„Musiałam dopasować sposób komunikacji do 60 różnych ludzi i kilku wersji kto czego potrzebuje, by czuć się dobrze”
Xddd!!!
Dokładnie. Najważniejsze to by było dobre samopoczucie i koleżeńska atmosfera. To jest to typowe lewicowe myślenie. Niech dzieci nie robią zadań domowych, bo przecież je to bidulki stresuje. Niech pracownicy mogą sobie zrobić przerwę kiedy chcą i jak chcą, bo praca ich stresuje. A przecież stres nie ma prawa istnieć, stres jest be. Trzeba walczyć ze stresem, po to firma istnieje! W efekcie w takich firemkach efektywność pracy jest mizerna, a socjal rozwinięty za to nieróbstwo do granic absurdu. Ta firemka to doskonały przykład perpetum mobile głupoty - tam pewnie wszyscy dalej wierzą, włącznie z pracownikami, że wszystko było super i wspaniale zarządzane, byłoby dowiezione, no ale zawalił oczywiście zarząd, bo cała reszta niewinna i zdziwiona. Bo przecież jakby sypnąć w zespół jeszcze kilkanaście baniek, to by dowieźli w końcu, więc o co chodzi? Oni robili co mieli, pozjeżdżali na zjeżdżalni, poplotkowali w kantynie, potem popracowali pół godziny, ale stres ich dopadł przy taskach to do silent roomu poszli pomyśleć o życiu. Potem znów chwilka przy kompie, ciężka praca, wrzucanie memów na bekowym kanale z discorda, bo hej, trzeba się odstresować. No a potem fajeczka, bo fajeczka musi być. I znów ciężka orka przy taskach, dramat, ile można temu studio pomagać? Trzeba iść po podwyżkę, a zarząd niczego nie ogarnia. Na szczęście head jest spoko, ona odstresowuje, wie co powiedzieć.