– Wydaje się, że przyszedł już czas na promowanie inwestowania w fundusze. Zmieniły się nastroje, ton komentarzy w mediach, osłabły emocje. Myślę, że jeśli kolejni gracze pojawią się ze swoimi reklamami, będzie to miało pozytywny skutek dla rynku funduszy inwestycyjnych – mówi Adrian Adamowicz, wiceprezes Pioneer Pekao TFI. BZ WBK AIB TFI też planuje wsparcie reklamowe dla swoich produktów.
– Rozważamy różne możliwości, ale nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej terminu i formy reklamy – mówi Krzysztof Samotij, prezes firmy. Promocje swoich funduszy przygotowują też Millennium TFI oraz KBC TFI. Wzrost wydatków na reklamę funduszy potwierdzają majowe dane firm monitorujących rynek. Po trzech tygodniach tego miesiąca kwoty przeznaczone na promowanie oferty TFI sięgają już niemal tych, które firmy finansowe wydały na ten cel w całym kwietniu.
Kolejne miesiące zapowiadają się jeszcze lepiej, choć wciąż nie wszyscy zarządający uznali, że przyszedł już czas na pokazanie się z funduszami w mediach. – Część TFI może wstrzymywać się z działaniami promocyjnymi ze względu na np. przyjętą taktykę grupy kapitałowej, w której działa – mówi Adrian Adamowicz. – Biorąc pod uwagę efektywności przekazu, najlepiej pokazywać się wtedy, kiedy konkurencja tego nie robi – przyznaje.
TFI wycofały się z działań marketingowych już w styczniu tego roku, kiedy spadki na giełdzie i powiększające się straty funduszy doprowadziły do masowych umorzeń jednostek. O pieniądze inwestorów zaczęły wówczas zabiegać banki. Wprawdzie są one największym kanałem dystrybucji funduszy, ale ich priorytetem stało się promowanie lokat. W efekcie, jak wynika z danych Expert Monitora, koszty promowania oferty TFI od początku tego roku to jedynie 64 proc. wydatków z takiego samego okresu 2007 r.
Ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. Szacuje się, że kampanie reklamowe funduszy akcentujące przede wszystkim wysokie stopy zwrotu mogły kosztować 125 mln zł. Zdaniem specjalistów TFI powinny teraz zmienić charakter reklamy. – Należałoby położyć nacisk na długofalowość inwestowania – uważa Radosław Kowalik-Miklaszewski, dyrektor zarządzający Young & Rubicam. Jego zdaniem dla klientów liczy się teraz gwarancja bezpieczeństwa zainwestowanego kapitału.
Marta Chmielewska-Racławska
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat






























































