2009-03-02 12:26 Źródło: Noble Bank
Czy jazda samochodem może być sztuką?
W codziennym życiu jedne czynności wykonujemy częściej, inne rzadziej. Do jednych nie przykładamy się, robimy je rutynowo, inne traktujemy z sercem: staramy się zrobić coś dobrze, a nawet pięknie.
Na przykład gotowanie. Wielu ludzi robi sobie kanapki, a na obiad je pizzę z mrożonki. Nawet nie przyjdzie im na myśl, żeby poświęcić trochę czasu na przygotowanie i zjedzenie wykwintnej potrawy. Podobnie jest z tańcem. Znakomita większość z nas na parkiecie tylko się kiwa - raz w lewo, dwa razy w prawo. A są przecież szkoły tańca, które potrafią wprowadzić w arkana tej przepięknej dziedziny, abyśmy mogli czerpać z niej satysfakcję, poczucie spełnienia i dobrze spędzonego czasu.
Znam wielu ludzi, zresztą sam się do nich zaliczam, którzy jazdę samochodem traktują z pewnym pietyzmem. Twierdzę, że jeździć dobrze nie koniecznie musi znaczyć szybko, choć zarazem wyznaję zasadę, że w końcowym rachunku stoper prawdę ci powie.
Na świecie, np. w Japonii, coraz modniejsze są pokazy doskonale opanowanej jazdy ekstremalnej, np. drifting - jazda samymi poślizgami. Ale przykładów na to, że w jeździe samochodem też można zmierzać do doskonałości, jest wiele – wcale nie muszą one być ekstremalne.
W tym i w kilku następnych artykułach omówię pewne techniki i ćwiczenia, które nie tylko świadczą o kunszcie prowadzenia, ale mogą także przydać się każdemu na każdej drodze – jeżeli dojdzie do sytuacji, w której od opanowania i umiejętności zależeć będzie uniknięcie wypadku. Wahadło, Aaltonen, Jotka, nawrót na ręcznym, hamowanie lewą nogą – to techniki należące do jazdy sportowej, ale wcale nie zastrzeżone tylko dla zawodników.
Zima, śnieg - to doskonała pora do doskonalenia techniki jazdy.
Dziś zajmę się ćwiczeniem z pozoru prostym, a w rzeczywistości jednym z najtrudniejszych, jakie można samemu przeprowadzić na zaśnieżonym terenie. Wielki, nieżyjący już polski mistrz rajdowy Janusz Kulig nazywał je „amplitudą”. Upraszczając, sprowadza się ono do wprowadzania i wyprowadzania samochodu z poślizgu.
Nie muszę przypominać, że ćwiczenie to powinniśmy przeprowadzać na zamkniętym, w miarę równym terenie. Im większy plac, tym lepiej, bo bezpieczniej. Do tego ćwiczenia potrzebny jest naprawdę duży plac o długości 400 metrów i szerokości 50. Najlepiej pas lotniska.
Większość kierowców, którzy tylko co nieco słyszeli o amplitudzie, albo nie rozumieją mechanizmu powstawania poślizgu, albo traktują ją jako zwykły slalom. Nic bardziej mylnego. Dlaczego? Amplituda to ćwiczenie wymagające wyśmienitej koordynacji ruchów i korelacji dodawania i ujmowania gazu z kręceniem kierownicą (kontrowaniem). Jest to jedna z najtrudniejszych prób, przed jakimi stają adepci rajdów samochodowych.
Jak wykonać wahadło?
Rozpędzamy samochód od początku placu do 60 km/h i jedziemy na trzecim biegu. Na środku placu wykonujemy lekki skręt kierownicą w połączeniu z raptownym ujęciem gazu. Samochód wpada w lekki poślizg tylnej osi. Wtedy skręcamy lekko w przeciwną stronę, dając kontrę, na chwilkę tylko dodając, a potem znowu ujmując gazu. Czynności te powtarzamy cyklicznie, aby uzyskać następujący efekt:
Koła są skierowane na wprost, ale nie względem samochodu, tylko względem wzdłużnej osi pasa, po którym jeździmy (zob. rysunek). Tył auta zarzuca raz w lewo, raz w prawo, a koła wskazują prosto, co oczywiście oznacza, że dajemy kontry raz w lewo raz w prawo. Kontra kierownicą z poprzedniego zakrętu służy zarazem jako skręt do następnego zakrętu. (Aby dobrze zrozumieć to zdanie, trzeba pamiętać, że skręt oznacza obracanie kół, a zakręt – tor po linii krzywej, jakim porusza się pojazd).
