Witam was, jestem szczęśliwym posiadaczem 2500 akcji niniejszej spółki w związku że podane forum zdaje się martwe postanowiłem podzielić się dlaczego kupiłem i zamierzam w ciąż dokupywać akcje danej spółki. Swą przygodę na giełdzie zacząłem jak pewnie wielu na kółkach i dopuki był twardy rachunek nawet nieźle mi szło, ale wraz z szybki zarobkiem pojawia się chciwość i koniec końców strata na rachunku. Dlatego postanowiłem związać się z danymi wybranymi już spółkami na lata a nie na godziny, max dni. The dust wybrałem spośród innych spółek tworzących gry na GWP ponieważ przede wszystkim cena akcji jest że tak powiem bardzo atrakcyjna. Następnie produkt jakim będzie Inkwizytor jest w przeciwieństwie do całkowitej większości oryginalny. Jako gracz który gra już ponad 30 lat( na wszystkich możliwych platformach) niestety doświadczam już efektu znużenia konceptami uniwersum jakie dają nam scenarzyści gamedevu. Światy przez nich stworzone wraz z bohaterami są powtarzalne i przewidywalne. Niestety jest to bolączką powodująca że automatycznie przekłada się to na spadek grywalności samej gry. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, książki z cyklu o inkwizytorze odniósły w naszym kraju spory sukces i ma grono zagorzałych fanów, już samo przez się powoduje że uniwersum Jacka Piekary ma zdecydowaną przewagę nad swymi konkurentami tworzonymi w studiach gier przez często pozal się Boże tzw scenarzystów. Dlatego osobiście nie boje się że gra pod tym względem nie przyciągnie szereg graczy potrzebujących czegoś nowego. W tej materii problem niestety może być w osobach które ze względu na swoje poglądy które są całkowicie przeciwstawne do autora cyklu( nie do gry bo ich to nie interesuje) mogą prowadzić z jakiejś wewnętrznej potrzeby negatywną kampanię czy to do samego autora czy też niestety dla nas inwestorów samej gry( tęczowa rewolucja dotarła również do portali zajmującymi się grami komputerowymi - takie jest moje zdanie). Co do samych osób które tworzą pierwszą część też nie mam obawy, są to doświadczeni twórcy którzy pracowali nad największymi produktami w tej branży. A z wywiadów autorów, wynika że są świadomi co są w stanie zrobić z takim składem i budżetem a przy tym nie zapowiadają jakiś fajerwerek np. grafika, system walki. Te rzeczy dopiero będą zaprezentowane w kolejnej odsłonie przygód Naszego Uniżonego Sługi. Dlatego też wiąże przyszłość z inkwizytorem przynajmniej do wydania drugiej części. Chciałbym aby ten krótki wywód był przyczynkiem do szerszej dyskusji tj jak widzicie przyszłość gry, jej uniwersum pod każdym względem. Ciekawi mnie jakie macie zdanie (mam tu na myśli was inwestorów)odnośnie tego, jakie widzicie zagrożenia dla odbioru przez przyszłych graczy oraz możliwe przewagi nad innymi produkcjami. Chyba nie muszę tłumaczyć jak ważne jest aby te forum nie było tylko miejscem dla haseł typu rakieta, dzida czy kibel... .Z góry dziękuję za niewypowiadanie się przez osoby chore psychicznie, troli oraz naganiaczy.
Wg mnie Inkwizytor ma duży potencjał fabularny, można dozować informacje o świecie i podsycać ciekawość, w książce odkrywa się stopniowo tajemnice. Wymienić można takie tematy: istnienie Persji, istnienie szlacheckiej Rzeczpospolitej, dzikiej Rusi, starożytnych i pogańskich bogów i bożków (którzy mogą byc fizycznymi przeciwnikami), organizację przestępczą ala Yakuza, magię i czary, wiedźmy i czarodziejów, Nieświat, tajemnice Amszilas, tajemnice natury Chrystusa (Czy ten co zszedł z krzyża to aby na pewno ten Chrystus co umarł na krzyżu?), wewnętrzny krąg, wampiry, polityczne ciekawostki tamtego świata, walkę papiestwa ze Świętym Oficjum, tajemnice samego Mordimera, Mroczne Wieki. Pod grę można odpowiednio zmodyfikować świat (zeby lepiej sie grało) i to wiem, że twórcy robią tzn.nie trzymają się sztywno wizji Piekary, aby spełniać przyzwyczajenia graczy (Np w książce walka z demonami pomaga na dyskusji, w grze będzie więcej fizycznej walki).
