2009-12-01 08:00 Źródło: Twoja-Firma.pl
Interesy w kulturze
Jeśli oceniać stadium kryzysu w Polsce na podstawie wydatków przyznanych kulturze z miejskich budżetów, to recesja właśnie zaczyna się na dobre. Budżety miejskich instytucji zostały skorygowane w połowie 2009 roku, a na rok 2010 przewidziano znacznie mniejsze dotacje niż w latach ubiegłych. Czy to oznacza, że Polskę czeka kulturalny regres?
W trudnych czasach dużo zależy od zaradności dyrektorów poszczególnych placówek. Wiele z instytucji posiada infrastrukturę, którą można z powodzeniem przekuć na dochodowy interes. - Wiszenie u klamki ministra to nie jest nasza mocna strona. W związku z tym wolę wynająć salę za 1000 złotych i te 1000 złotych zainwestować w festiwal awangardy muzyki metalowej Asymmetry, niż pisać do ministra prośbę o dotację – mówi Robert Chmielewski, dyrektor O.D.A. Firlej we Wrocławiu.
Firlej od kilku lat udostępnia swe sale na zasadach komercyjnych. Można tu zorganizować konferencję dla ponad setki osób lub firmowe mikołajki dla dzieci pracowników. Podobnie jest w wielu instytucjach kultury, nawet te największe coraz przychylniejszym okiem patrzą na biznesowych klientów. Firlej poszedł jednak o krok dalej: - W tej chwili uruchomiliśmy stronę internetową poświęconą wyłącznie wynajmom - mówi Chmielewski. Klienci są aktywnie pozyskiwani, a Firlej pracuje na dwie zmiany: w dzień zastaniemy tu szkolenie dla schludnie ubranych menedżerów, za to wraz z zapadnięciem zmroku obiekt przechodzi w ręce fanów niszowych dźwięków. Im więcej firm korzysta z usług Firleja, tym bogatsza nocna oferta kulturalna, bo jak mówi Chmielewski: Zarobione pieniądze natychmiast przeznaczamy na to, czym Firlej się szczyci, czyli na wysokiej próby wydarzenia artystyczne z kręgu muzyki awangardowej.
Firlejowi sprzyja położenie - znajduje się w centrum Wrocławia. Taka lokalizacja wabi klientów, nie wspominając o tym, że w dużym mieście łatwiej o biznesowe zlecenie. Wydawałoby się, że gorsza sytuacja dotyczy placówek w mniejszych miejscowościach, jednak okazuje się, że i te potrafią sobie radzić. Przykładem może być Ośrodek Kultury w Pobiedziskach, który szukając klientów na miarę swoich możliwości, zamieścił na stronie internetowej ofertę organizacji imprez okolicznościowych.
Jeśli więcej miejskich instytucji pójdzie w ślady Firleja i samodzielnie zadba o swoje finanse, być może Polska uniknie w nadchodzących latach losu kulturalnej pustyni. Środki na działalność artystyczną można pozyskiwać nie tylko wyciągając rękę po publiczne pieniądze. Wszystko zależy od odwagi i przedsiębiorczości, bo żeby zarabiać pieniądze najpierw należy wykroczyć poza stereotyp pracowników kultury, gardzących prywatnymi pieniędzmi, a potem skutecznie prowadzić interesy.
/ Maciej Mikurda
W trudnych czasach dużo zależy od zaradności dyrektorów poszczególnych placówek. Wiele z instytucji posiada infrastrukturę, którą można z powodzeniem przekuć na dochodowy interes. - Wiszenie u klamki ministra to nie jest nasza mocna strona. W związku z tym wolę wynająć salę za 1000 złotych i te 1000 złotych zainwestować w festiwal awangardy muzyki metalowej Asymmetry, niż pisać do ministra prośbę o dotację – mówi Robert Chmielewski, dyrektor O.D.A. Firlej we Wrocławiu.
Firlej od kilku lat udostępnia swe sale na zasadach komercyjnych. Można tu zorganizować konferencję dla ponad setki osób lub firmowe mikołajki dla dzieci pracowników. Podobnie jest w wielu instytucjach kultury, nawet te największe coraz przychylniejszym okiem patrzą na biznesowych klientów. Firlej poszedł jednak o krok dalej: - W tej chwili uruchomiliśmy stronę internetową poświęconą wyłącznie wynajmom - mówi Chmielewski. Klienci są aktywnie pozyskiwani, a Firlej pracuje na dwie zmiany: w dzień zastaniemy tu szkolenie dla schludnie ubranych menedżerów, za to wraz z zapadnięciem zmroku obiekt przechodzi w ręce fanów niszowych dźwięków. Im więcej firm korzysta z usług Firleja, tym bogatsza nocna oferta kulturalna, bo jak mówi Chmielewski: Zarobione pieniądze natychmiast przeznaczamy na to, czym Firlej się szczyci, czyli na wysokiej próby wydarzenia artystyczne z kręgu muzyki awangardowej.
Firlejowi sprzyja położenie - znajduje się w centrum Wrocławia. Taka lokalizacja wabi klientów, nie wspominając o tym, że w dużym mieście łatwiej o biznesowe zlecenie. Wydawałoby się, że gorsza sytuacja dotyczy placówek w mniejszych miejscowościach, jednak okazuje się, że i te potrafią sobie radzić. Przykładem może być Ośrodek Kultury w Pobiedziskach, który szukając klientów na miarę swoich możliwości, zamieścił na stronie internetowej ofertę organizacji imprez okolicznościowych.
Jeśli więcej miejskich instytucji pójdzie w ślady Firleja i samodzielnie zadba o swoje finanse, być może Polska uniknie w nadchodzących latach losu kulturalnej pustyni. Środki na działalność artystyczną można pozyskiwać nie tylko wyciągając rękę po publiczne pieniądze. Wszystko zależy od odwagi i przedsiębiorczości, bo żeby zarabiać pieniądze najpierw należy wykroczyć poza stereotyp pracowników kultury, gardzących prywatnymi pieniędzmi, a potem skutecznie prowadzić interesy.
/ Maciej Mikurda








Dodaj komentarz