębiorcom, wykorzystując w dużej mierze funkcjonującą w czeskim prawie możliwość uzyskiwania orzeczeń pod nieobecność drugiej strony. Około 250 z ponad 2.600 nabranych firm na początku bieżącego roku zjednoczyło się w walce przeciw Intercable. Organa ścigania zostały powiadomione o popełnieniu przestępstwa przez szwajcarską spółkę. Niezależnie od tego trwa obrona w sądzie cywilnym.
Kłopoty serwisu internetowego
Największym przeciwnikiem nieuczciwych firm wydających katalogii jest Jules Woodell, twórca serwisu internetowego www.stopecg.org, który kilka lat temu sam nabrał się na ofertę spółki European City Guide. Na jego stronie znajdują się praktyczne informacje dla poszkodowanych przedsiębiorców. Jego działalność do tego stopnia krzyżowała szyki wydawcom katalogów, że szwajcarska spółka Novachannel wynajęła brytyjską kancelarię prawną. Ta zagroziła procesem firmie, z której serwerów korzystał Jules Woodell. Na krótko jego strona zniknęła nawet z sieci.
Kto za tym stoi?
Osobą, która czerpie największe zyski z "biznesu katalogowego" jest Niemiec Meinolf Ludenbach. Należą do niego najbardziej aktywne w "branży" spółki - European City Guide, Novachannel, Construct Data. Także firmy windykacyjne Gravis Inkasso Gmbh oraz Premium Recovery AG, które wzywają przedsiębiorców z całego świata do zapłaty za znalezienie się w katalogu, są z nim powiązane.
Gazeta Podatkowa Nr 238 z dnia 2006-04-20
- Nieuczciwe praktyki: Nie daj się nabrać na "darmową" reklamę Autor: ~rob 2011-03-08 09:42
- UWAGA! na sklep internetowy w OŁAWIE na dolnym sląsku "TERRANO" ul. Browarniana 1,TO ZŁODZIEJE wielkiego formatu!!!!!!!!!!!!!! ,na forach w ALEGRO tez są ostrzezenia!!! wyslesz im na konto , (..)








Dodaj komentarz