Broker ubezpieczeniowy – zawód z przyszłością

Agent ubezpieczeniowy, broker ubezpieczeniowy, multiagencja – specyficzne słownictwo branży ubezpieczeniowej wciąż pozostaje nieznane dla większości polskiego społeczeństwa. W świadomości społecznej funkcjonuje jedynie zawód agenta ubezpieczeniowego, co wynika z powszechnego zwyczaju zawierania ubezpieczeń życiowych za pośrednictwem przedstawicieli towarzystw ubezpieczeniowych.

Broker ubezpieczeniowy stoi po drugiej stronie barykady – w negocjacjach ubezpieczeniowych reprezentuje interesy klienta. Tak przynajmniej mówi oficjalna definicja tego zawodu. Rzeczywistość często pokazuje, że obiektywizm i pełna reprezentacja klienta nie są do końca możliwe.

Poszukiwany poszukiwana

Broker ubezpieczeniowy z założenia ma służyć klientowi – pomaga mu przy zawieraniu umów ubezpieczeniowych. Współpraca z brokerem pozwala przedsiębiorstwu zaoszczędzić czas, daje także pewność kompleksowej obsługi obejmującej cały czas trwania umowy ubezpieczeniowej. Mimo tych oczywistych zalet brokerzy ubezpieczeniowi nie są powszechnie znani. Nic w tym dziwnego: na ślad brokera trafi tylko ten, kto będzie go szukał.

Dotychczas nie korzystają oni z szerokich form promocji swojej działalności. Większość z nich ma strony internetowe, wzmianki o nich pojawiają się w czasopismach branżowych, ale tak naprawdę poza przedsiębiorcami, zakładami ubezpieczeniowymi i studentami ekonomicznych i prawniczych uczelni mało kto wie o istnieniu brokerów ubezpieczeniowych.

Najczęściej firmy brokerskie zatrudniają kilku przedstawicieli, którzy przez cały dzień są poza biurem, na spotkaniach z klientami. Trudno się z nimi umówić. Mimo to próbuję dostać się do brokerów ze spółki Energo-Inwest Broker SA (EIB SA), która ma swoją siedzibę w Toruniu. Kiedy docieram do ich warszawskiego biura, witają mnie 3 osoby siedzące w jednym pomieszczeniu. Grzecznie tłumaczą mi, że jako oddział nie będą ciekawym tematem do reportażu i radzą, bym poszukała spółek brokerskich z siedzibą w Warszawie.

Dziwi mnie, że warszawski oddział tak dużej firmy ma tak małe kompetencje, ale może rzeczywiście lepiej porozmawiać z pracownikami warszawskich central? Wiedząc o tym, że brokerzy są zazwyczaj bardzo zajęci, wysyłam maila do najbardziej znanych i największych biur w Warszawie. Rezultat? Nie odpowiedział nikt. Kiedy dzwonię do tych samych biur, są mile zaskoczeni okazanym im zainteresowaniem, ale oczywiście w biurze akurat nikogo nie ma, więc miłe panie sekretarki albo biorą mój numer telefonu i obiecują, że ktoś na pewno oddzwoni, albo proszą o przysłanie oferty (to przypomina mi pracę w call center, co jest niezbyt przyjemnym wspomnieniem – nikt nie chciał wtedy ze mną rozmawiać i prawie każdy rozmówca starał się jak najszybciej mnie zbyć).

Tym milej zaskoczona jestem ciepłym przyjęciem w firmie Adler Brokers Group Sp. z o.o. Moja rozmówczyni, Joanna Królikowska-Bocheńczyk, prezes firmy, przyznaje mi rację, kiedy stwierdzam, że zawód brokera ubezpieczeniowego jest zbyt mało wypromowany. Jednak kiedy ją pytam o formy reklamy, jakie stosuje w swojej firmie, wymienia stronę internetową, reklamę w internecie i książkę telefoniczną. W dobie dynamicznego rozwoju marketingu, powstawania nowych powierzchni reklamowych, wydaje się to być niezbyt duży nakład środków przeznaczonych na przyciągnięcie nowego klienta.

