No właśnie to jest trochę bieda niestety.
Jak głównym argumentem robią się Indie, Bliski Wschód i kraje z problemem oporności, to ja od razu widzę niską cenę testu, trudną dystrybucję, serwis, refundację i wieczne „pokażcie najpierw sprzedaż”.
To nie jest argument pod duży upfront, tylko raczej pod deal warunkowy.
Duży kupujący nie zapłaci grubej kasy z góry za historię, że „gdzieś w Indiach jest dużo opornych bakterii”.
On powie: okej, to najpierw udowodnijcie, że ktoś tam realnie kupuje urządzenia i kartridżem