Na dzisiejszym Google Doodle, czyli charakterystycznej, okolicznościowej grafice zamieszczanej na głównej stronie wyszukiwarki, widnieje nawiązanie do Karty Olimpijskiej - zbioru zasad i reguł, których muszą przestrzegać zawodnicy biorący udział w zawodach olimpijskich. Okazją są oczywiście XXII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi, które dzisiaj mają swoją ceremonię otwarcia. Sama Karta Olimpijska jest deklaracją ideową, w której znajdują się nawiązania do starożytnego ideału sportowca (kalos kagathos - piękny i dobry) oraz filozofii, która przyświeca igrzyskom.
Nie wiązałoby się to z żadnymi emocjami, gdyby nie jeden element - całość podana jest w kolorach tęczy, czyli oficjalnych kolorach środowisk homoseksualnych. Istotny jest też fragment Karty podany przez Google: „Uprawianie sportu jest prawem człowieka. Każdy musi mieć możliwość uprawiania sportu bez jakiejkolwiek dyskryminacji i w zgodzie z duchem olimpijskim, czyli w atmosferze wzajemnego zrozumienia, przyjaźni, solidarności i zasad fair play”.
Biorąc pod uwagę, kto jest gospodarzem tegorocznych zimowych igrzysk, mamy do czynienia z prostym i celnym przekazem - Google wyraża swój sprzeciw wobec ostatnio uchwalonego w Rosji, antygejowskiego prawa, według którego w Federacji obowiązuje teraz zakaz propagowania „nietradycyjnych zachowań seksualnych”.

Igrzyska dalekie od standardów
Google dołączył w ten sposób do chóru polityków, którzy postanowili bojkotować igrzyska - m.in. Baracka Obamy, Angeli Merkel, Davida Camerona, Francois Hollande’a oraz prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska. Chodzi oczywiście o notoryczne łamanie praw człowieka w Rosji, agresywną politykę wobec sąsiadów i próbę narzucenia mocarstwowej polityki innym krajom.
W Soczi cały czas obecny jest także strach dotyczący zamachów. W samym Wołgogradzie, w ciągu dwóch dni ataków bombowych zginęły 34 osoby, a kilkadziesiąt wciąż przebywa w szpitalach w ciężkim stanie. Wszyscy - sportowcy, dziennikarze, politycy i sami organizatorzy obawiają się kolejnych aktów terroru.
Imperialny sen Putina
Plan inwestycyjny, jak to w Rosji wykonano przypuszczalnie w 140%: drzewa przy stoku przyczepione sznurkami, trawa pomalowana na nieskazitelny zielony, a śnieg został już zwieziony (w Soczi, który jest letnim kurortem go nie ma). Internet jednak aż huczy od zdjęć słynnych już niedociągnięć: żółtej wody, zlewów bez kranów, grzejników na suficie czy elementarnych braków w wykończeniu infrastruktury.
Impreza wymagająca tak olbrzymiego nakładu finansowego z ekonomicznego punktu widzenia ma marne szanse się zwrócić. Już teraz koszt igrzysk wynosi 50 mld dolarów (niektórzy twierdzą, że dużo więcej), czyli dla porównania - około 10% rocznego PKB Polski.
/MW





















































