>>Jak mówił, "mamy do czynienia z sytuacją, w której polscy nacjonaliści pojechali do innego kraju i zostali tam poinformowani, że nie uzyskali pozwolenia na demonstracje, że powinni opuścić teren, zapewniono tłumacza, ale mimo to próbowali wykonywać czynności, zmieniać miejsce pamięci".<<
A czy ten badacz zbadał, czy prawo niemieckie pozwala tak brutalnie atakować ludzi, którzy w żaden sposób nie zagrażali porządkowi publicznemu i bezpieczeństwu? Oraz czy policji podczas takiej interwencji wolno kopać i bic pięściami po głowie?
Zasada proporcjonalności (Verhältnismäßigkeitsprinzip): To absolutny fundament niemieckiego prawa policyjnego. Ustawa jasno nakazuje, że policja musi wybrać najłagodniejszy możliwy środek do osiągnięcia celu. Jeśli wobec osób stawiających opór bierny (np. trzymanie się za ręce, odmawianie odejścia) wystarczające jest ich odciągnięcie lub wyniesienie, używanie ciosów i kopnięć jest nielegalne.
Definicja siły fizycznej (Körperliche Gewalt): Niemieckie prawo zezwala na użycie siły fizycznej w celu obezwładnienia, zablokowania lub założenia kajdanek. Jednak bicie i kopanie nie są środkami obezwładniającymi – są środkami zadawania bólu i urazów. Uderzenia pięścią czy kopnięcia są dopuszczalne wyłącznie w sytuacjach obrony koniecznej (Notwehr), czyli wtedy, gdy to policjant zostanie bezpośrednio i fizycznie zaatakowany, a jego zdrowie lub życie są zagrożone.
W prawie niemieckim takie działanie wyczerpuje znamiona przestępstwa spowodowania uszczerbku na zdrowiu na służbie (Körperverletzung im Amt).
Berlińska policja od lat znajduje się pod ostrzałem organizacji praw człowieka, ekspertów ONZ oraz niemieckich sądów za to, że podczas zabezpieczania demonstracji jej funkcjonariusze zbyt szybko i bezprawnie sięgają po brutalne rozwiązania (w tym nielegalne ciosy czy tzw. chwyty bolesne/łamane) zamiast procedur pokojowych.