2009-11-03 04:15 Źródło: Rozmowa Bankier.pl
Jochen Messmer: Ubezpieczenia w Europie Środkowo-Wschodniej przeżyją swój renesans
Kryzys miał swój oddźwięk na wszystkich płaszczyznach gospodarczych, dotknął także branży ubezpieczeniowej. Wielu dużych graczy musiało zmienić swoja strategię i przeformować szyki, innych wartość spadła i zostali kupieni przez większe międzynarodowe koncerny. Strategia z przed kryzysu ułatwiła grupie Ergo utrzymanie lub wzrost pozycji na rynku. Jochen Messemer, Prezes Zarządu Ergo International jest zadowolony ze strategii swojej spółki, oraz tego jak poradzili sobie w minionym czasie.
Czy spółka ERGO rozważa przejęcie jakiejś firmy w Polsce?
Jochen Messemer: InternationalZawsze patrzymy na przejęcia i fuzje z perspektywy grupy. Stać nas na to, żeby kupić te firmy, które nas interesują, czyli mają przypis rzędu maksymalnie 500 milionów euro rocznie. Natomiast w tej chwili nie mamy do czynienia z rynkiem, na którym można by realizować jakieś wielkie marzenia o budowaniu rozległych struktur poprzez przejęcia i fuzje.
Jak bardzo spadła wartość kupionych 3-4 lata temu spółek i jak ją obliczyć?
J.M.: Nasze podejście jest bardzo konserwatywne. Na przykład, niedawno dokonaliśmy odpisu aktualizującego o wartości 100 milionów EUR w jednej z naszych firm w Austrii. Przejęliśmy tę spółkę pod koniec 2008 r. i, stosując nasze modele ryzyka i zarządzanie aktywami, zauważyliśmy, że występują tam znaczące odpisy z tytułu istniejącej struktury aktywów. Zawsze warto spojrzeć, kto dokonuje tego typu aktualizacji czy odpisów, a kto nie. Istnieją takie przypadki firm, które najwyraźniej zadając sobie to pytanie, jaki jest właściwy model biznesowy odpowiadają – nie wiem, nie będę niczego aktualizować, bo nie wiem o ile. To jest dosyć niepokojąca sytuacja, bo jeśli poprzednio wiedzieliśmy, a teraz nie wiemy to już wystarczający powód do tego żeby założyć, że sytuacja się zmieniła i należy dokonać zmian w projektach. Tu dodatkowo pojawiają się podstawowe trudności z inwestowaniem poza strefa euro. Jeżeli realizujemy przejęcia i fuzje w obszarze wystawionym na fluktuacje walutową to dokonujemy wyceny fair value kursów walutowych. Patrzymy na to jak wyglądają rynki finansowe, – jakie są wartości kursów. Pytanie jest, jakie będą te wartości w perspektywie 10-letniej? A właśnie na 10 lat przygotowujemy przypadki biznesowe. Staramy się postępować zgodnie z rynkiem kapitałowym.
Czy Ergo planuje zainwestować w ubezpieczenia zdrowotne w Polsce lub co musiałoby by się zmienić żeby ten rodzaj ubezpieczeń stał się dla Was interesujący?
J.M.: Perspektywa wejścia na ten rynek się nie zmieniła. Nie planujemy tego. Co miałoby się zdarzyć byśmy weszli na ten rynek? Myślę, że chodzi tutaj o nasze relacje z usługodawcami i osobami świadczącymi usługi medyczne. W tej chwili ta baza usługodawców jest nie wystarczająco stabilna. Potrzebujemy bardziej dojrzałej struktury i partnera do negocjacji z właściwą strukturą własnościową.
Generalnie możemy wyróżnić dwa sposoby realizowania ubezpieczeń zdrowotnych: albo jako uzupełnienie palety ubezpieczeń różnego typu, albo jako specjalizację. W wypadku drugiego podejścia wymagające są pewne działania prawne regulujące rynek. Chodzi tutaj o stworzenie pewnej struktury wycen poszczególnych usług. Trzecim istotnym kryterium jest konieczność zaoferowania klientom czegoś szczególnego. Musimy mieć coś, co poszerzy istniejącą ofertę opieki zdrowotnej. Co nie bez znaczenia, na danym rynku powinna istnieć kultura, w której klienci będą wierzyć, że kiedy będą potrzebowali usługi zdrowotnej to ta usługa zostanie opłacona.
