I jeszcze dodatkowe adresy, pod którymi warto złożyć zażelenia lub poinformaować o problemie, który może mieć ogromny zasięg i wręcz niewyobrażalne skutki społeczne.
Wielki jest Bóg, który z Waszą pomocą pomógł mi w okresie zaledwie 3 tygodni przygotować obronę. Dziękuję za pomoc, szczególnie MK i AR. Zaczynałem właściwie od zera i to w okresie wielkiego nawału zajęć. To jest dopiero początek boju. Nie pomoże nam tu żaden senator. Potrzebne są mocne argumenty. Tu w grę wchodzą nie miliony, ale miliardy złotych. ZUS tak łatwo nie odpuści. My mamy rację. Oni natomiast mają władzę.
Pogodzić się nie da, ale zależność jest prosta.
ZUS próbował jedną wędką jednocześnie łowić dwie ryby - pierwszą w wydziałach ewidencji DG (co mu się udało) i drugą w urzędach skarbowych.
Tyle tylko, że te ostatnie dystansując sie od całego zamysłu, dały mu wyraźnie do zrozumienia by się nieco od..sunął.
Miały dość procesji podatników proszących o wystawienie papieru potwierdzającego dokonanie czynności, która nigdy nie była obłożona jakimkolwiek wymogiem prawnym z tytułu ustawy o podatku dochodowym.
"...Do rzadkości należą orzeczenia, gdy sąd był odmiennego zdania. W wyroku z 23 stycznia 2003 r. (sygn. akt VI U 3093/02) Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej uznał, że ZUS nie udowodnił w postępowaniu, aby ubezpieczony prowadził działalność w okresie zawieszenia. "Oddział w tym zakresie posługuje się jedynie przypuszczeniami - stwierdził. - Zdaniem Sądu to za mało, aby przyjąć, iż ubezpieczony faktycznie taką działalność prowadził". Sąd uwzględnił argumenty ubezpieczonego, że jego firma jest bardzo mała, nie prowadzi żadnego marketingu, reklamy ani w inny sposób nie próbuje dotrzeć do potencjalnych klientów. W tej sytuacji, przewidując, że nie będzie go stać na zapłacenie należnych składek na ubezpieczenie społeczne, ubezpieczony korzystał z prawa zawieszenia działalności, aby uchronić się przed windykacją należności ZUS. "Taka zapobiegliwość i prawidłowa ocena własnych możliwości w ocenie Sądu nie jest naganna" - stwierdził sąd i dodał: "Przeciwne stanowisko prowadziłoby do tego, że ubezpieczony musiałby zrezygnować z prowadzenia usług i przejść na zasiłek dla bezrobotnych". zrodło:Rzeczpospolita 14.07.04 Nr 163
Ten sędzia nie był ignorantem, kierował się obowiązującym prawem i zdrowym rozsądkiem. Ponadto potrafił oprzeć się naciskom z zewnątrz. Niestety tacy sędziowie należą dziś do rzadkości. Wielu z nas przegra, nie dlatego, że nie ma racji, lecz tylko dlatego, że ten system jest skrzywiony. My tego nie zmienimy. Nie należy się jednak tak łatwo poddawać. Kto będzie miał szczęście natrafić na takiego sędziego, ten wygra.
Warto zwrócić tu uwagę na stwierdzenie Sądu: "ubezpieczony korzystał z prawa zawieszenia działalności". To stwierdzenie Sądu, oparte jest na treści rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 4 grudnia 1998 r. w sprawie określenia wzorów zgłoszeń do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego, imiennych raportów miesięcznych i imiennych raportów miesięcznych korygujących, zgłoszeń płatnika, deklaracji rozliczeniowych i deklaracji rozliczeniowych korygujących oraz innych dokumentów (Dz. U. z 1998 r. Nr 149, poz. 982; ost. zm. Dz. U. z 2004 r. Nr 101, poz. 1039), które wskazuje wyraźnie, że działalność gospodarczą można przerwać nie tylko likwidując działalność, podaniem o wykreślenie z ewidencji, lecz także oświadczeniem o zaprzestaniu prowadzenia pozarolniczej działalności. Sąd słusznie skupił się tu na ustaleniu, czy ubezpieczony prowadził działalność w okresie zawieszenia. Ponadto przy podejmowaniu decyzji, kierował się faktami, a nie przypuszczeniami.
Gdyby racja nie była po naszej stronie, zapewne nikt by nie wygrał żadnej sprawy. Niestety w sądach nie zawsze wygrywają ci, którzy mają rację. Zazwyczaj zwycięstwo odnoszą silniejsi.
„Wielu z nas przegra, nie dlatego, że nie ma racji, lecz tylko dlatego, że ten system jest skrzywiony.”
System jest taki jak ludzie którzy go tworzą, tak po tamtej stronie są tacy sami ludzie jak my (też mają czerwoną krew ) różnica polega na tym że są bardziej w szponach chciwości i racjonalnie nie potrafią już myśleć, cała ich droga życiowa jest kierowana kieszeniami i karierą.
Małe firmy przypominają kryl, i tak jak te małe skorupiaki nie mają żadnych szans w konfrontacji z wielorybem, tak i one stają się łatwym łupem ZUS-u. Urzędy niechętnie atakują rekiny finansowe, mające silną obsługę prawną. ZUS zaatakował maluczkich, licząc na łatwy i obfity łup. To forum może jednak przyhamować apetyt tego wieloryba.
Dziś odbyła się rozprawa. Odwołanie oparte było na KPA, napisana przez prawnika. Ja ze swej strony dołożyłem ostatni tekst kol. Księgowego.
Wywody słuchane były z zainteresowaniem tylko jednej osoby siedzącej obok Sędziny. Było tam o ciągłości p.Katnera,określenie zaprzestania wg słownika, odniesienia do Dzienników Ustaw, słowem prawie wszystko. Gdy kolega zaczął mówić (czytać)o kodach, Sąd dość stanowczo przerwał, stwierdzając, że doskonale zna tę kwestię. Zadał pytanie o przyczyny dla których odwołujący zgłaszał przerwy, a po otrzymaniu odpowiedzi wyprosił go z sali.
