Czytając niektóre wypowiedzi Szanownych Dyskutantów z ostatnich dni nieodparcie nasuwa mi się pytanie : QUO VADIS ?
Daleki jestem od twierdzenia, że nie macie racji. Nie twierdzę też, że Wasza metoda nie będzie skuteczna (nie takie dziwy w tym kraju widziałem).
Ale z pewnym uporem twierdziłem i twierdził będę, że przyczyną całego zamieszania są trzy sprawy z dziedziny legislacyjnej :
1) Użycie w PDG(SDG) i SUS pojęć PROWADZENIE i WYKONYWANIE działalności pozarolniczej i działalności gospodarczej bez ich jednoznacznego zdefiniowania, oraz brak POWSZECHNIE OBOWIĄZUJĄCEJ wykładni prawa w zakresie tych pojęć użytych w obu ustawach.
2) Z ustaw PDG(SDG) i SUS nie daje się wprost wyprowadzić pojęcia czasowego zaprzestania wykonywania działalności pozarolniczej i działalności gospodarczej (a przy pewnej determinacji wręcz przeciwnie - co na tym forum starałem się nieco żartobliwie udowodnić).
3) Pojęcie zaprzestania wykonywania działalności pozarolniczej bez wykreślenia wpisu w EDG generuje tylko sławetne rozporządzenie "o kodach". Tylko, że EDG dotyczy działalności gospodarczej, a nie działalności pozarolniczej w rozumieniu SUS (nie stanowi to przeszkody, gdyż z ustawy o SUS jednoznacznie wynika, że "pozarolnicza działalność" jest pojęciem szerszym). Przy okazji wielokrotnego analizowania tego zagadnienia Szanowni Państwo zauważyli zapewne, że takie ujęcie "zaprzestania bez wykreślenia" obejmuje również działalność pozarolniczą, która NIE PODLEGA EWIDENCJI W EDG (sic !)
Następstwem tych trzech elementów jest pozostawienie sądom dowolności interpretacyjnej graniczącej ze STANOWIENIEM PRAWA PRZEZ WŁADZĘ SĄDOWNICZĄ. Ta zaś albo poddająca się koniunkturalnym naciskom politycznym, albo - przykre niestety słowo - nie zawsze kompetentna i traktująca z należytą powagą swój urząd, harce przedziwne wyczynia kreując wyroki zadziwiająco sprzeczne zarówno w sentencjach, jak i uzasadnieniach. Prawidłowości umożliwiających jednolitość interpretacyjną trudno też doszukać się w wyrokach Sądu Najwyższego.
Interpretacyjne stanowisko strony postępowania nie musi wobec takich dowolności w przepisach być identyczne dla sądu. Nie mówię tutaj o ewidentnych, opisywanych na tym forum "wpadkach" sędziów znudzonych rozpatrywaniem spraw dotyczących "zawieszeń". Przypomnijmy sobie jednak ile czasu dyskutujemy nad kryteriami WYKONYWANIA (bądż nie wykonywania) działalności - nie dochodząc do jednoznacznych wniosków.
Jest jeszcze jedna, przykra niestety sprawa, ale nie sposób pominąć jej milczeniem (a jeśli nie będziemy o niej mówić - pierwszy powie o niej nasz przeciwnik, co myślę będzie mniej korzystne). Nie jest dla nikogo tajemnicą, że wielu jednoosobowych przedsiębiorców "zawiesza" działalność fikcyjnie - wznawiając ją co miesiąc na 3-5 dni dla ulokowania w tym okresie operacji gospodarczych. Intuicja podpowiada mi, że jest to zjawisko częste. Wspomniałem onegdaj, że bieżące oddzielanie zawieszeń fikcyjnych od rzeczywistych jest rzeczą banalną. Ale ZUS z niezrozumiałych powodów czynić tego nie chce. Tym bardziej, że brak dowodów fikcyjności zawieszeń jest permanentnie akceptowany przez sądy uznające owe zawieszenia za fikcyjne w oparciu o całkowicie dowolne kryteria, albo i bez żadnych kryteriów.
Fakt ten został przez ZUS wykorzystany dla akcji (bo z taką chyba mamy do czynienia) weryfikacji ZASZŁOŚCI, a sama akcja - to następstwo groźby istotnego zwiększenia dotacji budżetowych oraz naciski OFE (dla nich hodowla odsetek jest niezłym interesem). Skutkiem tego jest fakt, że owe zaszłości "miele się równo" - nie patrząc kto zawieszał DG rzeczywiście, a kto fikcyjnie. Używa się przy tym kryteriów w sposób jaskrawy sprzecznych nie tylko z istotą prawa, ale i zdrowym rozsądkiem (vide częstotliwość) , a skutkujących arbitralnością oceny nie faktów, ale STANU PRAWNEGO.