Dlatego też większość brokerów ubezpieczeniowych zdobywa nowych klientów poprzez rekomendacje albo akwizycję – sami wyszukują przedsiębiorców, którzy mogą być zainteresowani ich usługami. Nieco inaczej wygląda pozyskiwanie nowych klientów w przypadku firm będących polskimi siedzibami międzynarodowych koncernów. Pracownicy takich korporacji, jak MARSH, który jest światowym liderem na rynku usług z zakresu zarządzania ryzykiem i ubezpieczeń, bardzo często otrzymują odgórne wytyczne dotyczące obsługi klientów sieciowych.

Marcin Olczak, starszy broker specjalista w dziale ryzyk kredytowych i politycznych, opowiada: - W przypadku klientów objętych programami międzynarodowymi nasza praca często polega na wykonywaniu określonych czynności w ramach ustalonych procedur, co oznacza że jest bardziej odtwórcza niż twórcza. Zawsze jednak pozostaje pole do lokalnych uzgodnień i rozwijania współpracy w zakresie ryzyk nieistotnych z punktu widzenia Centrali, nie objętych programem, gdzie wkład naszej pracy jest taki sam jak w przypadku lokalnych.

Moi rozmówcy z firmy MARSH potwierdzają moje przypuszczenia o dużym stresie związanym z zawodem. Maciej Kalbus, kolega Marcina Olczaka z tego samego działu, opowiada: wielu brokerów ubezpieczeniowych po latach pracy w zawodzie decyduje się na pracę w towarzystwach ubezpieczeniowych. Jest to związane i z odpowiednim stanowiskiem i z zadowalającymi zarobkami, a jednocześnie nie wymaga tak dużej mobilności jak praca brokera. Dla nas, brokerów pozostających w zawodzie, ta tendencja jest o tyle korzystna, że pracownik towarzystwa ubezpieczeniowego, były broker, lepiej rozumie potrzeby i wymagania firm brokerskich, co ułatwia negocjacje.

Pasjonat czy pracoholik?

Typowy dzień brokera? Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Praca brokera wymaga bardzo dużej mobilności i dyspozycyjności. Maciej Kalbus mówi: - Uogólniając, można wyróżnić 3 typy dni, jakie pojawiają się w naszej pracy. Po pierwsze, zdarzają się dni, kiedy pracujemy w biurze, opracowując dokumenty i odbierając telefony, ale takie sytuacje trafiają się bardzo rzadko. Po drugie, spędzamy dzień na spotkaniach z klientami na terenie i w okolicach Warszawy. Ostatnią możliwością jest dłuższy wyjazd w odległe rejony Polski. Wprawdzie mamy swoje siedziby w największych miastach, ale przy obsłudze dużych klientów często niezbędna jest obecność kogoś z centrali firmy.

Moi rozmówcy zgodnie przyznają, że praca brokera ubezpieczeniowego wiąże się z dużą dyspozycyjnością. Wspominają sytuację kolegi z pracy, którego spotkanie z klientem odbyło się o godzinie 4 nad ranem, na giełdzie rolniczej w Poznaniu. – Takie ekstremalne sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko i w większości przypadków ograniczają się do konieczności odbycia nagłego spotkania w znaczącej odległości od Warszawy – mówi Marcin Olczak.

Ze względu na czasochłonność wykonywanej pracy ważne jest, aby druga połówka zabieganego brokera miała stabilne zajęcie o stałych godzinach pracy. – Jest to szczególnie istotne, kiedy ma się dzieci. Ja na przykład staram się dowozić i odbierać dzieci ze szkoły, ale czasami zawodowe obowiązki mi na to nie pozwalają. Natomiast w przypadku wyjazdów służbowych poza miasto często nieodzowna okazuje się pomoc babci. – przyznaje Maciej Kalbus.

Joanna Królikowska- Bocheńczyk jest zaprzeczeniem twierdzenia o konieczności oddzielenia pracy od życia prywatnego. Ubezpieczenia są jej pasją, tym też zajmuje się jej mąż. Po pracy stale się dokształca, podczas spotkań towarzyskich nawet o 3 nad ranem potrafi prowadzić dysputy o ubezpieczeniach. Mimo to w swojej firmie nie dopuszcza do zbytniej elastyczności czasu pracy:

- Staram się, aby moi pracownicy byli w stanie wykonać swoje obowiązki pomiędzy 9 a 17. Z reguły nie przedłużamy sobie dnia pracy, tak też staramy się planować spotkania z klientami. Negocjujemy zazwyczaj z osobami decyzyjnymi w przedsiębiorstwach, a te rzadko kiedy pracują w bardzo nietypowych godzinach. Średnio raz w miesiącu moi pracownicy muszą wyjeżdżać na negocjacje poza Warszawę, a sytuacja, kiedy spędzają poza domem parę dni, zdarza się raz do roku.