Po dwuch minutach usłyszał.
Oddalam odwołanie bo ustawa o ubezpieczeniach oraz ustawa o działalności nie przewiduje możliwości zgłaszania przerw.....
Za około dwa tygodnie zamieszczę uzasadnienie oraz pismo odwoławcze.
I jeszcze coś. Do klubu dołączyło następnych dwuch kolegów.
Ja dostałem decyzję 01-04-2004 na "prima aprilis", kolega zaś na urodziny.
Ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. z 2004 r. Nr 173, poz. 1807), posługuje się pojęciem "trwałego zaprzestania wykonywania działalności gospodarczej". Nie definiuje go jednak. Nie wyjaśnia też, jaka jest różnica pomiędzy trwałym i czasowym zaprzestaniem wykonywania działalności gospodarczej.
W ustawie tej nie znajdziemy pojęcia czasowego zaprzestania wykonywania działalności gospodarczej, podobnie, jak nie znajdziemy tu też pojęcia śmierci.
Czy jednak to, że pojęcia te nie zostały tu bezpośrednio wymienione, oznacza, że nie można domyśleć się o ich istnieniu? Czyż pojęcie trwałego zaprzestania wykonywania działalności gospodarczej nie obejmuje także śmierci, choć nie jest ona w tej ustawie bezpośrednio wymieniona, ani zdefiniowana? (por. Art. 37 punkt 2).
Podobnie, czyż posłużenie się pojęciem "trwałego zaprzestania wykonywania działalności gospodarczej", nie wskazuje wyraźnie, że zaprzestanie może mieć także charakter czasowy?
W takiej sytuacji przedsiębiorca nie ma obowiązku składać wniosku o wykreślenie z ewidencji.
Czyż nie taką wykładnię można do dziś znaleźć na internetowej stronie prawnej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych http://www.zus.pl/ref_99/porad4/default.asp?rozdz=rozdz9 ?
"Wyrejestrowanie z ubezpieczeń, a następnie zgłaszanie do nich, powinno następować także w przypadku, gdy zaprzestanie działalności ma charakter czasowy. Nie jest przy tym wymagane wyrejestrowanie w organie ewidencyjnym".
Instrukcja ta oparta jest na treści rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 4 grudnia 1998 r. w sprawie określenia wzorów zgłoszeń do ubezpieczeń społecznych i ubezpieczenia zdrowotnego, imiennych raportów miesięcznych i imiennych raportów miesięcznych korygujących, zgłoszeń płatnika, deklaracji rozliczeniowych i deklaracji rozliczeniowych korygujących oraz innych dokumentów (Dz. U. z 1998 r. Nr 149, poz. 982; ost. zm. Dz. U. z 2004 r. Nr 101, poz. 1039), które wskazuje wyraźnie, że działalność gospodarczą można przerwać nie tylko likwidując działalność, podaniem o wykreślenie z ewidencji, lecz także oświadczeniem o zaprzestaniu prowadzenia pozarolniczej działalności.
Czy można więc twierdzić, że opublikowane przepisy prawne nie przewidują możliwości zgłaszania przerw? Ponieważ tego typu sprawy nie odbywają się w obiektywach kamer, a ofiary nie mają żadnej pomocy prawnej, sędziowie mogą pozwolić sobie na deptanie słabych.
Zauważ, że Sąd zadał pytanie:"o przyczyny dla których odwołujący zgłaszał przerwy" a potem podaje, że takowe nie istnieją!!!
Nóż w kieszeni się otwiera.
Idę o zakład, że uzasadnienie będzie podobne do wcześniej zaprezentowanych.
I pytanie do Rzecznika Praw Obywatelskich, może ktoś z biura też to czyta.
Czy nadal podtrzymujecie Państwo teorię o niezawisłości Sądów RP?
Dla mnie to kpina.
Studentka ma teraz wykłady z prawa. Wykładowca w czasie wykładów z obecnej sytuacji prawnej śmieje się do rozpuku. Mnie zastanawia czy jest to śmiech beznadziei? Czy jest to już rozdwojenie jaźni?
Obawiam się że ten proceder zostanie ukrócony dopiero jak zaczną się zdarzać sytuacje do jakich zaczęło dochodzić przy systemach argentyńskich , kiedy było zagrożone życie setek ludzi bo jakiś desperat nie wytrzymał. Czy tak musi być w tym naszym skorumpowanym kraju ??
Ponieważ nie wierzę już w pozytywne rozwiązanie problemu zamieszczę tu złożone przeze mnie pismo apelacyjne. Jest słabe, bo pisane jeszcze zanim rozpoczęła się ta dyskusja. Ale jeżeli argumenty prawne nie odnoszą skutku to może takie bzdety komuś się przydadzą.
"Apelacja
Na wstępie trzy uwagi:
1.Relacja moja z Urzędem Skarbowym oparta jest o przepisy Ordynacji Podatkowej
2.Relacja moja z Administracją Państwową czy też Gminy oparta jest o Ustawę o Działalności Gospodarczej.
3.A z ZUS na podstawie Ustawy o Ubezpieczeniach Społecznych.
Każdą czynność, którą zamierzałem wykonać względem ZUS, poprzedzałem wizytą w tymże i zasięgnięciem informacji na konkretne tematy. Od 1999 roku nie zrobiłem nic, co nie byłoby w zgodzie:
1.z uzyskanymi informacjami w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Świętokrzyskiej w Krakowie.
2.z dostępnymi informatorami opracowanymi przez ZUS, a dotyczącymi zależności prowadzący działalność gospodarczą – Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Nie jestem prawnikiem. Obcy jest mi sposób postępowania w Sądzie i używania języka prawniczego. Stąd z góry proszę Wysoki Sąd o wyrozumiałość.