Jakie aspekty są Pana zdaniem szczególnie istotne przy doborze takiego dostarczyciela usług, który byłby w stanie skłonić Ergo do wejścia na rynek Polski z ubezpieczeniami zdrowotnymi?
J.M.: Podstawowym aspektem jest wielkość struktur, które świadczą usługi medyczne. Gdy mówimy o produkcie ubezpieczeniowym wyobrażamy sobie produkt, który jest świadczony w wielu regionach, najlepiej na skale krajową.
Wśród beneficjentów ubezpieczeń, także zdrowotnych, wciąż rosnącą liczbowo jest grupa emerytów. Dla nich w krajach Europy portfel świadczeń prywatnych jest bardzo szczupły, a społeczeństwa się starzeją. Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Jak powinien zostać, lub zostanie rozszerzony parasol usług dla tej grupy?
J.M.: Jeśli chodzi o rencistów to kraje Europy Zachodniej stanęły wobec poważnego problemu. Umknął im odpowiedni moment w czasie, kiedy można było uchwycić odpowiednią równowagę między świadczeniami państwowymi i prywatnymi. Teraz wprowadzenie tych zmian będzie znacznie trudniejsze. Mam nadzieję, że nowe silne ekonomie w Europie Wschodniej, będą mogły skorzystać z doświadczenia swoich zachodnich sąsiadów i lepiej rozwiązać ten problem. Drugim problemem, z którym mamy do czynienia jest to, że funkcjonujemy w warunkach kryzysu finansowego. Kryzys nadszarpnął zaufanie społeczeństwa wobec świadczeń prywatnych. Może tak naprawdę ten kryzys zaufania nie dotyczy w tak wielkim stopniu Polski, ale przede wszystkim takich krajów jak Rumunia, Ukraina czy Słowenia. Tuż przed samym kryzysem członkowie społeczeństwa zaczęli inwestować w prywatne systemy emerytalne. Ich pierwsze podejście skończyło się stratami rzędu 10%, 20%, 30%, w niektórych miejscach nawet 70%. To stanowi bardzo wielkie wyzwanie dla całej branży ubezpieczeniowej.
Jaki wpływ miała taka sytuacja na sprzedaż i funkcjonowanie Ergo?
J.M.: Skupialiśmy się na produktach gwarantowanych, ale gwarancje, jakie oferowaliśmy (np. rzędu 2 – 2,5%) sprawiały, że te produkty bardzo trudno było sprzedać w ostatnich latach przed kryzysem. Można powiedzieć, że teraz mamy do czynienia z renesansem tego typu ubezpieczeń.
Jaka jest, więc recepta na sukces?
J.M.: Zastosować zdrowy rozsadek. Dobrze jest rozumieć modele biznesowe, jakimi się posługujemy. Nie wystarczy polegać na tym ze ktoś mądrzejszy je wymyślił. Ważne jest, by rozumieć modele biznesowe i połączyć to z dobrymi regułami zarządzania. Można powiedzieć, że sytuacja, w jakiej znajduje się w tej chwili Ergo International i MUNICH RE jest bardzo wygodna. Nie można powiedzieć ze nie dotknął nas kryzys, jednak jest to sytuacja bardzo komfortowa. Myślę, że zawdzięczamy to przede wszystkim temu, że zainwestowaliśmy w rozumienie modeli i zadbaliśmy o to by stosować właściwe zarządzanie ryzykiem. Podchodziliśmy do wszystkich projekcji i do wszystkich planów konserwatywnie.
Czy wierzy pan, że zwykli ludzie nauczyli się czegoś w kryzysie i będą kupować produkty z gwarancją, które nie obiecują tak znacznych zysków?
J.M.: Myślę, że będzie większy odsetek populacji, który przynajmniej przez pewien okres będzie trochę inaczej oceniać równowagę miedzy zyskiem a ryzykiem. Z drugiej strony – czy wróci chciwość? Gdy rynki zaczną iść w górę, czy znów pojawia się takie zachowania? Wygląda na to, że tak. Tutaj jest pytanie i być może zadanie dla rządu, dla polityków, aby z jednej strony dbać o przejrzystość produktów, z drugiej o lepszą edukację ekonomiczną ludzi, tak, aby mniejszy procent ludności w przyszłości kupował produkty niedopasowane do ich profilu.