Najwyraźniej specyfika pracy zależy od tego, w jakiej firmie pracuje dany broker ubezpieczeniowy. Zagraniczne korporacje, tak jak w przypadku innych zawodów, mają inne wymagania od krajowych przedsiębiorstw. Do największych zagranicznych spółek brokerskich działających w Polsce zaliczają się: MARSH, AON, Willis, ale konkurują z nimi również polskie firmy takie jak: EIB, Mentor, STBU, Progress.

Atmosfera pracy daje się poznać już kiedy porównuję ze sobą siedziby obu spółek, w których byłam. Jedna ulokowana jest przy ruchliwej ulicy, w centrum miasta, w wysokim wieżowcu, gdzie mieszczą się siedziby innych koncernów. Druga firma ma siedzibę na starej Ochocie, w zabytkowej kamienicy. Biuro jest bardziej kameralne, a i samo otoczenie zdaje się być bardziej przyjazne. Wyglądając zza okna można zobaczyć roześmiane dzieci, bawiące się na podwórku.

Droga do zawodu

Broker ubezpieczeniowy to osoba reprezentująca daną spółkę w rozmowach z klientem, dlatego przede wszystkim powinien być osobą komunikatywną. Ta cecha charakteru pomaga również we współpracy z innymi brokerami. – To praca zespołowa. Do klienta zazwyczaj wyrusza kilkuosobowa drużyna. Opracowanie ofert ubezpieczycieli dla klienta także wymaga dobrej komunikacji w zespole. – opowiada Maciej Kalbus.

Według Joanny Królikowskiej-Bocheńczyk broker powinien być również osobą dokładną, skrupulatną. Kiedy mówię siedzącej przede mną młodej, ostrzyżonej na krótko blondynce w okularach, że w Polsce na 100 tys. mieszkańców przypada 2,4 brokera, ta nie dowierza i wyciąga kalkulator oraz raport z działalności brokerów ubezpieczeniowych, aby dokonać odpowiednich obliczeń. To zachowanie jest najlepszą ilustracją jej słów.

Czy istnieje wymóg ukończenia określonego kierunku studiów? Nie, ale jeżeli chodzi o kwalifikacje brokerów, to wykształcenie prawnicze lub ekonomiczne bez wątpienia pomaga w tej pracy. Moja rozmówczyni, Joanna Królikowska-Bocheńczyk, jest absolwentką zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim, posiada uprawnienia brokera od 8 lat. Egzamin zdała już podczas studiów! Pasjonuje się ubezpieczeniami do dzisiaj, dlatego też nie przeszkadza jej, że musi stale pogłębiać swoją wiedzę i rozwijać się.

Maciej Kalbus ukończył Szkołę Główną Handlową, a brokerem ubezpieczeniowym jest od 1996 roku. Wcześniej, podczas studiów, pracował przez 2 lata w towarzystwie ubezpieczeniowym, aby po zdaniu egzaminu na brokera podjąć pracę, jaką wykonuje do dziś. kolega z zespołu, Marcin Olczak, jest również absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, w zawodzie jest nieco krócej, od razu zaczął od pracy w polskiej firmie brokerskiej.

Odpowiednie przygotowanie i wykształcenie to jednak nie wszystko. Spółka lub osoba chcące świadczyć usługi brokerskie muszą zdobyć licencję uprawniającą do czynności brokerskich, a sami brokerzy muszą udowodnić swoje kwalifikacje, zdając odpowiedni egzamin. Taki test obejmuje szereg zagadnień, przy czym nacisk jest tu położony na znajomość prawa cywilnego i gospodarczego oraz rynku ubezpieczeniowego. Ponadto przyszły broker musi wiedzieć, jak wycenić ryzyko i poruszać się w świecie rachunkowości finansowej.