Jeżeli Wysoki Sąd przeczyta uważnie całą dokumentację złożoną przeze mnie wraz z wyjaśnieniami oraz wątpliwościami zrozumie Wysoki Sąd moje zaskoczenie, gdy otrzymałem sporną decyzję ZUS, mając na względzie przeprowadzone kontrole oraz powiadomienia mnie o nich przez tenże.
Co ma oznaczać stwierdzenie, że ZUS może zawsze zmienić decyzje. Co to w ogóle ma znaczyć. Jak instytucja państwowa może tak traktować prowadzącego działalność, obywatela i wreszcie człowieka. Mam rozumieć, że decyzje wydane przez ZUS nie są dla niego wiążące ?
ZUS nie ponosi żadnej odpowiedzialności za wydane przez siebie decyzje oraz wyniki kontroli ? To jest karygodne wykorzystywanie swojej pozycji wobec obywatela. Tu pragnę się powołać Na Kodeks postępowania administracyjnego Art.8 , Art. 9 i Art.180 § 2.
Manipulacja prawem, a za taką uważam postępowanie ZUS, machiny, która jak z tego wynika może wszystko, jest nie do przyjęcia w Państwie Prawa.
Jeżeli ZUS w Ustawie o Ubezpieczeniach Społecznych nie ma definicji działalności gospodarczej to niech spowoduje jej wprowadzenie. Będzie wiadomo czego się trzymać. Skąd ZUS wziął w swym poradniku dla prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą obszerne opisy jak postępować, jak wypełniać druki i jak REJESTROWAĆ I WYREJESTROWYWAĆ w razie czasowych przerw w prowadzeniu działalności gospodarczej jeżeli nie znał definicji działalności gospodarczej? A jeśli znał i wprowadził taki zapis, to znaczy, że jest to dopuszczalne dla prowadzących działalność gospodarczą oraz jest zgodne z obowiązującymi przepisami.
Nie znana mi jest żadna definicja ani przepis, który stwierdzałby, że przerwa w działalności ma być spowodowana dążeniem do likwidacji działalności jak stwierdza to Wysoki Sąd w uzasadnieniu.
W uzasadnieniu Wysoki Sąd podnosi, że by można mówić o prowadzeniu działalności gospodarczej muszą zajść następujące przesłanki związane z działalnością gospodarczą: zawodowy czyli stały jej charakter, związana z nią powtarzalność podejmowanych działań, podporządkowanie zasadzie racjonalnego gospodarowania i uczestnictwo w obrocie gospodarczym. To jak zdaniem Wysokiego Sądu można uczestniczyć w obrocie gospodarczym
1. Będąc na urlopie bezpłatnym
2 Czasowo nie posiadając samochodu w przypadku działalności taksówkowej
3 Będąc chorym
I między innymi dla takich przyczyn ustawodawca przewidział w przepisach określających zależności ZUS – Płatnik, kod przyczyny wyrejestrowania pod nazwą ZAPRZESTANIE.
Nadal podtrzymuję moją definicję pojęcia ciągłości zaprezentowaną w załączonych pismach. Jak wspomniałem wcale nie musi to być czynnik czasowy może to być czynnik podmiotowy.
Twierdzę także, że nawet jeśli ustawa o działalności gospodarczej posiada definicję pojęcia działalność gospodarcza to nie upoważnia to ZUS do pomijania przepisów swojej Ustawy oraz przepisów wydanych przez tenże dla płatników. Odwracając sposób patrzenia przez Wysoki Sąd na prawidłowość decyzji wydanej przez ZUS wobec mojej osoby stwierdzam: Znając ustawę o działalności gospodarczej i nie stwierdzając w niej definicji przerwy w prowadzeniu działalności gospodarczej zmuszony byłem do posłużenia się w postępowaniu względem ZUS, ART 13 Ustawy, przepisami dotyczącymi postępowania płatników w razie przerw w działalności oraz informacjami uzyskanymi od urzędników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. By określić przyczyny zaprzestań działalności sięgam po Konstytucję art.32 pkt 1 oraz Prawo Pracy art. 174 oraz po przypadki, które niesie życie, a nie zdefiniowane i nie zabronione w ustawach zatem możliwe do zastosowania.
Rozpoczęta działalność gospodarcza skutkuje także płaceniem podatków. Urząd Skarbowy przewiduje możliwość zawieszenia działalności tak jak i ZUS. Oznacza to, że jeżeli Urząd Skarbowy wyda decyzję przystającą do decyzji ZUS to wszyscy podatnicy natychmiast będą płacić podatek za okresy zawieszeń działalności? Przecież Urząd Skarbowy także może oprzeć się na Ustawie o działalności gospodarczej argumentując ją w taki sam sposób jak ZUS.
Zawieszenie.
Czy to jest aż tak istotne jak ten stan rzeczy nazwiemy ? Zgoda, zawieszenia nie ma ale ja na żadnym druku ZWPA, który służy do wyrejestrowania z ubezpieczeń społecznych, nie zakreśliłem takiego kodu. Jest ” zaprzestanie ” które jest osobnym kodem, bo istnieje także kod ” wyrejestrowanie ”. Istnienie tak rozbieżnych kodów ( przyczyn wyrejestrowania ) świadczy, że można zaprzestać nie wyrejestrowywując. Odpowiedni fragment informacji ZUS dołączony jest do akt. Można też przyjąć, że jest to czasowa przerwa w prowadzeniu działalności a jako taka podlega wyrejestrowaniu z ubezpieczeń. Do takich przerw zaliczyć należy brak narzędzia pracy, urlop, który w jednoosobowej działalności jest urlopem bezpłatnym ( także podlega wyrejestrowaniu z ubezpieczeń ) czy też chorobę. I ja tak postępowałem zgodnie z sugestiami urzędników oraz zgodnie z zaleceniami ZUS.
