REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

"Będziesz miał rosyjską matkę, paszport i imię". Kreml wciąż porywa ukraińskie dzieci

2025-09-20 08:00
publikacja
2025-09-20 08:00

Od początku inwazji Rosji na Ukrainę prawie 19,5 tys. ukraińskich dzieci zostało bezprawnie deportowanych lub przymusowo przesiedlonych, a tylko 1,6 tys. z nich powróciło do domów - wynika z danych Bring Kids Back UA. Według badań Uniwersytetu Yale strona rosyjska jako cel deportacji obrała grupy dzieci najbardziej narażone, w tym z niepełnosprawnościami, pochodzące z rodzin żołnierzy lub o niskich dochodach, a także sieroty. Na początku sierpnia koalicja 40 państw wezwała Rosję do natychmiastowego i bezwarunkowego zwrócenia uprowadzonych dzieci, które poddawane są indoktrynacji i militaryzacji.

"Będziesz miał rosyjską matkę, paszport i imię". Kreml wciąż porywa ukraińskie dzieci
"Będziesz miał rosyjską matkę, paszport i imię". Kreml wciąż porywa ukraińskie dzieci
fot. State Emergency Service of Ukraine / / Cover Images

- Nieznany jest los dziesiątek tysięcy ukraińskich dzieci. Uprowadzonych. Zastraszanych. Zmuszanych do wyparcia się swojej tożsamości. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc ukraińskim dzieciom. W tym duchu mogę ogłosić, że wraz z Ukrainą i innymi partnerami będę gospodynią szczytu Międzynarodowej Koalicji na rzecz Powrotu Ukraińskich Dzieci. Każde uprowadzone dziecko musi wrócić - powiedziała Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, w trakcie swojego orędzia o stanie Unii, które wygłosiła 10 września br. w Parlamencie Europejskim.

Podzieliła się także historią jednego z porwanych dzieci - Sashy Radchuka, który z babcią Ludmiłą był obecny na sesji parlamentarnej.

Nazywam się Sasha, mam 15 lat. Rozdzielono mnie z mamą i porwano. Byłem w obwodzie donieckim przez dwa miesiące - mówi agencji Newseria Sasha Radchuk.

W momencie wybuchu wojny Sasha miał 11 lat. Podczas szturmu na Mariupol razem z mamą znalazł schronienie w piwnicy, ale po zbombardowaniu osiedla oboje trafili w ręce Rosjan.

- Rosyjscy żołnierze zabrali Sashę i jego mamę do miejsca, które Rosjanie nazywają „obozem filtracyjnym”, po czym go uprowadzono. Usłyszał, że nie potrzebuje mamy. Pojedzie do Rosji i będzie miał rosyjską matkę, paszport i imię. Wysłano go do okupowanego Doniecka. Ale Sasza się nie poddał. Po drodze udało mu się skorzystać z czyjegoś telefonu. Zadzwonił do swojej babci Ludmiły, która mieszkała w wolnej Ukrainie. Nie wahała się ani chwili. Jej przyjaciele mówili, że zwariowała. Ale Ludmiła poruszyła niebo i ziemię, aby dostać się do wnuka. Z pomocą ukraińskiego rządu pojechała przez Polskę, Litwę, Łotwę i Rosję do okupowanej Ukrainy. Udało jej się odzyskać Saszę i tą samą długą drogą przywieźć go w bezpieczne miejsce. Codziennie walczą o odnalezienie mamy Saszy, która utknęła gdzieś w środku brutalnej rosyjskiej wojny - opowiedziała historię chłopca Ursula von der Leyen.

- Jako babcia dziesięciorga wnuków nie wyobrażam sobie, żeby coś takiego spotkało moje dziecko, więc wszelkie działania dyplomatyczne, bo takimi głównie Unia Europejska może działać, wspieram i będę wspierać - mówi Mirosława Nykiel, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Platformy Obywatelskiej.

Według ukraińskiego portalu Children of War od 24 lutego 2022 roku do 15 września 2025 roku 654 dzieci zginęło, 2153 zostało rannych, a 2182 uznaje się za zaginione. Dane wskazują także, że 19,5 tys. ukraińskich dzieci zostało bezprawnie deportowanych lub przymusowo przesiedlonych, a tylko 1,6 tys. z nich powróciło do domów.

- Chciałbym, żeby jak najszybciej zakończono wojnę, ponieważ z każdym dniem coraz więcej dzieci wywozi się z Ukrainy - mówi Sasha Radchuk.