Sam test nie jest drogi (w kontekście korzyści, jakie przynosi jego zdanie) - kosztuje 600 złotych i odbywa się kilka razy do roku, a częstotliwość przeprowadzanych testów zależy od liczby zgłaszających się kandydatów. Trzygodzinny egzamin składa się ze 100 pytań, nie ma punktów ujemnych. Zdają ci, którzy uzyskali minimum 80%. Jednakże jeżeli ktoś zdobędzie od 70 do 79 punktów, to uzyskuje drugą szansę i przechodzi do etapu ustnego egzaminu.

Nawet pracownicy z doświadczeniem w firmie brokerskiej nie zawsze go zdają, dlatego przy przygotowaniach pomocne są kursy, organizowane m.in. przez firmę Ogma. Są to szkolenia 3-dniowe a ich koszt waha się od 1300-1500 zł. Jest to wysoka cena, ale należy przy tym zwrócić uwagę, że szkolenia odbywają się w grupach maksymalnie 10-osobowych, co bez wątpienia ułatwia przyswajanie wiedzy.

Głównym źródłem informacji branżowych dla przyszłych i już praktykujących brokerów ubezpieczeniowych jest strona internetowa POLBROKERS – stowarzyszenia brokerów. Organizacja ta skupia kilkuset (ok.480) brokerów ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych i działa na rzecz promocji zawodu brokera i integracji środowiskowej. Współpracuje z zagranicą, corocznie organizuje kongres brokerów w Mikołajkach (w maju 2007 roku odbył się jubileuszowy, X zjazd), przeprowadza szkolenia i dba o podnoszenie kwalifikacji zawodowych brokerów. Udostępnia również informacje potrzebne kandydatom na brokera.

Młodzi ludzie zainteresowani pracą brokera mogą zacząć swoją przygodę z tym zawodem korzystając z ofert praktyk i staży w spółkach brokerskich. Taką możliwość daje na przykład firma EIB, która prowadzi program Akademii EIB w Toruniu, przeznaczony dla studentów IV i V roku kierunków ekonomicznych i prawniczych. Program trwa 7 miesięcy (marzec-październik, z przerwą miesięczną w czasie wakacji) i kończy się podejściem do egzaminu brokerskiego. Czas pracy jest w tym okresie elastyczny, dopasowany do studiów danego stażysty.

Uczestnicy programu otrzymują wynagrodzenie 1000 zł z możliwością podwyżki, a później mogą kontynuować pracę w firmie. Firma EIB jest także gościem toruńskich dni kariery. Z kolei w ramach programu Cień Menedżera studenci mogą odbyć praktyki w szczecińskiej firmie Broker Serwis. Wakacyjne praktyki oferuje również sopocka firma STBU. Jeżeli ktoś chce ubiegać się o pracę w spółce brokerskiej, w której nie miał praktyk, najczęściej wymagane jest minimum 3-letnie doświadczenie w branży.

Jednak wysiłek poświęcony przygotowaniu do egzaminu i praktykom przynoszą efekty – broker ubezpieczeniowy zarabia powyżej średniej krajowej, a doświadczeni brokerzy mogą zarobić o wiele więcej – wszystko zależy od liczby umów ubezpieczeniowych, w jakich pośredniczą. Wypracowany przez spółkę brokerską zysk dzieli się między innymi na jej pracowników (oczywiście adekwatnie do wkładu pracy).

Im większa suma otrzymanych prowizji, tym większe wynagrodzenia, które w przypadku najlepszych osiągają kilkanaście (a zapewne i kilkadziesiąt) tysięcy miesięcznie. Osoby niebojące się ryzyka związanego z działalnością gospodarczą i chcące osiągać większe zyski mogą założyć własną spółkę brokerską. Wiele rodzimych firm brokerskich ma formę prawną sp. z o.o., która nie wymaga dużych nakładów kapitałowych.

Czarne owce i perspektywy rozwoju

Zawód brokera ubezpieczeniowego jest zawodem niedocenianym. W odbiorze społecznym wciąż nie ma prestiżu, jaki powinien być mu przypisany- stwierdza Joanna Królikowska-Bocheńczyk. Kiedy pytam, czy może to być związane aferami ubezpieczeniowymi, chętnie opisywanymi przez media, moi rozmówcy z firmy MARSH smutno kiwają głowami. – W każdym zawodzie znajdują się czarne owce. A afery, jak na przykład ta z Wrocławia z 2004 roku, nie przysparzają nam sławy. W okresie medialnego nagłośnienia takich spraw o wiele trudniej jest pozyskiwać nam nowych klientów drogą akwizycji. – przyznaje Marcin Olczak.