Nie zgadzam się na zapłacenie ani grosza za okresy, które zostały zgłoszone w ZUS jako przerwy w działalności gospodarczej. Za każdym razem w początkowym okresie 1999 roku, każdy z nas był instruowany i pouczany jak postępować, a druki składane do ZUS były za każdym razem SPRAWDZANE, WERYFIKOWANE i ZATWIERDZANE przez urzędników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Niestety na takie spotkania nikt nie nosi magnetofonu by nagrywać rozmowy, pouczenia czy też przekazywane rady. O ironio będąc już w sporze z ZUS udałem się do urzędnika i zadałem pytanie jak postępować z drukami DRA. Otrzymałem odpowiedź: NIE MUSI PAN SKŁADAĆ CO MIESIĄC DRUKÓW DRA JEŚLI NIE ZAJDĄ U PANA ŻADNE ZMIANY, np. ZAWIESI PAN DZIAŁALNOŚĆ.
A tu nagle ZUS wyciąga z rękawa Ustawę o Działalności Gospodarczej, która nie dotyczy relacji płatnik - ZUS i obejmuje wybranych przez siebie ubezpieczeniami. Nie wszystkich !!! Zdaniem ZUS jednych Ustawa dotyczy a innych nie ? Ze znanego mi szerokiego gremium zawodowego obejmowanie ubezpieczeniami przez ZUS za okresy przerw w prowadzeniu działalności nikt nie dostał takiej decyzji lub było ich niewiele, biorąc pod uwagę ilość zawieszeń działalności. Protestuję przeciw takiemu wybiórczemu traktowaniu podmiotów. Jeżeli ZUS twierdzi, że zaprzestań działalności gospodarczej nie ma, to nie wolno mu przyjmować takich zgłoszeń, objąć ubezpieczeniami ma wszystkie podmioty, niezależnie od formy opodatkowania bo Ustawa o działalności gospodarczej nic o niej nie mówi.
W mojej historii zawodowej pomagałem kolegom rozliczyć się z ZUS. Zamknęli działalność definitywnie. Wszystko robione było pod czujnym okiem ZUS i były tam przerwy w działalności, które ZUS zaakceptował i teczki zamknął. To także było zgodne z obowiązującym prawem ?
ZUS w swojej decyzji powołuje się na poszczególne artykuły i punkty zawarte w Ustawie o ubezpieczeniach społecznych.
Artykuł 13 określa od kiedy do kiedy osoba fizyczna podlega ubezpieczeniom. Otóż jest tam napisane ” od dnia rozpoczęcia wykonywania działalności do dnia zaprzestania wykonywania tej działalności ”. Czy zdaniem Wysokiego Sądu zaprzestanie jest równoznaczne z zakończeniem ? Zgadzam się, że zakończenie jest związane z pewnymi obowiązkami natury prawnej, które należy wypełnić wobec instytucji publicznoprawnych ale nie zaprzestanie. Zaprzestanie, pojęcie którym posługuje się ZUS, skutkuje tylko obowiązkiem wyrejestrowania z ubezpieczeń społecznych. Tak jest napisane w przepisach ZUS dotyczących prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą. Stosowne treści zostały dołączone do akt sprawy. Wyrejestrowanie na drukach ZWPA przewiduje ZAPRZESTANIE oraz WYREJESTROWANIE. Artykuł ten mówi tylko o zaprzestaniu, nie o wyrejestrowaniu a tym bardziej nic nie wspomina o zakończeniu. Jak wspomniałem wcześniej ZUS przewiduje możliwość czasowego zaprzestania prowadzenia działalności bez konieczności wyrejestrowania w organie rejestrowym.
Pragnę zwrócić uwagę Wysokiego Sądu na art. 18 pkt 1 tejże ustawy, na którą powołuje się ZUS. Otóż jest tam wyraźnie napisane, że podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia stanowi PRZYCHÓD osiągany w wyniku prowadzenia działalności.
W pkt 8 istnieje zadeklarowana kwota od której odprowadza się składki. Jeśli nie osiąga się przychodu nie można zadeklarować żadnej kwoty.
Zaprzestanie działalności i zgłoszenie jej na odpowiednim druku w ZUS skutkuje nie osiąganiem przychodu z działalności gospodarczej, zatem nie ma podstaw do płacenia ubezpieczenia w zgłoszonych ”czasowych przerwach w działalności”. A takie przewiduje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, bez konieczności wyrejestrowania w organie rejestrowym.
Zatem nie prawdą jest, jakoby nie osiąganie przychodu skutkowało odprowadzaniem składek za te okresy.
Prawo w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Dokładając do tego dezinformacje urzędników odpowiedzialnych za funkcjonowanie ZUS i relacje jego z petentem, strach robić cokolwiek nie mówiąc już o życiu w takich warunkach.
Zadaniem Wysokiego Sądu jest nie tylko ferowanie wyroków czy też orzekanie, ale także naprawianie „ kulawych " przepisów. Nie kosztem ludzi, którzy nie bardzo wiedzą jak się w tym wszystkim znaleźć, tylko zmuszając INSTYTUCJE PAŃSTWOWE do postępowanie zgodnie z literą prawa a nie tolerując manipulowanie nim. Za takie bowiem uważam postępowanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
W przeciwnym razie wyrządza Wysoki Sąd krzywdę ludziom i nierzadko ich rodzinom, doprowadzając je do sytuacji bez wyjścia, choć są oni „ Bogu ducha winni ”
Witam!
Na samym początku informuję, że jestem kompletnym ignorantem w dziedzinie prawa... Moje "rozważania" nie pomogą też niestety podczas rozpraw sądowych.
Powiedzcie mi proszę: sąd uznał, że p. marsh właściwie cały czas prowadził działalność, dobrze zrozumiałem? Że była prowadzona w sposób ciągły itd. - i z tego ZUS się b. ucieszył. A teraz przyjmijmy - teoretycznie - inny scenariusz (i przepraszam marsh za ten makabryczny przykład).