Jak podkreśla, ma przyjaciół, których spotkał podobny los. Wśród nich jest Kira Obedyńska, która była w rosyjskiej niewoli przez ponad miesiąc. 17 marca 2022 roku ojciec dziewczynki, wówczas 12-latki, zginął w nalocie w Mariupolu, a Kira - ranna w wyniku wybuchu miny lądowej - została porwana przez okupantów. 26 kwietnia 2022 roku Rada Miasta Mariupol poinformowała, że dziewczynka wróciła z okupowanego Doniecka.

Według danych opublikowanych w marcu br. przez Yale Humanitarian Research Lab ponad 8400 dzieci z Ukrainy było systematycznie przenoszonych do co najmniej 57 placówek, w tym 13 na Białorusi i 43 w Rosji oraz na okupowanych przez nią terenach. W dodatku Rosja odmawia przekazania władzom ukraińskim listy wywiezionych, jak wymaga tego prawo międzynarodowe, i podejmuje działania, aby ukryć fakt ich przymusowej deportacji i nielegalnej adopcji. Badanie wykazało również, że porwania i indoktrynacja, w tym szkolenia wojskowe, dzieci z Ukrainy zostały zlecone przez prezydenta Rosji Władimira Putina i przeprowadzane przez rosyjskich urzędników federalnych, regionalnych i okupacyjnych. Międzynarodowy Trybunał Karny w 2023 roku wydał nakaz aresztowania Władimira Putina i Marii Lwowej Biełowej, których uznał za osobiście odpowiedzialnych za nielegalne deportacje małoletnich.

- My traktujemy temat statystycznie, ale to jest dramat każdej rodziny i każdego dziecka. Los tych dzieci nie jest znany. Każde działania dyplomatyczne mają jak najbardziej sens i trzeba z całego serca podziękować organizacjom, które się tym zajmują, bo to nie są proste sprawy - mówi Mirosława Nykiel. - Dramat każdego dziecka jest nam bliski i będziemy wspierać Ukrainę nie tylko militarnie, ale też przez miękkie działania dyplomatyczne, żeby pomóc odzyskać te dzieci. Byłam bardzo poruszona listem pierwszej damy Stanów Zjednoczonych, która na prośbę pani prezydentowej Ukrainy zwróciła się do Putina.

Badacze z Yale podkreślają, że inwazja Rosji na Ukrainę obejmuje kampanię przymusowego przesiedlania dzieci, niszczenia ich więzi z językiem ukraińskim i dziedzictwem poprzez reedukację, a nawet odrywania ich od ukraińskiej tożsamości za pomocą adopcji. 

- Powinniśmy się koncentrować przede wszystkim na tych, którym trzeba pomóc, bo oni sami nie potrafią się obronić, więc musimy postawić to jako priorytet. Powinniśmy się przygotowywać na najgorsze, ale musimy zacząć od tych najsłabszych, czyli od dzieci - uważa europosłanka PO.

Międzynarodowa Koalicja na rzecz Powrotu Ukraińskich Dzieci została oficjalnie zainaugurowana w Kijowie 2 lutego 2024 roku. Współprzewodniczą jej rządy Ukrainy i Kanady. Na początku sierpnia br. 40 państw, wraz z Radą Europy i Unią Europejską, zaapelowało do Rosji o natychmiastowe i bezwarunkowe odesłanie ukraińskich dzieci do domu.

Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (9)

dodaj komentarz
derper
Kradzione dzieci rozdają matkom dla których nie starczyło maszynek do mięsa
nierzad
jakis czas temu,ukraincy zdołali ułożyc liste uprowadzonych dzieci,liczyła ona niecałe 400 nazwisk.
_aj_waj_
Nie jest to prawda co piszesz - powielasz głupotki :)
mmm_to_ja
Ale farmazony. Ale dobrze wiedzieć że da się wjechać do RU, nawet Ukraińcom. Z Kaliningradu jest tanio do Tajlandii polecieć.
sterl
Sieroty po śmierci prorosyjskich rodziców zabrane z sierocińca lub ulicy to niby gdzie mają być?
sterl
Zostawione w laboratorium Mengele ?
karzel_reakcji
Polecam wyszukać 2 rzeczy:

1. YT z FoxNews - tytuł: There were about 36 biological weapons production labs in Ukraine — Professor Dave Collum

2. Wyszukiwarka: cejrowski-putin-uratowal-ukrainskie-dzieci-przed-ukrainskimi-laboratoriami
carlito1
cyt. "opowiedziała historię chłopca Ursula von der Leyen." dziękuję dalej czytać nie muszę.

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Ważne linki