Aby dobrze wykonywać ćwiczenie, kontra nie może być zbyt późna, bo samochód się obróci, ani za wczesna, bo się wyprostuje. W tym drugim przypadku możemy sobie pogratulować umiejętności wyprowadzenia auta z poślizgu, ale… nie będzie to ćwiczenie amplitudy, która jest o wiele trudniejsza niż opanowanie pojedynczego poślizgu.
Dodawanie gazu w tym ćwiczeniu służy:
1.wykonaniu tak zwanego zamachu środkiem ciężkości. Jednak aby wielokrotnie przesuwać środek ciężkości do przodu i wraz z odpowiednim skrętem kierownicy zmieniać kierunek jazdy, trzeba ujmować gazu. Skoro zaś musimy ujmować gazu, a nie chcemy zwalniać, to przed każdym ujęciem trzeba gazu dodać – zbudować jego zapas. Z tego wniosek, że dodawanie gazu służy tu także:
2.utrzymaniu prędkości na stałym poziomie.
Podkreślam, że w omawianym ćwiczeniu dodawanie gazu nie służy „wyciąganiu” auta z poślizgu.
Ćwiczenie – wahadło wykonujemy podobnie bez względu na rodzaj napędu.
Różnica polega na tym, że jeżeli przy przednim napędzie zrobi się błąd spóźnionej kontry, to bardzo łatwo wyciągnąć samochód gazem. W aucie czteronapędowym jest to trudniejsze i wymaga więcej miejsca, bo samochód bardziej ucieka na boki. Przy tylnym napędzie ćwiczenie jest wyjątkowo trudne, ponieważ próba wyciągania gazem przy spóźnieniu kontry nie ma szans powodzenia i kończy się najczęściej obrotem auta.
Piotr Wróblewski Właściciel szkoły rajdowej
Pamiętaj! Wahadło to nie slalom!

Na przykład gotowanie. Wielu ludzi robi sobie kanapki, a na obiad je pizzę z mrożonki. Nawet nie przyjdzie im na myśl, żeby poświęcić trochę czasu na przygotowanie i zjedzenie wykwintnej potrawy. Podobnie jest z tańcem. Znakomita większość z nas na parkiecie tylko się kiwa - raz w lewo, dwa razy w prawo. A są przecież szkoły tańca, które potrafią wprowadzić w arkana tej przepięknej dziedziny, abyśmy mogli czerpać z niej satysfakcję, poczucie spełnienia i dobrze spędzonego czasu.
Znam wielu ludzi, zresztą sam się do nich zaliczam, którzy jazdę samochodem traktują z pewnym pietyzmem. Twierdzę, że jeździć dobrze nie koniecznie musi znaczyć szybko, choć zarazem wyznaję zasadę, że w końcowym rachunku stoper prawdę ci powie.
Na świecie, np. w Japonii, coraz modniejsze są pokazy doskonale opanowanej jazdy ekstremalnej, np. drifting - jazda samymi poślizgami. Ale przykładów na to, że w jeździe samochodem też można zmierzać do doskonałości, jest wiele – wcale nie muszą one być ekstremalne.
W tym i w kilku następnych artykułach omówię pewne techniki i ćwiczenia, które nie tylko świadczą o kunszcie prowadzenia, ale mogą także przydać się każdemu na każdej drodze – jeżeli dojdzie do sytuacji, w której od opanowania i umiejętności zależeć będzie uniknięcie wypadku. Wahadło, Aaltonen, Jotka, nawrót na ręcznym, hamowanie lewą nogą – to techniki należące do jazdy sportowej, ale wcale nie zastrzeżone tylko dla zawodników.
Zima, śnieg - to doskonała pora do doskonalenia techniki jazdy.