Powiedzmy , że po pewnym czasie takiego ciągłego zawieszania p. marsh ma poważny wypadek, w wyniku którego stwierdza się jego niezdolność do pracy. Wiadomo, że aby dostać jakiekolwiek świadczenie potrzebna jest CIĄGŁOŚĆ w płaceniu składek. Ciekaw jestem, czy w takim przypadku ten sam sąd (tym razem powód i pozwany zamieniliby się rolami) też nie przyznałby racji ZUSowi stwierdzając, że żadne świadczenia się nie należą, bo... nie była zachowana ciągłość :) Poprawcie mnie jeśli się mylę - zaprawdę powiadam wam, ignorancja moja jest bezgraniczna.
Rozumiem, że odwołanie składało się z dwóch części :
1) Wnoszącej o uchylenie decyzji z powodów naruszeń proceduralnych przy jej wydaniu (naruszenia praw strony)
2) Wnoszącej o uchylenie decyzji z powodów merytorycznych przy wykorzystaniu dowodów na prawne istnienie instytucji czasowego zaprzestania działalności gospodarczej
Jeśli zatem sędzia nie miał zastrzeżeń do stanu faktycznego (np wystąpienie przychodu, kosztu, albo poszukiwanie zleceń w okresie przerwy, co wskazywałoby na to, że faktycznie przerwy nie było), a WYŁĄCZNYM powodem oddalenia odwołania było to, że , "... ustawa o ubezpieczeniach oraz ustawa o działalności nie przewiduje możliwości zgłaszania przerw..." - to chyba należy zastanowić się nad tym, czy przypadkiem inne zdanie nie jest prawdziwe :
"Niezawisłość sędziowska przekształciła się w wolność od myślenia: sędziowie zamiast analizować sprawy powtarzają stare rozstrzygnięcia"
A tutaj http://www.gazetapolska.pl/?gp=,1,050216,kr,hejke,,,kr_hejke tekst, który może zaszokować chyba bardziej , niż finał tego etapu sprawy marsh,a. Marsh ! Walcz dalej ! Do kasacji włącznie.
Marsh !
Przeczytałem jeszcze raz Twoje ostatnie listy. Rozumiem, że najpierw (przed miesiącem, dwoma ?) złożyłeś odwołanie, którego treść przytoczyłeś 24/02/2005 23:31. Jego treść oceniłeś sam. Nie obraź się, ale przyjęcie założenia, że użyta tam argumentacja pomogła Ci - wymagałoby pewnej dozy determinacji.
Po pewnym czasie (kiedy, w jakiej formie, jaki to był dokument ?)dołączyłeś coś, co napisał Ci prawnik w zakresie naruszeń procedury przy wydaniu decyzji ZUS.
Natomiast treść merytoryczną (moim zdaniem najważniejszą i naprawdę trudną do obalenia), jaka wyszła spod pióra Kol. Księgowego próbowałeś odczytać podczas rozprawy, ale sędzia Ci przerwał. Czy po przerwaniu przez sędziego owego odczytywania złożyłeś wniosek o dołączenie odczytywanego dokumentu z tą treścią do akt sprawy ? Czy wniosek taki sędzia przyjął, czy odrzucił ? Zauważ, że użyta w wywodzie merytorycznym argumentacja nie jest prosta i wymaga dogłębnego zastanowienia się nad nią, czego moim zdaniem nie sposób uczynić w trakcie odczytywania jej przez stronę podczas rozprawy.
Daleki jestem tutaj od bronienia sędziego, którego działanie wyglądało na rzemieślnicze (określając niezwykle subtelnie). Dążę jednakże do znalezienia nawer quasiracjonalnych przesłanek takiego, a nie innego wczorajszego finału.
Nie mam jasności w jeszcze jednej sprawie : wczorajsza rozprawa była pierwszą przed sądem, czy też była finałem postępowania odwoławczego przed sądem drugiej instancji.
Jak być powinno to wiemy, lecz jest tak, jak jest. Ja jeszcze raz zachęcam osoby, które mają problemy z interpretacją okresu zawieszenia działalności przez ZUS do zainteresowania tym polityków i mediów - z pewnością znajdą się tacy, którzy zajmą się sprawą - trzeba jednak próbować w wielu miejscach. Z zawartości forum wynika, że sprawy nie są jednostkowe i wkrótce „zawieszanie” może stać się poważnym problemem społecznym. Ten problem musi być powszechnie znany - cóż z tego, że wie o nim garstka czytelników forum! Trzeba przynajmniej próbować rozwiązać problem u źródła, bo próba polemiki z katem tuż przed wykonaniem egzekucji może okazać się mało skuteczna...
Przyznać należy rację Markowi, ale głównym moim zdaniem problemem jest tutaj całkowity brak informacji o skali zjawiska, a informacja, że "wiele osób zawieszało" nie jest żadną informacją. Nie znamy też rozmiarów działań ZUS-u. Docierają do nas strzępy informacji o przypisywaniu znacznych kwot, ale zapewne jest wiele osób, które zawieszały działalność na miesiąc-dwa miesiące w roku i od których ZUS dopomina się o pieniądze. Domyślać się jedynie należy, że wiele z tych osób nie podejmuje walki z ZUS-em i godzi się na zapłacenie 1-2 tys. zł w przekonaniu, że koszt zastosowania procedury odwoławczej będzie większy.
Przed chyba rokiem GW podjęła walkę ze słynną ZUS-owską akcją "brzuszki". Poszkodowane osoby kierowano poprzez informacje prasowe do pozarządowej agendy zajmującej się problemem. Osłabiło to (i seria przegranych spraw) inkwizycyjne zapędy ZUS-u na tyle, że urzędnicy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że pozorowany charakter umowy należy udowodnić, a nie arbitralnie przyjąć, że taki jest.
Rekapitulując : teraz potrzebna jest przede wszystkim INFORMACJA dla ludzi - jak się mają bronić.
