Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Kredyt we frankach. Na czym polegały kredyty we frankach?

Kredyt we frankach. Na czym polegały kredyty we frankach?
Spis treści

Temat kredytów we frankach co jakiś czas pojawia się na czołówkach gazet i bulwersuje opinię publiczną. Warto dowiedzieć się jednak, na czym polegały kredyty we frankach oraz jakie jest podłoże obecnego sporu i sposoby jego rozwiązania.

Jeszcze kilka lat temu kredyt we frankach był jednym ze standardowych sposobów na zakup nieruchomości. Kusił przede wszystkim atrakcyjnymi warunkami finansowymi i oprocentowaniem zdecydowanie niższym od tego, na które mogli liczyć kredytobiorcy zaciągający zobowiązanie w polskiej walucie. Według szacunków na kredyt we frankach mogło zdecydować się nawet ok. miliona osób. Co wyjątkowo ważne: nie wszyscy klienci finalnie stracili na tym zobowiązaniu. Wiele zależy natomiast od tego, w którym momencie się na nie zdecydowali. Pod uwagę należy przy tym brać przede wszystkim kurs franka szwajcarskiego. Kredyt we frankach cieszył się sporą popularnością ze względu na stabilność waluty, nagły wzrost notowań odbił się natomiast negatywnie na wysokości regulowanych rat. Sprawy frankowiczów są jednak zdecydowanie bardziej skomplikowane, warto przyjrzeć im się bliżej, biorąc pod uwagę pełen przekrój czynników.

Kredyt we frankach: o co chodzi?

W standardowej sytuacji spłata kredytu hipotecznego jest dosyć transparentna: klient wnioskuje o ściśle ustaloną kwotę w PLN, a po uzyskaniu zobowiązania spłacą ją zgodnie z przyjętym harmonogramem, poza kapitałem musi natomiast uregulować część odsetkową, na którą składa się stawka WIBOR oraz marża banku. Jako że reguluje kredyt mieszkaniowy w tej samej walucie, w której osiąga dochody, zasadniczo jedynym czynnikiem, który może wpłynąć na wysokość rat, jest zmiana stóp procentowych, których wysokość ustala Rada Polityki Pieniężnej. W przypadku ich obniżania rata będzie niższa, podwyższenie stóp oznacza natomiast wzrost wysokości płatności.

Kredyt we frankach działał jednak na innej zasadzie. Choć ostatecznie był wypłacany w polskich złotych, dochodziło do indeksacji lub denominacji do franka szwajcarskiego. Zasadniczo rzecz biorąc, kredytobiorca spłacał zadłużenie wyrażone we frankach szwajcarskich, natomiast na wysokość oprocentowania wpływ miał LIBOR CHF, czyli referencyjna wysokość oprocentowania depozytów i kredytów na rynku międzybankowym w Londynie w odniesieniu do franka szwajcarskiego. W tamtym okresie kredyt we frankach był korzystny ze względu na zdecydowanie niższe oprocentowanie oraz atrakcyjny i stabilny kurs franka szwajcarskiego.

Mechanizm działania kredytu we frankach

Jak widać, kredyt we frankach jest znacząco bardziej skomplikowany od standardowego kredytu hipotecznego, który można uzyskać w polskich złotych. Różni się także nieco od kredytu w walucie obcej, w ramach którego zarówno wypłata środków, jak i spłata zobowiązania odbywałaby się w tej walucie bez przewalutowania (taki kredyt mogą uzyskać np. osoby zarabiające w walucie obcej).

Kredyty frankowe były natomiast wypłacane w polskich złotych (w tej walucie dochodziło w końcu do zakupu nieruchomości), jednak samo zadłużenie było wyrażone we frankach szwajcarskich, w tej walucie regulowane były również raty. Kredyt frankowy miał przy tym dwa warianty: w przypadku kredytu denominowanego w umowie kredytowej widniała kwota wyrażona w walucie obcej, co wiązało się z ryzykiem uzyskania przez kredytobiorcę kwoty odbiegającej od tej, którą zamierzał otrzymać, w związku z wahaniami kursu. Osoby wnioskujące o indeksowany kredyt we frankach z góry wiedziały, jaką kwotę w złotych otrzymają, jednak była ona przeliczana przez bank zgodnie z obowiązującym kursem do franka szwajcarskiego. Wartości w tej walucie widniały również w harmonogramie spłaty, jednak najczęściej kredytobiorcy regulowali je w polskich złotych, a bank sam dokonywał przewalutowania, co było również niekorzystne z punktu widzenia klienta, ponieważ musiał pokryć spread walutowy, czyli różnicę pomiędzy kursem kupna a kursem sprzedaży.

Kiedy udzielano kredytów frankowych?