Czyli wychodzisz założenia że " kamienie milowe" są dla obecnego zespołu the dust nie do osiągnięcia...,ja jednak pokładam w obecnym składzie więcej nadziej. Powodem jest przede wszystkim wypowiedź Prezesa grupy odnośnie zainteresowanych wydaniem gry przed jeszcze wyborem wydawcy. Z wypowiedzi wynika że było ich kilkunastu a to znaczy że produkt musiał na ten czas dawać spore szanse na możliwy zarobek. Trudno mi sobie wyobrazić że obecny wybrany wydawca tak chętnie wspierałby projekt w obecnych trudnych czasach który nie rokowalyby sporym zarobkiem
. Co do Opa-nie obraź się, ale ta analiza, którą zaprezentowałeś, to myślenie życzeniowe. Ani tak nie działa rynek, ani taka ropoznawalnośc nie jest, ani IP nie jest unikalne (bo to generyczny dark-fantasy, który znamy tylko dlatego ze napisał go Polak).
Jesli chcesz to więcej ci wyjasnię.
Wiedźmin to też generyczne fantasy - wystarczy zobaczyć co amerykanie zrobili z serialem.
Chętnie posłucham dlaczego Inkwizytor to generyczne dark-fantasy jakich jest na pęczki i jakie podobne uniwersa dark-fantasy znasz.
Jeżeli chodzi o myślenie życzeniowe to masz trochę racji, jestem fanem tego uniwersum, ale akcje kupiłem dopiero po ogłoszeniu umowy z wydawcą ponieważ to daje mi gwarancję że produkt zostanie finalnie skończony i będzie prezentował pewien poziom tj poziom gry stworzonej za 8 mln... . Z łatwością znalezienia wydawców przez mniejsze studia się nie zgodzę, do czasu COVIDU cały gamedev był traktowany przez rynki nadwyraz szczodrze. Należy pamiętać że te pieniądze muszą się zwrócić i do tego zarobek też musi być odnotowany w tabelkach. W tych czasach inwestorzy liczą pieniądze dłużej przed ich wydaniem niż dawniej. odnośnie generycznego fantasy to rynek już zweryfikuje czy " kolejny" Inkwizytor znajdzie rzeszę odbiorców czy też przepadnie w ogromie gier wydawanych w podobnych sobie klimacie.
Plejłej, no to pewnie obudzisz się z ręką w nocniku, ponieważ na horyzoncie premiera Hotel Renovator i early access Serum, wydarzenia które podbiją cenę.
Odpowiadając w wątku.
Pierwszy wpis brzmi jak myślenie życzeniowe - nie znamy sytuacji wewnątrz spółki, ale móżemy obserwować rynek. Ten wpis to coś na co ktoś ma nadzieję.
Nie jestem specjalistą, to bardziej educated guess, to co napiszę, Jak chcecie odpowiadać, feel free, ale bez wycieczek personalnych> Nie wazne czy mam zero, jedną, sto czy dziesięć tysięcy akcji.
1. Unikalne IP
Czy Ja, Inkiwzytor to unikalne IP? Te książki to w gruncie rzeczy Marlowe (archetyp postaci) w quasi-średniowieczu z magią i zemstą. Jest różny od Geralta (który jest w gruncie rzeczy Conanem+filozofia), Czy to bardzo unikalne? Nie, są podobne ksiązki. jak mnie poprosicie, wylistuję. Zresztą, przypominam ze nawet na podstawie ksiązek Saulskiego (który jest mało znany) powstaje gra. 2. Popularność Jacka Czy Jacek jest popularny? I tak i nie. napisał z 30 ksążek (z czego 15 to Inkwizytor). Załózmy, ze sprzedał 1,5miliona ksiązek (niech to będzie realne, to zawyżona liczba). Niech sprzedał 1milion Inkiwzytorów, niech każdy kupi po 5 książek z jego fanów. to daje nam 200 tysięcy ludzi, którzy czytali Ja, Inkwizytor (na przestrzeni ostanich 10 lat - co i tak nie jest prawdą, bo książki są z wcześniej). 20 tysięcy na rok, unikalnych czytelników. Niech 10procent z tego kupi gre. 20k. Dobre statystyki? To jest realna wartość IP Jacka (zawyżona).