Czytając jakoś wzrok zaczyna szukać jakiś granat , bo nie widzę sensu biegania z tym do sądu poczekam na decyzję odszukam osobę co ją podpisała włożę jej go do gęby i wyjmę zawleczkę,
a tak poważnie warto przechować dokumentację tych spraw , na wypadek gdyby w przyszłości na jej podstawie można było odzyskać poniesione teraz straty nikt nie wie czy w przyszłości te osoby nie staną przed trybunałem w Strasburgu i zostaną uznane za oszustów.
Można też tą dokumentacje za pomocą skanera umieścić na CD wtedy w razie potrzeby łatwo można ją przesłać osobie która zechcę się tym problemem zająć na szeroką skale.
Proszę czytajcie co piszę.
AR. Była to pierwsza rozprawa kolegi, nie moja. O apelacyjnych roztrzygnięciach nie słyszałem. ( chwilowo ).
Chciałem Wam tylko zasygnalizować:
1) Jak postępuje Sąd, nadal.
2) Mamy tu połączenie pisma prawnika oraz wywodów z tej strony.
3) Przygotowanie się do rozprawy wymaga nie tylko solidności ale także nie lada tupetu i wręcz arogancji, jeżeli nie mamy być zjedzeni przez ten organ.
4) Rozbieżność między tym co na rozprawie mówi się faktycznie a uzasadnieniem Sądu.
Kolega już dostał reprymendę. Uczulałem go by nie pozwolił na odebranie sobie głosu, a wrazie zaistnienia takiej sytuacji miał prosić o zapisanie przez stenotypistkę takiego faktu.
On był cały przestraszony. Ale myślę, że wielu z Nas stojąc tam na sali raczej ma mokro w..... . Na usprawiedliwienie należy powiedzieć, że wielu z Nas wychowywanych było w czasach gdy panowała opinia, że przed Sądem stają tylko kryminaliści. Bardzo źle czujemy się tam stojąc. Zważcie, że Sądy od tamtych czasów także się nie zmieniły. Pracują tam nadal ludzie dla których nie prawo a zdanie instytucji państwowej ma większe znaczenie.
Co do mnie to apelację złożyłem jaką złożyłem. Nie przekreśla ona jednak możliwości na rozprawie apelacyjnej zaatakowania z innej beczki niż ta opisana w apelacji. Ja na pewno nie dam sobie odebrać głosu bo już na pierwszej rozprawie Sąd wymuszał na mnie szybkie kończenie a się nie dałem, bo sprawę postawiłem dość twardo.
Do sukcesu należy zaliczyć fakt, że rozprawy były dwie. Po pierwszej Sąd wszystko wrócił do ZUS. Następnie coś musiało się zdażyć, że pomimo iż ZUS nie dodał nic znaczącego do swojego odwołania to Sąd miał już wszystko przygotowane. Z tym, że mnie powiedziano trochę więcej w uzasadnieniu niż koledze. Ja liczyłem na nieco inny efekt rozprawy kolegi, gdyż dysponował on materiałem o wiele bogatszym niż ja, a jednak sprawę przechlapał już za pierwszym razem.
Co do mojej argumentacji. Ma ona na pewno niedociągnięcia. Ale jest ona ukierunkowana na próbę wymuszenia odpowiedzi przez ZUS na temat ich dotychczasowego postępowania względem Nas.
AR. Przyznasz, że na zawarte tam tezy nie można znaleźć odpowiedzi.
Ja na to liczyłem i nadal liczę.
Jeszcze coś dodam. Apelacja jest odniesieniem do złożonych już wcześniej dokumentów oraz do zajętego przez Sąd stanowiska w sprawie i dołączonego doń uzasadnienia.
Startując można wejść a wręcz należy, z pełnym wachlażem przepisów. Przy piśmie apelacyjnym wystarczy odnieść się do rozprawy wcześniejszej. Chodzi o to by była przyjęta a to wystarczy.
Nadal jednak odnoszę nieodparte wrażenie, że my o niebie a oni o chlebie. W większości uzasadnień nie występują tematy poruszane przez odwołującego. Ja wielu z nich, a ujętych w piśmie Sądu nie poruszałem, a w uzasadnieniu są.
1) nie wspominałem o braku klientów
2) nie- o sposobie pracy, czy dzień, tydzień czy godzinę
3) nie mówiłem nic o likwidacji
Ale dołączyłem: zawieszenia w Urzędzie Skarbowym ( potwierdzone )
oraz wykazałem okresy w których nie posiadałem narzędzia pracy!!!
Sąd natomiast do tego się nie ustosunkował, a sprawę braku narzędzia pracy spłycił do jego naprawy. A to już jest tendencyjne.
Ja jestem Urzędem Skarbowym i mam przepisy ordynacji podatkowej.
Ty jesteś prowadzącym działalność.
Sprawdzam Twoje papierki i zauważam, że zgłaszałeś zawieszenia.
Wydaję decyzję, która za wszystkie okresy zawieszeń, nakazuje zapłacić podatek. ( karta podatkowa ). Powołuję się na definicję działalności gospodarczej zawartą w akcie wyższej rangi, czyli Ustawę o działalności gospodarczej i tylko na nią.
Odwołujesz się do Sądu. I ja posługując się argumentami z tej strony spokojnie oddalam Twoje odwołanie, a skorzystam tylko z porad kolegi Księgowego.
Przeczytaj wszystko dokładnie i Sam się poddasz. Choćbyś miał argumenty nie do obalenia. Ja te nie wygodne po prostu pominę a w uzasadnieniu użyję przystających do mojego orzeczenia. I tak to jest.
Sąd przyzna rację ZUS.
Konsekwencją przegranych spraw jest następny etap. ZUS występuje o zwrot wszystkich zapłaconych zasiłków bo na podstawie orzeczenia Sądu, ZUS stwierdza brak ciągłości w opłacaniu składek. ( Wyłudzenie )
Czyli jest tak jak myślałem: sąd wydaje takie orzeczenia jakie są korzystne dla ZUSu. Niezawisłość...
