Kurs złota w poniedziałek kontynuował zeszłotygodniowe zwyżki, osiągając najwyższy pułap od 6 lat i jednoznacznie potwierdzając wybicie poziomu 1400 USD za uncję. Choć królewskiemu metalowi sprzyjają działania Donalda Trumpa, to na krótką metę rynek jest już mocno wykupiony, co grozi korektą.


Tak silnych wzrostów na rynku złota nie widzieliśmy od ponad trzech lat, gdy kurs żółtego metalu odreagowywał po zakończeniu bessy z lat 2012-15.
Tylko w ciągu ostatnich 30 dni dolarowe notowania złota poszły w górę o blisko 11%, osiągając najwyższy poziom od sierpnia 2013.
Czerwcowy zryw złota sprawił, że kurs kruszcu przebił się przez ważną strefę oporu leżącą na wysokości 1360-1380 USD/oz. i tym samym wybił się z trwającej ponad trzy lata konsolidacji. Co więcej, wielu inwestorów postrzega powrót ponad 1400 USD za sygnał rozpoczęcia hossy, co może skutkować napływem świeżego kapitału na nieco już zapomniane rynki metali szlachetnych.
Tym bardziej, że za ostatnimi zwyżkami cen złota stoją przesłanki natury fundamentalnej. Są nimi rynkowe oczekiwania na zmianę polityki Rezerwy Federalnej i niższe stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych. Realne stopy w USA mogą jeszcze w tym roku stać się z powrotem ujemne, co historycznie było skorelowane ze wzrostem cen złota w USD. Ponadto na rynki długu w Europie rozlewa się zaraza nominalnie ujemnych stóp procentowych – dług o wartości nominalnej ok. 13 bilionów USD notowany jest przy ujemnych rentownościach! W takich warunkach jedyną bezpieczną alternatywą dla złota jest fizyczna gotówka.
Przeczytaj także
W poniedziałek na korzyść złota przemawiały kolejne tweety Donalda Trumpa, który coraz mocniej naciska na Fed, aby ten obniżył stopy procentowe. Doświadczenie ostatnich miesięcy uczy, że obecne kierownictwo Rezerwy Federalnej jest - eufemistycznie mówiąc - bardzo wrażliwe na naciski prezydenta i oczekiwania rynku finansowego. A ten ostatni wycenia , że do końca roku stopa funduszy federalnych zostanie obniżona aż o 75-100 pb. Jeszcze jesienią 2018 roku rynek zakładał wzrost ceny pieniądza w USA. Zmiana jest więc drastyczna.
Jakiś pozytywny na notowania złota może mieć też sytuacja geopolityczna, w tym zwłaszcza napięte relacje na linii Waszyngton-Teheran. Po ostatnich incydentach w Cieśninie Ormuz prezydent Trump nałożył nowe sankcje na irańskiego przywódcę, ajatollaha Aliego Chameiniego. Rośnie więc ryzyko militarnej konfrontacji Iranu z USA, co grozi paraliżem 1/5 światowych dostaw ropy naftowej, szokiem paliwowym i recesją. "Bezpieczne przystanie" dla kapitału są więc w cenie.
Przeczytaj także
Jednakże na krótką metę kursowi złota grozi korekta i przetestowanie od góry najpierw poziomu 1400 USD, a następnie także strefy 1360-1380 USD. Rynek jest już mocno wykupiony. 14-dniowy wskaźnik RSI sięgnął 86 pkt. i jest najwyższy od lutego 2016. Bardzo istotnych zakupów dokonały też fundusze ETF. Tylko w piątek stan posiadania największego z nich - SPDR Gold Trust - wzrósł o 4,6%. Były to największe dzienne zakupu kruszcu w wykonaniu tego funduszu od września 2008 roku, gdy upadał bank Lehman Brothers. Mamy więc sporo "gorącego" kapitału, który wszedł w złoto w ciągu ostatnich kilku dni i który może równie szybko uciec, pod byle pretekstem inkasując zyski z długich pozycji na rynku terminowym.



















