Rzeczywiście, parę lat temu o opolskiej aferze było głośno w całej Polsce. Wrocławska spółka brokerska Jargo w 2004 roku pośredniczyła w zakupie polisy dla elektrowni Opole o wysokości składki 10 mln zł, co dało firmie brokerskiej prowizję 2 mln zł (przy czym broker podzielił się tą prowizją z osobą trzecią, tzw. „naganiaczem”, który umożliwił umowę między brokerem a elektrownią). Głównym ubezpieczycielem był PZU SA. Centralne Biuro Śledcze zatrzymało właścicieli spółki, 5 osób zostało oskarżonych o korupcję.

I chociaż wykryto aferę, umowa nie została zerwana, a brokerzy do marca 2007 roku pobierali pieniądze z niej wynikające. Dzisiaj spółka działa pod nazwą Centrum Brokerskie NEO, ale jej adres, numer telefonu i właściciele pozostali niezmienieni. W aferę zamieszani byli nie tylko właściciele Jargo, ale i szefowa opolskiego PZU, prezes Elektrowni Opole i mąż posłanki Aleksandry Jakubowskiej.

Była to nie tylko afera ubezpieczeniowa, ale i polityczna – zamieszany był w nią Jerzy Szteliga z SLD, zaś Aleksandrze Jakubowskiej postawiono w związku z tą sprawą zarzuty korupcji. Niestety, afera opolska jest dowodem na to, że dobra renoma firmy nie wystarcza, aby być pewnym jej uczciwości - spółka Jargo była laureatem konkursów i zdobywcą tytułów „Rzetelna Firma” i „Przedsiębiorstwo Fair Play”.

Czy to oznacza, że decydując się na skorzystanie z usług brokera dobrowolnie oddajemy się w ręce wroga, potencjalnego oszusta, który chce zgarnąć jak największą część naszych pieniędzy dla siebie? Niekoniecznie. Pewnym zabezpieczeniem dla klienta może być konieczność płacenia wysokiej składki OC zawodowego przez brokerów. Rozmawiałam o tym z pracownikami MARSHa. Rozporządzenie ministra finansów z 24 czerwca 2005 roku wprowadziło nową sumę gwarancyjną ubezpieczenia OC wynoszącą równowartość w złotych 1 500 000 euro.

To z kolei wywołało podwyżkę składek i zmusiło niektórych brokerów do wycofania się z zawodu. Ponadto da się zaobserwować malejącą tendencję wydawanych corocznie zezwoleń na prowadzenie działalności brokerskiej. Maciej Kalbus i Marcin Olczak twierdzą, że będzie następowała konsolidacja rynku brokerów ubezpieczeniowych. Jest to korzystne z punktu widzenia klienta, który zwracając się do dużej firmy, ma pewność, że zostanie obsłużony właściwie, tak jak było to w przypadku x firm ubezpieczonych wcześniej za pośrednictwem danego brokera.

Różnica w postrzeganiu pracy brokera ubezpieczeniowego w dużym i małym przedsiębiorstwie jest ogromna. Te ostatnie nie mają świadomości ubezpieczeniowej i często błędnie oceniają rolę brokera w pośredniczeniu. Rola multiagencji i brokera ubezpieczeniowego są często ze sobą mylone. Wprawdzie i jeden i drugi pośrednik może zaoferować klientowi oferty różnych towarzystw ubezpieczeniowych, ale w przypadku multiagencji najczęściej sprowadza się to do porównania ofert cenowych.

Natomiast broker ubezpieczeniowy jest tym, który kreuje warunki umowy, negocjuje z towarzystwem warunki ubezpieczenia. Nie oferuje jedynie pakietowego zakresu świadczeń! Jego usługi są dla klienta bezpłatne (w rzeczywistości zapłata następuje pośrednio), ponieważ broker ubezpieczeniowy otrzymuje wynagrodzenie w postaci kurtażu brokerskiego (średnio 11% składki ubezpieczeniowej, aczkolwiek kurtaż jest zawsze ustalany indywidualnie), które jest mu wypłacane przez towarzystwo ubezpieczeniowe.

