Chyba nie ma łatwiejszego sposobu na zadłużanie się niż zaciąganie kredytów za pomocą karty kredytowej. Wystarczy, że przy kasie sklepowej, w restauracji czy hotelu zamiast gotówki posłużymy się błyszczącym kawałkiem plastiku. W tym właśnie tkwi największe niebezpieczeństwo dla każdego posiadacza karty kredytowej. Niekontrolując wypływu gotówki z portfela i niebędąc ograniczonymi kwotą znajdującą się na naszym rachunku wielu z nas ma problemy z zachowaniem dyscypliny finansowej i zadłuża się do tego stopnia, że nie jest w stanie wszystkiego spłacić przed terminem. A należy pamiętać, że "przeterminowany" kredyt na karcie może być nawet dwukrotnie droższy (wyżej oprocentowany) niż kredyt gotówkowy. Pamiętając o kilku podstawowych zasadach unikniemy tego rodzaju nieprzyjemnych sytuacji.
Płaska czy może wypukła?
Karta kredytowa należy do najlepiej rozwijających się produktów bankowych. Zapominamy czasy, gdy dostępna była jedynie dla wąskiej grupy najlepiej zarabiających. Obecnie również osoby o najniższych dochodach mogą już liczyć na otrzymanie karty kredytowej, choć będzie to jedynie karta elektroniczna (płaska) z niskim limitem kredytowym (np. 1 tys. zł), przy pomocy której nie dokonamy zakupów przez Internet, lecz do robienia zakupów na kredyt w sklepie posiadającym odpowiedni terminal jak najbardziej się nadaje. Tzw. kartę wypukłą, która daje już znacznie większe możliwości, otrzymamy wówczas, gdy nasze średnie miesięczne wynagrodzenie netto przekroczy określony przez dany bank pułap (np. 1.200 zł). W zależności od możliwości finansowych klienta banki oferują kilka różnych kart kredytowych, różniących się nie tylko kolorem i nazwą (np. srebrna, złota, platynowa), lecz przede wszystkim limitem kredytowym.
Mając do wyboru więcej niż jeden rodzaj karty (np. kartę płaską z limitem 1.000 zł i kartę wypukłą srebrną z limitem 4.000 zł), należy pamiętać, że za luksus trzeba płacić. O ile opłata za wydanie tej pierwszej może nas kosztować ok. 25 zł, to druga może być pod tym względem trzykrotnie droższa. Choć powszechne stały się już promocje kart kredytowych, w ramach których nie pobiera się opłaty za wydanie karty kredytowej, to z reguły dotyczą one jedynie pierwszej opłaty. W kolejnych latach przyjdzie nam zapłacić "normalną" stawkę, chyba że bank zwalnia z niej całkowicie lub częściowo w przypadku osiągnięcia określonej wartości obrotów przy użyciu karty kredytowej.
Ile banków, tyle kart
Konkurencja pomiędzy bankami oferującymi karty kredytowe sprawia, że coraz trudniej połapać się w gąszczu nieustających promocji. Rezygnacja przez bank z opłaty za wydanie karty to często tylko jeden z elementów walki o nowych klientów. Kolejne to zmniejszanie oprocentowania kredytu na karcie oraz wydłużanie tzw. okresu bezodsetkowego. W większości banków okres ten wynosi od 44 do 56 dni. W promocjach - dwukrotnie tyle. Oznacza to, że będziemy mogli znacznie dłużej cieszyć się darmowym kredytem. Niestety, warunki promocyjne nie trwają wiecznie i po kilku okresach rozliczeniowych od zawarcia umowy zostajemy zrównani w prawach ze "starymi" klientami. Warto zatem spoglądać chłodnym okiem na wszelkie tego typu akcje i brać przede wszystkim pod uwagę warunki, które czekają nas w niedalekiej przyszłości, chyba że mamy zamiar co rusz zmieniać bank i przez to niemal nieustannie utrzymywać się na fali promocyjnej.
Czy to się opłaca?
Chyba największą zaletą kart kredytowych jest to, że dzięki nim mamy możliwość korzystania przez pewien czas z darmowego kredytu. Jeżeli spłacimy zadłużenie na karcie kredytowej przed upływem okresu bezodsetkowego ("grace period"), nie zapłacimy ani grosza odsetek. To nie jedyny warunek. Ważne jest również to, w jaki sposób używamy karty. Na tak korzystne warunki nie możemy bowiem liczyć w przypadku, gdy przy jej pomocy wypłacamy pieniądze z bankomatu czy przelewamy środki na rachunek bieżący.
PAMIĘTAJ! Wypłacając pieniądze z bankomatu przy użyciu karty kredytowej nie korzystamy z okresu bezodsetkowego. |
Bank nie weźmie więc pod uwagę faktu, że zaciągnięty w ten sposób kredyt spłacimy w krótkim czasie, zwykle wystarczającym do tego, by korzystać z darmowej pożyczki. Oprocentowanie naliczone zostanie od dnia takiej wypłaty. Do tego może też dojść prowizja, o której była już mowa. W rezultacie byłoby taniej, choć nie bez pewnych formalności, skorzystać z kredytu gotówkowego (konsumpcyjnego).