Przy okazji: sprawa nie dotyczy tylko tych, którzy "zawieszali" działalność lecz także tych, któzy jeden raz ZAWIESILI. Znajomy właśnie dostał decyzję o zaleganiu na prawie 60 tys. Działalność miał zawieszoną kilka lat.
Dlatego - powtarzam to jeszcze raz - _trzeba_ _natychmiast_ indywidualnie i grupowo zawiadamiać wszelkie możliwe media o indywidualnych przypadkach oraz o ogólnym problemie, interweniować u posłów i senatorów, wielokrotnie (jeśli będzie taka potrzeba) przedstawiać sprawę Rzecznikowi Ubezpieczonych, skontaktować się ze Stowarzyszeniem Obrony Praw Ubezpieczonych. Kilka namiarów podałem we wcześniejszych postach, ale nietrudno jest znaleźć inne osoby lub instytucje, które być może zainteresują się problemem.
Z dotychczasowych opisów wynika, że ZUS jest w stanie posunąć się do wszystkiego, i nie wydaje mi się, żeby sądy uchroniły dziesiątki (a może setki tysięcy obywateli i ich rodziny przed zakusami ZUS). Oczywiście drogę prawną trzeba kontynuować, jednak - jak pokazuje dotychczasowa praktyka - nie jest ona skuteczna. ZUS wykorzystuje luki prawne i nie obchodzi go sprawiedliwość - nie interesują go też najbardziej logiczne argumenty. Czas zdać sobie z tego sprawę i natychmiast zacząć działać bardziej „na zewnątrz”, bo wkrótce może być za późno.
a może sprawę naświetlić w radio Zet Janusz Weiss zajmuje sie takimi sprawami na antenie i będzie interweniował w sparwie pokrzewdzonych gdzie się da.co myślicie.
Na tyle osób pokrzywdzonych... zrobić zbiórkę na silna obsługę prawną wtedy koszt na jedną osobę będzie znośny, przecież liczą na to że wielu nie będzie się odwoływać ani walczyć ze względu na koszty sądowe ??
wróciłem ze sądu ręce opadają .usłysząłem że wysokiemu sądowi jest przykro, on wie że urzędnicy informują o możliwości zawieszenia, że zna nawet ich nazwiska,zna kody ale nie może inaczej zasądzić tylko tak jak ustawa mówi. poradził iść z tym do sądu cywilnego albo zrzeszyć sięi walczyćwspólnie. myślałem że żyjemy w państwie prawa.Zróbmy cośnim nas małych ,jednoosobowych zniszczą.
przejdżmy do konkretów, czy już na tym etapie.ktoś mógłby wraz ze mną iść
do gazety ,zadzwonić mogę spróbować sam .Jestem gotowy na zdecydowane kroki.mieszkam w krakowie.
telefonujmy do Janusza Wajssa radio zet tel. (0)prefiks 22 622-01-51
zgłaszjmy się, niech wie że nas jest więcej w sprawie o zawieszenie działalności z zus
Radio Zet - jak najbardziej. Gazeta Wyborcza, która zajmowała się akcją „Brzuszki” - oczywiście też. Media poważne i masowe, generalnie - _wszelkie_ media. Wspominałem niedawno o programie Uwaga w TVN - akurat zajmują się innymi sprawami związanymi z orzecznictwem ZUS. Jeśli wśród znajomych występuje lub może wystąpić problem, chyba warto wspólnie poczynić pewne kroki - na przykład starać się razem wynająć prawnika (koszty będą wtedy znośniejsze). Podzielić zadania wśród znajomych - jedna osoba kontaktuje się z mediami, druga z prawnikiem, trzecia z posłami i senatorami. Trzeba działać wielotorowo, bo najwyraźniej szykuje się powszechny dramat. Mnie cała ta sprawa wręcz poraża - z opisów wynika, że państwowa instytucja (i to na dodatek taka, która powinna zajmować się „społeczną” ochroną obywateli) za pomocą sztuczek prawnych chce doprowadzić dziesiątki lub setki tysięcy osób (pamiętajmy o rodzinach) do bankructwa i nędzy. To się nie mieści w głowie! Może następnym krokiem ZUS będzie wstrzymanie wypłat emerytur i zażądanie ich zwrotu (oczywiście z odsetkami) osobom, którym wiele lat temu pracodawca zaniżył jedną składkę o jeden grosz? Trzeba się temu przeciwstawić na _wszelkie_ sposoby, mając na względzie nie tylko własne dobro.
Napisać listy otwarte i opublikować w mediach do ministerstwa finansów do Lecha Kaczyńskiego,
fundacji Batorego niech się wykaże przed wyborami, w listach zamieścić analizy ekonomiczne i przewidywania jak takie działanie się skończy. No i publikować nazwiska urzędników podpisanych pod decyzją i sędziów wydających krzywdzące wyroki, kupą mości panowie...
Dobrze by zacząć zgłaszać do prokuratury zawiadomienia o przestępstwie, jedno wyląduje w koszu ale już większa ilość i media w całym kraju jeśli zaczną naciskać , przecież to oszustwo ??
Obawiam się, że mogą na razie się zgłaszać do mediów i polityków takie osoby, których to dotknęło. Ja jeszcze wezwania nie dostałem (na razie zus sie bierze za lata 1999 - 2000), więc nie mogę pomóc. Uważam jednak, że min. sprawiedliwości , politycy i media to dobry pomysł.
Ad. nse 25/02/2005 19:06:
Działanie, jakie proponujesz może przynieść pewne nagłośnienie sprawy. Wydaje mi się, że można tutaj rozważyć podejmowanie działań w kierunku
art. 231. § 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
lub
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Należy w takim przypadku zwrócić baczną uwagę, aby w kierowanym do prokuratury zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa (pisemnie, list polecony) opisując stan faktyczny wypełnić wszystkie ustawowe znamiona przestępstwa określone w przywołanym przepisie KK.
