do AR z 14.09.
No cóż, chcąc uzupełnic ten temat to trzeba powiedzieć że nie byliśmy przygotowani do takiej skali rewolucji technicznej i organizacyjnej w której przyszło nam uczestniczyć. Wynikiem tego rozdęta i wynagradzana ponad zdrowy rozsądek na te czasy armia administrująca wszystkim co się da. pamiętam na początku lat 90 tych zarobki w administracji były w granicach rozsądku i to z wszelkimi dyrektorami i prezesami spółdzielni włącznie. Potem doszły jeszcze różnego rodzaju agencje i fundacje. No cóż takie czasy. Co tu gadać jak jeszcze dziś tak naprawdę nie wiadomo jaki model rozwoju przyjmiemy? Amerykański, zachodni czy skandynawski. No to trzeba na razie ssać kogo się da i co się da. I to by było na tyle.