Nie ma oczywiście porównania do Andrzeja, który sprzedawał znacznie więcej książek, ale są to jakieś staystyki.
Ludziom za granicą Jacek nic nie mówi, dla większośći, poza fanami Fantastyki (która jest niszą) ma twarz gościa, który chwali PiS, ma spór z Wellman. I tyle.
3. Wkład Jacka Czy może wkład Jacka w grę jest znaczący? Jaki jest tego nie wiem. Jacek jest świetnym scenarzystą, dobrym dziennikarzem i świetnym pisarzem. Ale z tego co widzieliśmy to Jacek obecnie pisze Madmindową grę. Od dawna? Czy ma miejsce na dwa projekty? Czemu pisze dwie podobne gry?
4. Szanse Nie wiem jakie są. To nie jest gra premium, to tylko jedna z dziesiątek gier typu medival fantasy, która się pojawi w roku 2023 (o ile wtedy). Dla szerszego świata nie znany autor. Jeśtli to będzie gra detekytywistyczna, to może, jesli będzie to kolejna walka z potworami, to pewnie nie. Wiedźmina i już mamy.
5. Studio Nie wiemy nic o studiu. Ludzie tam pracujący na razie nie wydali jako Dust nic z wielkich zapowiedzi. Premiery się przesuwają. Nie wiem w jakich projektach pracowali wcześniej, co już dowiezli - ale teraz, to czysta karta. Co jest raczej wadą, bo nie można ich rozliczac po doswiadczeniu 6. Podsumowanie Dopóki nie pojawi się pierwsza gra, to jest to kot w worku. Loteria. Moze to być coś co wystrzeli, może być wydmuszką. Napinanie się, ze na pewno wyjdzie, jest tak samo złe jak stwierdzenie, ze nie zarobią na prąd nawet. Bez pierwszych wydanych gier masowych nie ma żadnych powodów świętowania czy płakania. Projektów wydanych, nie obietnic.
I tak lepsza jakaś baza fanów niż żadna. Gra na podstawie cyklu powieści niesie ze sobą jeszcze inną zaletę, czyli gwarancję że jako fabuła gry spodoba się graczom. Kilkanaście tysięcy czytelników cyklu powieści to rzetelna próba badawcza.
>>I tak lepsza jakaś baza fanów niż żadna. Gra na podstawie cyklu powieści niesie ze sobą jeszcze inną zaletę, czyli gwarancję że jako fabuła gry spodoba się graczom. Kilkanaście tysięcy czytelników cyklu powieści to rzetelna próba badawcza.
Wiesz co to myślenie życzeniowe? Własnie to co napisałeś. 1. Gra nie niesie gwarancji, ze fabuła spodoba się graczom. Wyliczyłem ci, że według mojej wiedzy i szacunków rynkowych, maks 20k fanów kupi grę Dusta, bo zna książki Jacka. TO nie znaczy że im się spodoba. To znaczy że kupią, jak uznają za słabe, będą pisać recenzje. I tyle. To najbardziej głośna cżęśc ludzi którzy w nią zagrają. Nei masz żadnej gwarancji, ze im się spodoba. 2. Wiesz co to jest próba badawcza? To próba, na której coś testujesz przed premierą (leki, filmy, gry - np w fazie alfa/beta). To nie sa pierwsi gracze, bo już wtedy jest za pozno na zmiany. XD. Więc nie to, pierwsza fala kupujących. 3. Rentowność Przy założeniu, ze gra kosztuje 10milionów w produkcji, z każdego egzemplarza studio ma 100zł, ile trzeba sprzedać kopii? 100k. Optymystiycznie, na razie mamy 20k, bo tylu fanów Jacka to kupi. Gdzie pozostali? Jak zagwarantujesz, ze teraz ta gra się zwróci(a raczej moją liczbę tu wyliczoną trzeba przez 2-4 razy przemnożyć).
Gwarancje, które moim zdaniem mogą świadczyć, że gra odniesie sukces:
-globalne IP (dowolna gra w klimacie SW jest rozpoznawalna od razu, tak samo LOTR czy inne gry oparte o filmy/książki). -świetny zespół (gdybym się dowiedział ze za grą stoi Marcin Blacha, czy Rafał Orkan, czy Jakub Stokalski), który miał kluczowe pozycje przy światowych i uznanych tytułach. -dobre gry, które wydało już studio (tak jak np 11bits którzy po This War of Mine wydali Frostpunka). Które z tych rzeczy ma Dust? Żadne. Więc na razie wszyscy zgadujemy.