Taka forma wynagrodzenia nie jest jednak równoznaczna z tym, że brokerzy doprowadzają do podpisywania umów z zakładami ubezpieczeniowymi, które oferują najwyższy poziom kurtażu. Do każdej rekomendacji przekazywanej klientowi dołączane jest uzasadnienie, ponadto płace brokerów są transparentne. Oznacza, że klient może zażądać wglądu w szczegóły umowy zawartej z ubezpieczycielem. Natomiast ci, którzy mimo to nie ufają brokerowi, mogą sami zapłacić mu za usługę, co wiąże się z rezygnacją z wypłaty w formie kurtażu brokerskiego. Chociaż takie rozwiązanie jest częściej praktykowane na Zachodzie, w Polsce nie ma takiego zwyczaju.

Dla niektórych osób kwestia kurtażu brokerskiego pozostaje sprawą drażliwą i nie pozwala do końca wierzyć w uczciwość wszystkich brokerów. Mamy tu do czynienia z klasycznym konfliktem interesów, do którego moi rozmówcy nie za bardzo chcieli się przyznać. Z jednej strony broker ma służyć klientowi, ale z drugiej zarobek jest mu wypłacany przez zakład ubezpieczeń. Skąd klient ma mieć pewność, że przy wyborze ubezpieczyciela broker kieruje się jego dobrem, a nie najwyższą prowizją? W końcu różne zakłady ubezpieczeniowe oferują różne stawki kurtażu, a firmy brokerskie działają, jak każde przedsiębiorstwo, dla zysku.

Mimo nienajlepszej atmosfery panującej wokół brokerów w Polsce, jest to niezwykle perspektywiczny zawód, dzięki rozwojowi przedsiębiorczości w naszym kraju. Praktycznie każdy zakład produkcyjny musi zawrzeć umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym, a z pośród trzech rodzajów pośrednictwa najlepsze dla klienta jest zawarcie umowy poprzez brokera ubezpieczeniowego, który zapewnia mu kompleksową obsługę, w tym pomoc przy likwidacji szkód.

Jedno jest pewne: zawodowi brokera potrzebna jest reklama. Zarówno po to, aby przyciągnąć młodych ludzi do spółek brokerskich, jak i po to, by liczba ubezpieczeń obsługiwanych przez brokerów wzrosła. Pewną formą promocji może być rozpowszechnianie wiedzy za pomocą czasopism i książek, co czyni moja rozmówczyni, Joanna Królikowska-Bocheńczyk. Jest ona autorką wielu artykułów w czasopismach branżowych i książki „Rynek brokerski w Polsce”. Pierwsze kroki zostały więc poczynione, ale brokerzy muszą „wyjść do ludu” i przekonać swoich potencjalnych klientów do niewątpliwych korzyści oferowanych przez nich usług!

Anna Grodecka

Autorka studiuje w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie
Źródło:
Duża zmienność na rynku? Wykorzystaj to!
CFD są ryzykowne możesz stracić więcej niż depozyt.
Advertisement
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~cnl

Niestety obawiam się, że artykuł jest sponsorowany. Co do treści - dziś agent ubezpieczeniowy zajmuje się dokładnie tym samym, czym broker i o dziwo również kieruje się dobrem klienta (wiadomo, że drań też się znajdzie, ale jak wspomniane w artykule to zostało - nie wszyscy brokerzy cieszą się pochlebnymi opiniami). Reasumując powyżej są napisane bzdury.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~agent

Nie wiem skąd wziął się pomysł na ten artykuł, ale mam nie odparte wrażenie że ktoś ma interes w wybieleniu pozycji brokera. Codziennie mam do czynienia z brokerami i zdecydowanie nie zgadzam się z przedstawianiem ich wizerunku jako biednych żuczków drepczących cały dzień w poszukiwaniu klienta. Po pierwsze szary człowiek nie ma dostępu do brokera bo broker nie jest nim zainteresowany, jego potencjalnym klientem jest osoba a właściwie przedsiębiorca dysponujący dużą gotówką. Po drugie wchodząc do firmy przedstawiając się jako broker już wzbudza zainteresowanie. C o gorsza broker nie kieruje się etyką zawodowa tylko wchodzi wszędzie z poczuciem że mu się należy blokując pracę innym

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Menedżer Allianz

Agent Ubezpieczeniowy Grupy Allianz Polska

WYMAGAMY:

-wykształcenie minimum średnie, pożądane wyższe
-niekaralność
-działalność gospodarcza jednoosobowa /założenie w trakcie szkolenia/
-odbycie szkolenia w Oddziale Allianz – uprawniającego do uzyskania licencji państwowej Agent Ubezpieczeniowy nadanej przez Komisję Nadzoru Finansowego


OCZEKUJEMY:

-Otwartości w sprzedaży
-Budowania trwałych relacji z Klientami
-Inicjatywy i kreatywności
-Dobrej organizacji pracy
-Nastawienia na realizację wyznaczonych zadań

OFERUJEMY:

Możliwość zarabiania pieniędzy

-Udział w szkoleniach podnoszących kwalifikacje zawodowe,
-Swobodę w realizacji własnych pomysłów i ambicji zawodowych
-Wdrożenie do zawodu przez Menedżera


Zainteresowane osoby prosimy o złożenie APLIKACJI:
Iwona.klos@port.allianz.pl
Oddział Allianz Polska w Warszawie
503 080 257

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~graal

wkleisz jeszcze swoje zdjęcie pls...

! Odpowiedz
0 0 ~Leyenda

Trochę przerysowany ten artykuł co do trudności egzaminu i faktycznej roli jaką odgrywają brokerzy.
Przykładowe testy są dostępne i pozwalają na "uchwycenie" schematu pytań jakie są na egzaminie. Wystarczy więc poświęcić kilka miesięcy czasu z literaturą, czasopismami fachowymi i egzamin jest do zdania.
Sam w ten sposób go zdałem.
Nie bardzo też zgadzam się, że broker tak całkowicie kształtuje warunki umowy ubezpieczenia. Jest to oczywiście umowa cywilno-prawna, ale w znacznej mierze oparta na OWU zakładów ubezpieczeń. Brokerzy wprowadzają do umów klauzule o dziwacznych nazwach, jednakże nie zmienia to diametralnie umowy ubezpieczenia jako takiej.
Zresztą widziałem jak dla dużej ogólnopolskiej firmy program ubezpieczeniowy był schematycznym powtórzeniem programu dla innych przedsiębiorstw.
Generalnie, to i tak w tym zawodzie jest prześciganie się o klienta i składkę od niego należną.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~broker z Torunia

Kolega się myli. Egazmin jest trudny i nie słyszałem o kimś, kto zdał egzamin z czyjąś pomocą, a pracuję w jednej z największej firm brokerskich w Polsce. A poza tym pożądny broker nie ustala wysokości swojego wynagrodzenia z ubezpieczycielem zanim klient podejmie decyzje po to właśnie, by nie narazić się na zarzut rekomendowania ubezpieczyciela, który zaproponuje klientowi najwyższe wynagrodzenie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Soultys

Plecami może być sam fakt pracowania dla innego znanego w branży brokera lub korporacji brokerskiej. Podobnie jak bycie synem adwokata przy staraniu się o aplikacje. Korporacje potrzebują pracowników z uprawnieniami i odpowiednio skonstruowanymi umowami o pracę, a nie konkurencji na rynku. Oczywiście nie twierdzę, że na rynku nie ma "porządnych" brokerów. Nie miałem okazji z żadnym takim współpracować, ale w końcu w całym kraju kliku może się znaleźć. Szczególnie kiedy mówimy o ludziach, którzy mając full kasy nie muszą uczestniczyć w wyścigu szczurów: agentów, multiagentów i brokerów i w pogoni za kasą nie tracą godności osobistej.
Jeśli jeszcze ktoś pracuje w korporacji na umowie o pracę ze stałym wynagrodzeniem to jestem w stanie uwierzyć. Ale brokerzy na prowizji podobnie jak inne podmioty na rynku ubezpieczeń żeby życ muszą sprzedać i tak samo będą wsadzać stopę między drzwi jak każdy inny sprzedawca.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 4tunat

... ;-))) ... dokładnie tak ;-)

! Odpowiedz
0 0 ~hmmm

Cy broker musi miec wyzsze wyksztalcenie?

! Odpowiedz
0 0 ~broker z Torunia

broker nie musi mieć wyższego wykształcenia. Musi mieć za to co najmniej średnie wykształcenie. Zob. ustawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym z 2003r.

! Odpowiedz