Jaka jest odpowiedzialność firm ubezpieczeniowych w tej chwili?
J.M.: Znacznie większa. To, w czym wyróżniała się zawsze Grupa Ergo sprawia, że lubię w niej pracować, to skupienie na długofalowej perspektywie finansowej. Takie planowanie długofalowe to jest np. chronienie marki. Kiedy patrzymy w dalszej perspektywie na skutki naszych działań to znacznie zmniejsza się ryzyko, że zrobimy cos niemądrego.
Rozmawiała Barbara Koziar, Bankier.pl
Czy spółka ERGO rozważa przejęcie jakiejś firmy w Polsce?
|
Jak bardzo spadła wartość kupionych 3-4 lata temu spółek i jak ją obliczyć?
J.M.: Nasze podejście jest bardzo konserwatywne. Na przykład, niedawno dokonaliśmy odpisu aktualizującego o wartości 100 milionów EUR w jednej z naszych firm w Austrii. Przejęliśmy tę spółkę pod koniec 2008 r. i, stosując nasze modele ryzyka i zarządzanie aktywami, zauważyliśmy, że występują tam znaczące odpisy z tytułu istniejącej struktury aktywów. Zawsze warto spojrzeć, kto dokonuje tego typu aktualizacji czy odpisów, a kto nie. Istnieją takie przypadki firm, które najwyraźniej zadając sobie to pytanie, jaki jest właściwy model biznesowy odpowiadają – nie wiem, nie będę niczego aktualizować, bo nie wiem o ile. To jest dosyć niepokojąca sytuacja, bo jeśli poprzednio wiedzieliśmy, a teraz nie wiemy to już wystarczający powód do tego żeby założyć, że sytuacja się zmieniła i należy dokonać zmian w projektach. Tu dodatkowo pojawiają się podstawowe trudności z inwestowaniem poza strefa euro. Jeżeli realizujemy przejęcia i fuzje w obszarze wystawionym na fluktuacje walutową to dokonujemy wyceny fair value kursów walutowych. Patrzymy na to jak wyglądają rynki finansowe, – jakie są wartości kursów. Pytanie jest, jakie będą te wartości w perspektywie 10-letniej? A właśnie na 10 lat przygotowujemy przypadki biznesowe. Staramy się postępować zgodnie z rynkiem kapitałowym.
Czy Ergo planuje zainwestować w ubezpieczenia zdrowotne w Polsce lub co musiałoby by się zmienić żeby ten rodzaj ubezpieczeń stał się dla Was interesujący?
J.M.: Perspektywa wejścia na ten rynek się nie zmieniła. Nie planujemy tego. Co miałoby się zdarzyć byśmy weszli na ten rynek? Myślę, że chodzi tutaj o nasze relacje z usługodawcami i osobami świadczącymi usługi medyczne. W tej chwili ta baza usługodawców jest nie wystarczająco stabilna. Potrzebujemy bardziej dojrzałej struktury i partnera do negocjacji z właściwą strukturą własnościową.
Generalnie możemy wyróżnić dwa sposoby realizowania ubezpieczeń zdrowotnych: albo jako uzupełnienie palety ubezpieczeń różnego typu, albo jako specjalizację. W wypadku drugiego podejścia wymagające są pewne działania prawne regulujące rynek. Chodzi tutaj o stworzenie pewnej struktury wycen poszczególnych usług. Trzecim istotnym kryterium jest konieczność zaoferowania klientom czegoś szczególnego. Musimy mieć coś, co poszerzy istniejącą ofertę opieki zdrowotnej. Co nie bez znaczenia, na danym rynku powinna istnieć kultura, w której klienci będą wierzyć, że kiedy będą potrzebowali usługi zdrowotnej to ta usługa zostanie opłacona.
Jakie aspekty są Pana zdaniem szczególnie istotne przy doborze takiego dostarczyciela usług, który byłby w stanie skłonić Ergo do wejścia na rynek Polski z ubezpieczeniami zdrowotnymi?
J.M.: Podstawowym aspektem jest wielkość struktur, które świadczą usługi medyczne. Gdy mówimy o produkcie ubezpieczeniowym wyobrażamy sobie produkt, który jest świadczony w wielu regionach, najlepiej na skale krajową.
