"sorry ale chyba nie do końca rozumiesz prawo procesowe, skoro nie zawarto ugody nastąpi proces który potrwa kilka lat i pociągnie za sobą koszty zastępstwa procesowego, biegłych itp Orlen kasę ma, pytanie czy ELBa dysponuje taka kasą i czasem. Romek to puści w upadłość licząc że kupi kolega i ewentualnie z wybranego procesu lub ugody na innych warunkach odpali kase"
Obojętne, ile by się nie sądzili (co zresztą też jeszcze nie jest takie pewne), to jedna jest tego dobra strona. Póki sąd nie rozstrzygnie, Orlen nie jest w stanie wydębić z Elbudowy ani grosza. Czyli nie będzie upadłości. A skoro nie będzie upadłości, a spółka zachowuje płynność, to droga wolna do dogadania się z bankami w sprawie finansowania na średni termin. A to z kolei przekłada się na kontrakty dla spółki i wywiązywanie się z dotychczas zawartych. Jedyne co, to nadal będzie zawiązana ta rezerwa i to będzie rzutować na wyniki finansowe.
Ergo. Nawet gdyby kiedyś tam sąd zasądził wyrok na korzyść Orlenu, to Elbudowa będzie miała z czego go spłacić. Ponadto Orlen też ryzykuje, że wyrok będzie dla niego niekorzystny, a wisi Elbudowie kupę forsy za ten kontrakt plus ewentualne odsetki. To, że Orlen na to stać, niczego nie zmienia w kwestii, że taka strata też ich po kieszeni zaboli.
Tauron chyba też się obszedł smakiem i pieniędzy z gwarancji nie dostał. Więc teraz zostaje czekać na informację o tym, na jakich warunkach Elbudowa dogadała się o dalsze finansowanie z bankami.