W całym obrazie trzeba też zwrócić uwagę na to, że większość obligatariuszy i akcjonariuszy (w tym ja) kupowała akcje i obligacje przed procesem opierając się na danych finansowych zatwierdzonych przez biegłego (w małych spółkach nie ma firm raitingowych)
Trzeba w tym miejscu przypomnieć pseudostrategie Konopki i to co obiecywał obligatariuszom (choćby czat inwestorski na stockwatch)
W spółce był Kowalczyk, agiofunds tfi i marka była kreowana na lidera co najmniej regionalnego. Przy tym okazuje się, że biegły klasyfikował neleżności w co najmniej nieostrożnościowo nie tylko przed procesem ale też w czasie procesu naprawczego.
Dlatego pierwszym co powinna zażądać nadzorca powinno być powołanie rewidenta do spraw szczególnych.
Bo nie może być tak, że podaje się coś a za kilka tygodni jest całkiem inaczej (zwłaszcza na spółce niepłynnej)
Instytucje biegłego i nadzorcy są po to by przedstawiać rzeczywistość a nie po to by chronić.
Jak nadzorca może się opierać na raportach i biegłym skoro należności w obrocie sklasyfikowano na 18.6 mln a w krótkim okresie okazuje się, że jest znacznie mniej? Z racji procesu naprawczego klasyfikacja należności powinna być przeprowadzona w sposób ostrożnościowy i tego powinna domagać się nadzorca.