Wśród beneficjentów ubezpieczeń, także zdrowotnych, wciąż rosnącą liczbowo jest grupa emerytów. Dla nich w krajach Europy portfel świadczeń prywatnych jest bardzo szczupły, a społeczeństwa się starzeją. Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Jak powinien zostać, lub zostanie rozszerzony parasol usług dla tej grupy?
J.M.: Jeśli chodzi o rencistów to kraje Europy Zachodniej stanęły wobec poważnego problemu. Umknął im odpowiedni moment w czasie, kiedy można było uchwycić odpowiednią równowagę między świadczeniami państwowymi i prywatnymi. Teraz wprowadzenie tych zmian będzie znacznie trudniejsze. Mam nadzieję, że nowe silne ekonomie w Europie Wschodniej, będą mogły skorzystać z doświadczenia swoich zachodnich sąsiadów i lepiej rozwiązać ten problem. Drugim problemem, z którym mamy do czynienia jest to, że funkcjonujemy w warunkach kryzysu finansowego. Kryzys nadszarpnął zaufanie społeczeństwa wobec świadczeń prywatnych. Może tak naprawdę ten kryzys zaufania nie dotyczy w tak wielkim stopniu Polski, ale przede wszystkim takich krajów jak Rumunia, Ukraina czy Słowenia. Tuż przed samym kryzysem członkowie społeczeństwa zaczęli inwestować w prywatne systemy emerytalne. Ich pierwsze podejście skończyło się stratami rzędu 10%, 20%, 30%, w niektórych miejscach nawet 70%. To stanowi bardzo wielkie wyzwanie dla całej branży ubezpieczeniowej.
Jaki wpływ miała taka sytuacja na sprzedaż i funkcjonowanie Ergo?
J.M.: Skupialiśmy się na produktach gwarantowanych, ale gwarancje, jakie oferowaliśmy (np. rzędu 2 – 2,5%) sprawiały, że te produkty bardzo trudno było sprzedać w ostatnich latach przed kryzysem. Można powiedzieć, że teraz mamy do czynienia z renesansem tego typu ubezpieczeń.
Jaka jest, więc recepta na sukces?
J.M.: Zastosować zdrowy rozsadek. Dobrze jest rozumieć modele biznesowe, jakimi się posługujemy. Nie wystarczy polegać na tym ze ktoś mądrzejszy je wymyślił. Ważne jest, by rozumieć modele biznesowe i połączyć to z dobrymi regułami zarządzania. Można powiedzieć, że sytuacja, w jakiej znajduje się w tej chwili Ergo International i MUNICH RE jest bardzo wygodna. Nie można powiedzieć ze nie dotknął nas kryzys, jednak jest to sytuacja bardzo komfortowa. Myślę, że zawdzięczamy to przede wszystkim temu, że zainwestowaliśmy w rozumienie modeli i zadbaliśmy o to by stosować właściwe zarządzanie ryzykiem. Podchodziliśmy do wszystkich projekcji i do wszystkich planów konserwatywnie.
Czy wierzy pan, że zwykli ludzie nauczyli się czegoś w kryzysie i będą kupować produkty z gwarancją, które nie obiecują tak znacznych zysków?
J.M.: Myślę, że będzie większy odsetek populacji, który przynajmniej przez pewien okres będzie trochę inaczej oceniać równowagę miedzy zyskiem a ryzykiem. Z drugiej strony – czy wróci chciwość? Gdy rynki zaczną iść w górę, czy znów pojawia się takie zachowania? Wygląda na to, że tak. Tutaj jest pytanie i być może zadanie dla rządu, dla polityków, aby z jednej strony dbać o przejrzystość produktów, z drugiej o lepszą edukację ekonomiczną ludzi, tak, aby mniejszy procent ludności w przyszłości kupował produkty niedopasowane do ich profilu.
Jaka jest odpowiedzialność firm ubezpieczeniowych w tej chwili?
J.M.: Znacznie większa. To, w czym wyróżniała się zawsze Grupa Ergo sprawia, że lubię w niej pracować, to skupienie na długofalowej perspektywie finansowej. Takie planowanie długofalowe to jest np. chronienie marki. Kiedy patrzymy w dalszej perspektywie na skutki naszych działań to znacznie zmniejsza się ryzyko, że zrobimy cos niemądrego.
Rozmawiała Barbara Koziar, Bankier.pl



Dodaj komentarz