Przepis ten mogący wydawać się łatwym w stosowaniu, faktycznie należy do trudniejszych w praktyce karnej i jest niezwykle rzadko stosowany. Wprawdzie zmiana przed bodaj 2 laty definicji funkcjonariusza publicznego otworzyła większe możliwości jego stosowania, ale wypełnienie wszystkich znamion może nie być łatwe. Zwracam tylko uwagę na to, że przekroczenie uprawnień lub nie dopełnienie obowiązków musi być konkretnie (nie ogólnie !) wskazane i w żadnym razie nie można tu mówić np o obowiązku staranności pracy urzędnika.
Wprawdzie celem tej koncepcji działania nie jest skierowanie aktu oskarżenia, ani nawet wszczęcie postępowań przygotowawczych (patrzmy realnie) przeciwko kilkuset urzędnikom ZUS-u podpisującym decyzje, ale sam fakt konieczności napisania przez prokuratorów większej ilości odmów wszczęcia (na odmowę służy zażalenie = zabawa od nowa) postępowań (a zatem zapoznania się z tematem) nagłośni sprawę.
A przecież o to nam chodzi !!!
Zawiadomienie (mimo, że nie jest to trudne) powinno być jednak napisane przez osobę z pewnym przygotowaniem warsztatowym. Pomocy w jego napisaniu może już udzielić np student III-IV roku wydziału prawa (a więc koszt stosunkowo niewielki). Warto też samemu zapoznać się z komentarzem do art.231 KK (taka duża księga "Kodeks karny z komentarzem").
Uzupełniam mój list z 25/02/2005 20:56.
Dla bliżej zainteresowanych tematem:
dr Robert Zawłocki "Błąd funkcjonariusza publicznego jako podstawa jego odpowiedzialności karnej"(Monitor Prawniczy nr 22/2004)
Mamy poważny problem. Prawie wszystkie dotychczasowe sprawy skończyły się niepowodzeniem. W tej sytuacji nie należy się spodziewać, że któryś z sędziów niższego szczebla zdobędzie się na odwagę, aby się wychylić. Prawdopodobnie sprawą kieruje ktoś z rządu. ZUS jest tylko narzędziem. Urzędnikom trudno jest sprzeciwić się górze. Tu się nikt nie zastanawia, tylko posłusznie realizuje wytyczne z góry. Faktycznie sprawę należy nagłośnić w środkach masowego przekazu. Trzeba jednak wcześniej przygotować przejrzysty, mocny materiał. To trochę zajmie czasu. Tu też jest problem. Dziennikarze też są ludźmi. Chcą na tym zarobić. Nie każdy jednak zna się dobrze na tych sprawach. Istnieje ryzyko, że jakiś chciwy karierowicz sknoci sprawę. Najpilniejszą potrzebą, jak wyraził to AR, jest dostarczenie mocnych argumentów broniącym się. Internet jest tu potężnym narzędziem. Tak, jak na wojnie, pierwsi będą miażdżeni. Ważne jest jednak, by się nie poddawać. Błąd popełnili ci, którzy się łatwo poddali i wpłacili kasę. Ten łatwo i bezprawnie zdobyty pieniądz, rozzuchwalił tych, którzy sterują z góry tą sprawą.
Uzupełniam mój list z 25/02/2005 20:56.
Dla bliżej zainteresowanych tematem: Wprawdzie na stronie LPR, ale tu : http://www.szczecin.lpr.pl/lpr_fakty04a.htm jest przykład zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa autorstwa Romana Giertycha :-))). Romcio - Romciem, ale skorzystać można. Powyższe nie zastąpi skorzystania z pomocy jakiegoś studenta prawa !
Wytaczając sprawę ZUS-owi bo przecież nie konkretnym urzędnikom, musielibyśmy ponieść najpierw konkretną szkodę, czyli uiścić zasądzone kwoty. Niemożliwe do zrealizowania, biorąc pod uwagę ich wysokość.
A jak taka instytucja łyknie pieniążki to ich nie wypluje. Przecież ta kasa, to wpływy do budżetu.
Kol. Obserwator ( 25/02/2005 21:11)
Niestety muszę podzielić Twoją opinię :-(.
Zagrożeni są niemal wszyscy, którzy czasowo zaprzestawali prowadzenia DG. Dla własnego dobra powinni oni już teraz posiąść niezbędną wiedzę prawniczą, aby móc umiejętnie operować w przyszłości argumentami które już udało się wyeksponować i wyszukiwać argumenty nowe.
Zastanawiam się czy jest możliwość zmusić Sąd do ustosunkowania się do wszystkich przytoczonych argumentów?
Może ktoś zna taki sposób?
Była by to jakaś szansa. Na niektóre z wymienionych tez nie można odpowiedzieć nie po Naszej myśli.
ad. marsh 25/02/2005 21:37
"Wytaczając sprawę ZUS-owi bo przecież nie konkretnym urzędnikom..."
To chcesz posadzić na ławie oskarżonych ZUS ? Hm....
"..musielibyśmy ponieść najpierw konkretną szkodę, czyli uiścić zasądzone kwoty.."
A to pewna nowość. Dzisiaj prezydent podpisał nowelizację KK ?
I na poważnie : Czyta nas pewnie ileś tam osób w jakiś tam sposób zagrożonych. Starajmy się może nie wprowadzać ich w błąd nie do końca przemyślanymi stwierdzeniami i myleniem kodeksu karnego z kodeksem cywilnym.
Sprawy które omawiamy i w których staramy się pomóc innym są zbyt poważne.
Ja rozważam celowość niektórych posunięć. To co sugerujesz może doprowadzić do zapuszkowania jakiegoś tam pana X. Ale jaki to może mieć wpływ na zasądzone sprawy? Czy potem udam się do Sądu i powiem, że tamten wyrok jest nie ważny bo decyzję wydał urzędnik który teraz za to siedzi?