Baza fanów, to inny aspekt - pierwsi potencjalni kupcy gry jako niezły punkt wyjścia dotarcia do reszty graczy nieznających Piekary. Wiem, co to próba badawcza. Widzę, że nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Próbą badawczą dla sprawdzenia, czy fabuła zw z Mordimerem się przyjmie było grono polskich czytelników fantasy. I to nawet nie próba dla 1 powieści, bo przyjął się dobrze cały cykl i ma kilkadziesiąt tysięcy czytelników. To znaczy że statystycznie czytelnikowi fantasy spodobał się świat Inkwizytora. Mając takie wyniki, można bezpiecznie założyć, że spodoba się on niemieckiemu, francuskiemu, amerykańskiemu odpowiednikowi odbiorcy itp. Dlaczego? Bo ludzie w takiej skali mają podobne zainteresowania i dlatego też np. jak w USA przyjmie się dobrze jakiś tv-show np Mam talent, to kopiuje się go w innych krajach z gwarancją proporcjonalnego % widzów. Z tych samych powodów producenci filmowi chętnie podejmują się ekranizacji powieści, a producenci gier tworzenia gier na podstawie książek. Jeżeli tego nie przyjmujesz do wiadomości, to sorry ale jesteś ignorantem.
>>Baza fanów, to inny aspekt - pierwsi potencjalni kupcy gry jako niezły punkt wyjścia dotarcia do reszty graczy nieznających Piekary. Wiem, co to próba badawcza. Widzę, że nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Próbą badawczą dla sprawdzenia, czy fabuła zw z Mordimerem się przyjmie było grono polskich czytelników fantasy. I to nawet nie próba dla 1 powieści, bo przyjął się dobrze cały cykl i ma kilkadziesiąt tysięcy czytelników. To znaczy że statystycznie czytelnikowi fantasy spodobał się świat Inkwizytora. Mając takie wyniki, można bezpiecznie założyć, że spodoba się on niemieckiemu, francuskiemu, amerykańskiemu odpowiednikowi odbiorcy itp. Dlaczego? Bo ludzie w takiej skali mają podobne zainteresowania i dlatego też np. jak w USA przyjmie się dobrze jakiś tv-show np Mam talent, to kopiuje się go w innych krajach z gwarancją proporcjonalnego % widzów. Z tych samych powodów producenci filmowi chętnie podejmują się ekranizacji powieści, a producenci gier tworzenia gier na podstawie książek. Jeżeli tego nie przyjmujesz do wiadomości, to sorry ale jesteś ignorantem.
Myślenie życzeniowe vol 2. Opisujesz co byś chciał, żeby się wydarzyło, swoje oczekiwania jako prawda> To nie jest dobry krok. Postaraj się odpowiedzieć na moje punkty, merytorycznie, ok?
1. Pula czytelników Jacka Piekary (jego uniwersum) to nie jest tożsame z pulą graczy w gry. Jeśli youtuber zacheca do czeoś, to jakie jest ratio ludzi, którzy to zrobią? Przyjmuje się że przejście między mediami, płatne to od jednego promila do 10 procent. Biorąc najbardziej optymistyczne i zawyżone szacunki, IP Ja, Inkwizytor ma bazowo 20k klientów, dzięki Jackowi. To tyle. Teraz, żeby to był sukces, to muszą być zadowoleni. Masz jakieś dowody, że będa? Masz artykuł, w którym ktoś z imienia i nazwiska podpisuje się, że on, fan Jacka i gracz dostał bete/alfe, i gra to świat super, gracze będa zachywceni? Masz nazwiska twórców, którzy opowiadają jak kochają książki w każdym wywiadzie?
Nie masz. Nie wiesz czy to wierna adaptacja, czy na motywach.
2. Nie, nie można tak założyc. Oczywiście, że nie można zalożyć, że jesli coś spodoba się polskiemu czytelnikowi, to z automatu niemieckiemu czy amerykańskiemu. Wiesz czemu? Bo gdyby tak było, to Jacek tłukłby miliony na tłumaczeniach swoich dzieł na zachód. Gdyby miał choćby 1/10 tej popularności co w Polsce na rynku anglosaskim, to jeździłby Ferrari po bułki, a dzieciaki do szkoły odwoził Gelenda.
