Po raz kolejny odpowiadasz na pytanie, którego nikt nie zadał.
Teza Witkowskiego była prosta: środowisko Bąkiewicza domaga się twardego traktowania osób łamiących przepisy, a gdy samo złamało przepisy w Niemczech, nagle odkryło w sobie wrażliwość na prawa zatrzymanych.
Na ten argument nie odpowiedziałeś ani jednym zdaniem.
Zamiast tego wkleiłeś internetowy wykład o niemieckim prawie, choć nie jesteś ani świadkiem zdarzenia, ani niemieckim sędzią, ani prokuratorem. Co więcej, pomijasz fakt, że uczestnicy zostali wcześniej poinformowani o zakazie zgromadzenia i wezwani do podporządkowania się poleceniom policji.
Najzabawniejsze jest jednak to, że gdy podobne sceny dotyczą migrantów w Polsce, twoje środowisko zwykle krzyczy: „prawo jest prawem”. Gdy dotyczą Bąkiewicza, nagle zaczynają się elaboraty o proporcjonalności, prawach człowieka i brutalności policji.
To nie jest konsekwencja. To jest zwykła hipokryzja.