Znów manipulujesz.
Twierdzisz, że „nie zdążyli złamać przepisów”. Problem w tym, że naruszenie prawa nie zaczyna się dopiero po zrobieniu pierwszego kroku. Z dostępnych relacji wynika, że uczestnicy zostali wcześniej poinformowani o zakazie zgromadzenia, wezwani do jego zakończenia i do opuszczenia miejsca. Mimo to kontynuowali działania.
To właśnie odmowa wykonania poleceń policji była podstawą interwencji, a nie samo niesienie krzyża czy śpiewanie „Roty”.
Druga manipulacja to określanie policjantów mianem „umundurowanych bandytów”. Jeśli uważasz, że funkcjonariusze przekroczyli uprawnienia, istnieją procedury, nagrania, prokuratura i sąd. Ty natomiast najpierw wydajesz wyrok, a dopiero potem szukasz argumentów.
I najważniejsze: nadal nie odpowiedziałeś na główny zarzut. Środowisko Bąkiewicza od lat domaga się zdecydowanego egzekwowania prawa wobec osób naruszających przepisy. Gdy podobna sytuacja dotknęła ich samych w Niemczech, nagle okazało się, że „prawo jest prawem” już nie obowiązuje.
To jest sedno sprawy. Reszta to zasłona dymna.