Ale tak nie jest i Jacek nie przetłumaczył Inkwizytora. Czemu?
Sam odpowiedz sobie.
3. Wiedźmiń 1 i jego udział w polskim rynku. Szukałem długo danych, wyszło mi ze przez pierwsze 3 lata Wiedźmiń sprzedał 200k kopii, z czego 20procent na lokalnym rynku (gdzie Andrzej Sapkowski był i jest znacznie większy od Jacka Piekary). czyli 40k kopii w Polsce. Pytanie, na bazie czego sądzisz, ze Inkwizytor tez tak sobie poradzi?
4. Ekranizacje sa światowych bestsellerów, nie lokalnych Ekranizuje się gry ktore sa popularne (Wiedźmin, Cyberpunk - też na bazie IP), albo ksiązki. Ale proszę, pokaż mi książkę ze wschodu, która dostała ekranizację, nie mając wielkiej franczyzy gier.
2. Nie, nie można tak założyc. Oczywiście, że nie można zalożyć, że jesli coś spodoba się polskiemu czytelnikowi, to z automatu niemieckiemu czy amerykańskiemu. Wiesz czemu? Bo gdyby tak było, to Jacek tłukłby miliony na tłumaczeniach swoich dzieł na zachód. Gdyby miał choćby 1/10 tej popularności co w Polsce na rynku anglosaskim, to jeździłby Ferrari po bułki, a dzieciaki do szkoły odwoził Gelenda. Ale tak nie jest i Jacek nie przetłumaczył Inkwizytora. Czemu? Sam odpowiedz sobie.
Ale nadinterpretację strzeliłeś. Przedewszystkim rynek książek fantasy jest dosyć duży na świecie, zwłaszcza rynki lokalne, dlatego nikt nie tłumaczy jakiegoś tam fantasy, które nie jest znane, bo może i się spodobałoby zagranicznym czytelnikom, ale jest za duża konkurencja. Z tłumaczeniami wchodzi się dopiero książek, które pozdobywały międzynarodowe nagrody lub są rozpoznawalne z innych przyczyn (np. Wiedźmin) i one wtedy okazuje się że są rzeczywiście czytane. To są zupełnie inne problemy niż to czy zagranicznemu czytaczowi fantasy spodoba się książka Piekary bo spodoba się w takim samym stopniu jak polskiemu czytelnikowi fantasy. Tylko problemem jest głównie to czy w ogóle ją kupi bez marketingu jak będzie miał obok siebie polskiego autora o którym nic nie słyszał a na książce conajwyżej napisane że dobrze się w PL sprzedaje i 20 autorów z rynku rodzimego?
>>Ale nadinterpretację strzeliłeś. Przedewszystkim rynek książek fantasy jest dosyć duży na świecie, zwłaszcza rynki lokalne, dlatego nikt nie tłumaczy jakiegoś tam fantasy, które nie jest znane, bo może i się spodobałoby zagranicznym czytelnikom, ale jest za duża konkurencja. Z tłumaczeniami wchodzi się dopiero książek, które pozdobywały międzynarodowe nagrody lub są rozpoznawalne z innych przyczyn (np. Wiedźmin) i one wtedy okazuje się że są rzeczywiście czytane. To są zupełnie inne problemy niż to czy zagranicznemu czytaczowi fantasy spodoba się książka Piekary bo spodoba się w takim samym stopniu jak polskiemu czytelnikowi fantasy. Tylko problemem jest głównie to czy w ogóle ją kupi bez marketingu jak będzie miał obok siebie polskiego autora o którym nic nie słyszał a na książce conajwyżej napisane że dobrze się w PL sprzedaje i 20 autorów z rynku rodzimego?
No chyba nie. W Polsce mamy Zambocha, gościa z Czech, który sprzedaje sporo swoich książek.
Jesli chodzi o naszych autorów, to Sapkowski, ale też Wegner są bardzo popularni na Wschodzie, szczególnie w Rosji (w obecnym klimacie nie ma to znaczenia, ale tak było). Jesli chodzi o światowych artystów, to oczywiście Lem, którego książki były popularne na zachodzie i nawet dostały ekranizację.