Z uwagi na powyższe karta kredytowa powinna nam służyć przede wszystkim do bezgotówkowego płacenia za towary lub usługi, w tym również za pośrednictwem Internetu i zaciągania w ten sposób krótkotrwałego kredytu, który należy spłacić przy najbliższej okazji (np. po następnej wypłacie). Ważnym czynnikiem przy wyborze karty powinien być zatem przyznany do niej okres bezodsetkowy. Im dłuższy, tym oczywiście lepiej. Należy jednak pamiętać, że okres ten nie rozpoczyna się od dnia dokonania płatności kartą, lecz w pierwszym dniu tzw. okresu rozliczeniowego trwającego jeden miesiąc. Stąd też rzadko będziemy mieli okazję korzystać z darmowego kredytu przez cały okres bezodsetkowy, wynoszący np. 51 dni. Jeżeli płatności za pomocą karty kredytowej dokonamy pod koniec okresu rozliczeniowego, na darmową spłatę zadłużenia będziemy mieli znacznie mniej czasu, np. 21 dni.
WAŻNE: Nie czekaj ze spłatą zadłużenia na karcie kredytowej do ostatniej chwili. Nawet, jeżeli rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy, z którego dokonujemy spłaty kredytu na karcie, posiadamy w tym samym banku, zaksięgowanie środków na rachunku dla karty kredytowej może potrwać np. 2-3 dni (sprawdź w regulaminie banku). Ponieważ bank zastrzega, że spłata zadłużenia na karcie kredytowej następuje z chwilą uznania tego drugiego rachunku, przelewów należy dokonywać z odpowiednim wyprzedzeniem. Wystarczy jeden dzień opóźnienia i bank naliczy nam oprocentowanie od dnia dokonania transakcji (a nie jak można byłoby przypuszczać - od upływu okresu bezodsetkowego). |
Wybierając wśród rozbudowanej oferty kart kredytowych należy więc przemyśleć, do czego będzie nam służył ten mały kawałek plastiku. Jeżeli przy jego pomocy chcemy zaciągać chwilowe pożyczki (np. wypłacając je z bankomatu), najważniejsze powinno być dla nas oprocentowanie kredytu na karcie. Waha się ono w granicach od 17 do nawet 38 procent. Warto też zwrócić uwagę na mniej rzucające się w oczy koszty, a mianowicie prowizje pobierane przy wypłacie pieniędzy z bankomatów, również tych należących do wydawcy karty. Przyzwyczajeni jedynie do używania kart debetowych możemy bowiem zupełnie przeoczyć tą kwestię.
Przy wyborze karty kredytowej warto też zwrócić uwagę, czy dodany został do niej pakiet ubezpieczeń oraz czy jest on bezpłatny. Przydatne mogą się okazać również zniżki w sklepach, hotelach, restauracjach czy biurach podróży, do których prawo nabędziemy wraz z otrzymaniem karty danego banku.
Spłata minimalna czy całkowita?
Zasada jest taka, że jeżeli spłacimy zadłużenie na karcie kredytowej przed upływem okresu bezodsetkowego, oprocentowanie nie zostanie naliczone. Należy jednak dokonać spłaty całkowitej, a nie tylko spłaty minimalnej, do czego zachęca nas bank przysyłając zestawienie transakcji dokonanych przy użyciu posiadanej przez nas karty kredytowej za dany okres rozliczeniowy wraz z blankietem wpłaty tej kwoty. Spłacając tylko część zadłużenia (w kwocie minimalnej) nie ma co liczyć na nieoprocentowany kredyt. Ma to jedynie sens ze względu na grożące nam opłaty karne na wypadek niedokonania spłaty minimalnej w przewidzianym do tego terminie (tj. przed upływem okresu bezodsetkowego).
Na marginesie należy zaznaczyć, że pobieranie takiej opłaty wydaje się niezgodne z prawem. Stanowi ona bowiem karę umowną, a ta może być zastrzeżona wyłącznie na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego. Tymczasem spłata minimalna zadłużenia na karcie kredytowej jest bez wątpienia świadczeniem pieniężnym. Ewentualne negatywne konsekwencje, które mogą nas spotkać na wypadek braku takiej spłaty powinny się zatem ograniczać do odsetek za opóźnienie. Podsumowując ten wątek należy stwierdzić, że bank, który pobiera odsetki za nieterminową spłatę zadłużenia na karcie kredytowej nie może dodatkowo żądać od klienta uiszczenia opłaty karnej (kary umownej). Niestety, w praktyce wciąż wygląda to inaczej. Powyższe argumenty powinny nam jednak posłużyć w obronie przed poniesieniem takiego kosztu.
Gazeta Podatkowa Nr 164 z dnia 2005-08-04





























































