A wystarczyło skupić się symulatorach i mierzenie możliwości na zamiary. Istniałby wtedy cień szans na jakikolwiek zwrot z inwestycji i pokrycie kosztów produkcji. A tak to spółka ograniczała się do naciągania inwestorów, robienia gównianych gier generacyjnie na poziomie 2006 roku, zamykanie projektów i powtarzanie cyklów naciągania jeleni na kolejne projekty. Zarząd cynicznie wykorzystywał sytuacje. To nie mogło trwać wiecznie, ale zero refleksji - nie byli zainteresowani poza napchaniem własnych kieszeni. Szkoda co najwyżej specjalistów.