Weźmy też Dukaja,który radzi sobie na tyle dobrze, że dostał uniwersum filmowe Netflixa. A teraz przejdźmy do Jacka. Widzisz, sam odpowiedziałeś sobie, że po co Jacek ma się pchać na zachód, jak tam jest kilkanascie podobnych książek?
Więc hasło - dobre IP - upada, bo IP jest co najwyżej dobre lokalnie, nie globalnie.
Co zatem stanowi podstawę do twierdzenia, ze ludzie siegną po grę dusta, jak mogą po inne gry? Tego argumentu użyłeś w odniesieniu do książek. Przypomnę ze znacznie łatwiej (taniej) napisać dobrą, konkurencyjną książke niż zrobić grę.
Chłopie Lem i Zamboch to są uhonorowani autorzy zdobywcy nagrod za książki. Takich się tłumaczy zawsze.
Tak jak Cixin Liu którego problem trzech ciał w Polsce dostaniesz przetłumaczony na polski dopiero został przetłumaczony jak dostał nagrodę Hugo.
Problem z Piekara jest taki że jego fantasy jak i Wiedźmin to takie sobie fantasy, które jest fajne ale nie jest wybitne. I nikt tego nie będzie tłumaczył. Nie dlatego że się za granicą nie spodoba. Ale dlatego że podobnych książek mają wiele...
I tak IP Piekary nie jest wspaniałe. Nie jest też strasznie słabe. Ma kilka pomysłów które są ciekawe, których sam Piekara nie potrafił rozwinąć, ale dopiero gra je może rozwinąć. Casus Wiedźmina, który jako gra wybił ciekawe pomysły wschodniego fantasy. Którego mamy więcej niż Sapkowski i Piekara.
W przypadku Dusta marketing to dwie rzeczy "nowy wiedźmin" czyli podczepianie się pod czyjś sukces poprzez analogię. I sam zarys świata który budzi kontrowersje. A i tak bez dobrego marketingu nic się nie sprzeda.
Polecam zagrać w Starcrafta 2 i poczytać napisy po przejściu gry. Developerów może było 100 osób. Marketingowców z 5000.
Ja tam osobiście i tak liczę że to hotel renovator odniesie sukces. Na Inkwizytora nie liczę. Bo już nie jedna polska grę widziałem która zaliczyła wtopę a to Agony, a to Phantom Doctrine...
>> Chłopie Lem i Zamboch to są uhonorowani autorzy zdobywcy nagrod za książki. Takich się tłumaczy zawsze. Tak jak Cixin Liu którego problem trzech ciał w Polsce dostaniesz przetłumaczony na polski dopiero został przetłumaczony jak dostał nagrodę Hugo.
Czemu Zamboch może a inni nie? Ogólnie to wyjatek, ale pokazujący że można. No nie wiem, poza Sandersonem mamy trochę fajnych ludzi tłumaczonych na polski.
>> Problem z Piekara jest taki że jego fantasy jak i Wiedźmin to takie sobie fantasy, które jest fajne ale nie jest wybitne. I nikt tego nie będzie tłumaczył. Nie dlatego że się za granicą nie spodoba. Ale dlatego że podobnych książek mają wiele...
Nie no, Sapkowski to półka wyżej niz Piekara. Albo dwie. To zupełnie inna liga. I Sapkowskiego tłumaczono na jezyki wschodnie od dawna, a w 2007 pierwsza książka po angielsku. Przypominam ze Sapek miał i serial po Polsku.
>> I tak IP Piekary nie jest wspaniałe. Nie jest też strasznie słabe. Ma kilka pomysłów które są ciekawe, których sam Piekara nie potrafił rozwinąć, ale dopiero gra je może rozwinąć. Casus Wiedźmina, który jako gra wybił ciekawe pomysły wschodniego fantasy. Którego mamy więcej niż Sapkowski i Piekara.
Wiedźmiń to arcyliteratura językowo, logicznie, Swiat Sapek malował jak chciał, ale pomysły i mózg ma wielkie.
>>W przypadku Dusta marketing to dwie rzeczy "nowy wiedźmin" czyli podczepianie się pod czyjś sukces poprzez analogię. I sam zarys świata który budzi kontrowersje. A i tak bez dobrego marketingu nic się nie sprzeda.
Sam zarys świata nie budzi kontrowersji specjalnie, jest plusem. To zresztą jedyny plus tego IP, że jest na czasie. Za to "nowy wiedźmin" budzi porównania do Wiedzimina, a pewnie do najnowszego a to zawsze... coś.
