Wytaczając sprawę ZUS-owi bo przecież nie konkretnym urzędnikom, musielibyśmy ponieść najpierw konkretną szkodę, czyli uiścić zasądzone kwoty. Niemożliwe do zrealizowania, biorąc pod uwagę ich wysokość.
A jak taka instytucja łyknie pieniążki to ich nie wypluje. Przecież ta kasa, to wpływy do budżetu.