To że winny jest były zarząd, to nie moja teza, tylko spółki (Idea Banku).
Ponieważ sprawa zaszła tak daleko, że Doktor poczuł na plecach oddech prokuratora, to potrzebował kozła ofiarnego, a właściwie to dwóch.
Podobny mechanizm zastosował pewien znany fundusz PE, właściciel wiadomego windykatora. Oni też nie są/byli niczemu winni, to wszystko wina prezesa Konrada K.