>>Polecam zagrać w Starcrafta 2 i poczytać napisy po przejściu gry. Developerów może było 100 osób. Marketingowców z 5000.
A ilu marketingowców ma Dust?
>>Ja tam osobiście i tak liczę że to hotel renovator odniesie sukces. Na Inkwizytora nie liczę. Bo już nie jedna polska grę widziałem która zaliczyła wtopę a to Agony, a to Phantom Doctrine...
Ad.1 mogę się zgodzić z twoimi kalkulacjami. Powtarzam - lepszy rydz (jakaś baza fanów), niż nic (nowa, nikomu nieznana fabuła gry). Więc po co przywołujesz takie kalkulacje? Żałujesz, że prezes The Dust nie wybrał innej powieści? Sukces to względne pojęcie, inaczej może je pojmować prezes (np. 300 tys sprzedanych egz), inaczej inwestor (jeden 15% zysku z akcji, inny 200% zysku, cryptodzieciak powie, że 15000%) Ad. 2 ktoś inny odpowiedział i podpisuję się pod tym. Ad. 3 na to już odpowiadałem, więc przekopiuję moją odpowiedź na to męczybułstwo: Ja nie postawiłem tezy, że Inkwizytor będzie sukcesem na miarę Wiedźmina 3. I sam nie mam takich oczekiwań. Może kolejne części, jeśli powstaną, będą miały szanse. Jeśli ktoś inwestuje w The Dust w przekonaniu, że Inkwizytor będzie hitem niczym Wiedźmin 3 to ma wygórowane oczekiwania. Nie oznacza to jednak, że nie da się tu zarobić x 2 x 3 może x 4 (sądzę że da się). Jeśli ktoś atakuje w komentarzach The Dust, że Inkwizytor nie zrobi zasięgów Wiedźmina 3, to ma rację, ale takie komentarze są zbędne, oczywiste. Dodam, że narracja ,że powstaje "drugi wiedźmin" itp jest korzystna inwestycyjnie. Więc niech media i ludzie sobie powtarzają takie pochlebne hasła. Ad. 4 chodziło mi o powielanie sprawdzonych koncepcji. Ja nie wypowiadam życzeń, żeby ekranizowali zaraz Inkwizytora. Oczywiste że ekranizować należy fabuły o których głośno międzynarodowo. Zresztą to już zadanie producenta, żeby słusznie dokonać wyboru.
>> Ad.1 mogę się zgodzić z twoimi kalkulacjami. Powtarzam - lepszy rydz (jakaś baza fanów), niż nic (nowa, nikomu nieznana fabuła gry). Więc po co przywołujesz takie kalkulacje? Żałujesz, że prezes The Dust nie wybrał innej powieści? Sukces to względne pojęcie, inaczej może je pojmować prezes (np. 300 tys sprzedanych egz), inaczej inwestor (jeden 15% zysku z akcji, inny 200% zysku, cryptodzieciak powie, że 15000%) Ad. 2 ktoś inny odpowiedział i podpisuję się pod tym. Ad. 3 na to już odpowiadałem, więc przekopiuję moją odpowiedź na to męczybułstwo: Ja nie postawiłem tezy, że Inkwizytor będzie sukcesem na miarę Wiedźmina 3. I sam nie mam takich oczekiwań. Może kolejne części, jeśli powstaną, będą miały szanse. Jeśli ktoś inwestuje w The Dust w przekonaniu, że Inkwizytor będzie hitem niczym Wiedźmin 3 to ma wygórowane oczekiwania. Nie oznacza to jednak, że nie da się tu zarobić x 2 x 3 może x 4 (sądzę że da się). Jeśli ktoś atakuje w komentarzach The Dust, że Inkwizytor nie zrobi zasięgów Wiedźmina 3, to ma rację, ale takie komentarze są zbędne, oczywiste. Dodam, że narracja ,że powstaje "drugi wiedźmin" itp jest korzystna inwestycyjnie. Więc niech media i ludzie sobie powtarzają takie pochlebne hasła. Ad. 4 chodziło mi o powielanie sprawdzonych koncepcji. Ja nie wypowiadam życzeń, żeby ekranizowali zaraz Inkwizytora. Oczywiste że ekranizować należy fabuły o których głośno międzynarodowo. Zresztą to już zadanie producenta, żeby słusznie dokonać wyboru.