Dziś zajmę się ćwiczeniem z pozoru prostym, a w rzeczywistości jednym z najtrudniejszych, jakie można samemu przeprowadzić na zaśnieżonym terenie. Wielki, nieżyjący już polski mistrz rajdowy Janusz Kulig nazywał je „amplitudą”. Upraszczając, sprowadza się ono do wprowadzania i wyprowadzania samochodu z poślizgu.
Nie muszę przypominać, że ćwiczenie to powinniśmy przeprowadzać na zamkniętym, w miarę równym terenie. Im większy plac, tym lepiej, bo bezpieczniej. Do tego ćwiczenia potrzebny jest naprawdę duży plac o długości 400 metrów i szerokości 50. Najlepiej pas lotniska.
Większość kierowców, którzy tylko co nieco słyszeli o amplitudzie, albo nie rozumieją mechanizmu powstawania poślizgu, albo traktują ją jako zwykły slalom. Nic bardziej mylnego. Dlaczego? Amplituda to ćwiczenie wymagające wyśmienitej koordynacji ruchów i korelacji dodawania i ujmowania gazu z kręceniem kierownicą (kontrowaniem). Jest to jedna z najtrudniejszych prób, przed jakimi stają adepci rajdów samochodowych.
Jak wykonać wahadło?
Rozpędzamy samochód od początku placu do 60 km/h i jedziemy na trzecim biegu. Na środku placu wykonujemy lekki skręt kierownicą w połączeniu z raptownym ujęciem gazu. Samochód wpada w lekki poślizg tylnej osi. Wtedy skręcamy lekko w przeciwną stronę, dając kontrę, na chwilkę tylko dodając, a potem znowu ujmując gazu. Czynności te powtarzamy cyklicznie, aby uzyskać następujący efekt:
Koła są skierowane na wprost, ale nie względem samochodu, tylko względem wzdłużnej osi pasa, po którym jeździmy (zob. rysunek). Tył auta zarzuca raz w lewo, raz w prawo, a koła wskazują prosto, co oczywiście oznacza, że dajemy kontry raz w lewo raz w prawo. Kontra kierownicą z poprzedniego zakrętu służy zarazem jako skręt do następnego zakrętu. (Aby dobrze zrozumieć to zdanie, trzeba pamiętać, że skręt oznacza obracanie kół, a zakręt – tor po linii krzywej, jakim porusza się pojazd).
Aby dobrze wykonywać ćwiczenie, kontra nie może być zbyt późna, bo samochód się obróci, ani za wczesna, bo się wyprostuje. W tym drugim przypadku możemy sobie pogratulować umiejętności wyprowadzenia auta z poślizgu, ale… nie będzie to ćwiczenie amplitudy, która jest o wiele trudniejsza niż opanowanie pojedynczego poślizgu.
Dodawanie gazu w tym ćwiczeniu służy:
1.wykonaniu tak zwanego zamachu środkiem ciężkości. Jednak aby wielokrotnie przesuwać środek ciężkości do przodu i wraz z odpowiednim skrętem kierownicy zmieniać kierunek jazdy, trzeba ujmować gazu. Skoro zaś musimy ujmować gazu, a nie chcemy zwalniać, to przed każdym ujęciem trzeba gazu dodać – zbudować jego zapas. Z tego wniosek, że dodawanie gazu służy tu także:
2.utrzymaniu prędkości na stałym poziomie.
Podkreślam, że w omawianym ćwiczeniu dodawanie gazu nie służy „wyciąganiu” auta z poślizgu.
Ćwiczenie – wahadło wykonujemy podobnie bez względu na rodzaj napędu.
Różnica polega na tym, że jeżeli przy przednim napędzie zrobi się błąd spóźnionej kontry, to bardzo łatwo wyciągnąć samochód gazem. W aucie czteronapędowym jest to trudniejsze i wymaga więcej miejsca, bo samochód bardziej ucieka na boki. Przy tylnym napędzie ćwiczenie jest wyjątkowo trudne, ponieważ próba wyciągania gazem przy spóźnieniu kontry nie ma szans powodzenia i kończy się najczęściej obrotem auta.
Piotr Wróblewski Właściciel szkoły rajdowej
Pamiętaj! Wahadło to nie slalom!


Dodaj komentarz