1. Nie mówię nic o tym, że ze to złe, ze jest jakaś baza fanów. Wyliczyłem ci, ile ta baza fanów da optymistycznie sprzedanych egzemplarzy gry wynosi (czyli ile fanów Jacka w Polsce ją kupi) i ze to 20k to żelazny elektorat.
Przywołuję take kalkulacje bo mgoę, bo jestem realistą. Nie załuję, bo to jego decyzja, tylko nie skaczę na hurra, że taka jest, xd. Bo de facto nic to nie znaczy.
Sukces? Sprzedanie takiej ilości kopii, która umożliwi prace nad nową grą. Minimum? Zwrócenie nakładów inwestycyjnych spółki (czyli wydawca, sponsor, spłacenie ich). I to nie są "dla każdego to inne", tylko realne podejście.
2. tak, odpowiedział, bez sensu.
3. ja też nie postawiłem takiej tezy. Wiedźmin 1 sprzedał w 2 lata 200k egzemplarzy i ledwo wyszedł na zero. Nie wiem czy Inkwizytor będzie taki, przypominam, że w 2007 mniejszy rynek ale i mniej gier, jeszcze królowały CD/DVD, a teraz wszystko online przez Steama. Czy powstaje drugi wiedźmin? Jeśli ktoś będzie liczył na walkę a dostanie detektywa, może nie byc zachwycony. To nie zawsze pochlebne hasła, a raczej czasemi naśladowanie. Ofc, ze nie zorbi zasięgów 3, pytanie czy zrobi 1?
4. Powielanie sprawdzonych koncepcji? Z Polski ekranizowano Lema, Dukaja i Sapkowskiego. Sorry, ale Jacek to drugi szereg, mimo wszystko. Inkwizytor jest sztampowy, fajny, super sie czyta, ale jest sztampowy. I nie zmienimy tego.
Co ma tu Piekara i jego fani? To nie do nich jest kierowany produkt końcowy. Dziś w dobie internetu, gdzie wystarczy jeden dobry film/gameplay na YT i mamy wiralowe rozpowszechnienie gry na całym świecie. Pamiętam jak przed premierą This War of Mine były podobne dyskusje i analizy. Gra była totalnie niedoceniona przed premierą. A finalnie wszyscy widzą co się stało po premierze.
>>Co ma tu Piekara i jego fani? To nie do nich jest kierowany produkt końcowy. Dziś w dobie internetu, gdzie wystarczy jeden dobry film/gameplay na YT i mamy wiralowe rozpowszechnienie gry na całym świecie. Pamiętam jak przed premierą This War of Mine były podobne dyskusje i analizy. Gra była totalnie niedoceniona przed premierą. A finalnie wszyscy widzą co się stało po premierze.
Nie no, Piekara i jego fani trochę mają. Po pierwsze, to są ludzie, którzy na początku kupią grę i będą mówic najgłośniej o tym czy jest tak fajna jak książki.
Jeden viral i sukces - nie to tak nie działa. Żaden youtuber, jesli nie dostanie hajsu, nic o tym nie powie. Streamer tak samo.
Btw, czy ty porównujesz this war of mine, które jest grą-eksperymentem emocjonalnym i psychologicznym do Ja, Inkwizytor?
Zupełnie inne rzeczy, moralność.
Gdzie tak napisałeś? Pewnie tu >> Dziś w dobie internetu, gdzie wystarczy jeden dobry film/gameplay na YT i mamy wiralowe rozpowszechnienie gry na całym świecie.
"Żaden youtuber, jesli nie dostanie hajsu, nic o tym nie powie. Streamer tak samo"
The Dust, spółki córki i wydawcy ich gier będą w ramach marketingu kupować od ściśle wybranych youtuberów-influencerów recenzje i gameplaye swoich gier. Pytałem o to na walnym prezesów, są b. dobrze zorientowani w temacie.
Nie zaraz po ogłoszenia wydawcy tylko gdy spadło do do przedziału 11-13. Mam uśrednione na niespełna 12 tak dla twojej ciekawości. I nie mam problemu na zasadzie co z tym zrobić ponieważ jak to wcześniej pisałem kupiłem niniejsze akcje z myślą o latach... a nie o dniach w przypadku ich zbycia tym się różnimy zapewne.