Kredytów we frankach udzielano na dobrą sprawę już od połowy lat 90., jednak szczyt ich popularności przypadł na pierwszą dekadę XXI wieku. Wynikało to z dwóch podstawowych czynników:

  • Korzystnego kursu franka szwajcarskiego w relacji do złotego,
  • Wyjątkowo atrakcyjnej stawki LIBOR w stosunku do WIBOR.

Pokazują to dane zebrane przez NBP. Na początku 2004 roku LIBOR-3M w stosunku rocznym wynosił 0,26%, podczas gdy WIBOR dla PLN był znacznie wyższy i plasował się na poziomie 5,52%. Kurs franka pomiędzy 2004 a 2008 rokiem natomiast systematycznie spadał. Na początku wynosił ok. 3 zł, jednak w 2008 roku spadł do ok. 2 zł. Liczby przemawiały więc na korzyść kredytu frankowego. Realne oprocentowanie kredytu we frankach w 2008 roku wynosiło ok. 4,6%, natomiast kredyt w złotówkach wiązał się z oprocentowaniem na poziomie 8%. Przekładało się to rzecz jasna na zainteresowanie klientów: w samym tylko 2008 roku udzielono kredytów frankowych na łączną kwotę 56 mld zł.

Czy kredyty frankowe były opłacalne? Kwestia kursu CHF

Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy kredyty we frankach były opłacalne. Wiele zależy przy tym od tego, kiedy zostały zaciągnięte. Jak pokazują liczby, w pewnym okresie było to bardzo opłacalne rozwiązanie, z czego kredytobiorcy zdawali sobie sprawę. Wielu z nich nie uwzględniało jednak czynnika ryzyka, jakim była możliwość wzrostu wartości franka szwajcarskiego, co przekładało się bezpośrednio na wysokość regulowanych rat. Gdy 17 lipca 2008 roku kurs CHF spadł poniżej 2 zł, mnóstwo Polaków postanowiło skorzystać z bardzo atrakcyjnej oferty. Taka sytuacja utrzymała się jednak zaledwie przez kilka miesięcy, a dodatkowo skomplikował ją globalny kryzys finansowy. Wkrótce kurs skoczył powyżej poziomu 3,30 zł. 6 września 2011 roku Szwajcarski Bank Narodowy wprawdzie „usztywnił” kurs wobec euro, co na pewien moment ustabilizowało również falę wzrostów, jednak 15 stycznia 2015 roku doszło do jego odblokowania, w związku z czym frankowicze mieli poważny powód do zmartwień. W ciągu jednej sesji kurs franka szwajcarskiego skoczył z 3,55 zł do 4,32 zł, a wydarzenie to jest określane mianem czarnego czwartku. Co ważne: pewną formą rekompensaty jest ujemna stopa LIBOR.

Kredyt frankowy był więc opłacalny dla osób, które zdecydowały się na niego jak najwcześniej. Klienci podpisujący umowy w 2004 roku w większości przypadków mogli sporo zaoszczędzić na niskim kursie franka, nawet wliczając w to konieczność pokrycia spreadu walutowego. W zdecydowanie gorszym położeniu znaleźli się natomiast kredytobiorcy, którzy zaciągali zobowiązania w 2008 roku, a więc w krótkim okresie bardzo korzystnego kursu. Sytuacja zmieniła się dynamicznie, a w wielu przypadkach saldo ich zadłużenia realnie bardzo wzrosło.

Zastrzeżenia frankowiczów

Zamieszanie wokół kredytów frankowych wynika jednak z kilku czynników. Argumenty przytaczane przez frankowiczów często znajdują przy tym zrozumienie w oczach sądów rozpatrujących poszczególne sprawy. Należą do nich:

  • Wprowadzanie w błąd przez pracowników m.in. co do sposobu rozliczania kredytu,
  • Nieinformowanie o ryzyku walutowym,
  • Korzystanie z niekorzystnego z punktu widzenia klienta kursu franka szwajcarskiego,
  • Stosowanie klauzul abuzywnych,
  • Brak zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym,
  • Złe szacowanie zdolności kredytowej kredytobiorców.

Państwo wobec kredytów frankowych

Warto mieć jednak świadomość, że odpowiednie instytucje zaczęły podejmować działania stosunkowo wcześnie. Pierwsza rekomendacja S KNF zobligowała banki do bardziej rygorystycznej oceny zdolności kredytowej osób zainteresowanych kredytem we frankach, w związku z czym od 2007 roku, aby go uzyskać, trzeba było posiadać większe możliwości finansowe. Poza tym konieczne było również prezentowanie symulacji wartości zobowiązania w przypadku zwiększenia kursu CHF oraz wzrostu stóp procentowych, a kredytobiorca musiał złożyć oświadczenie o świadomości istnienia ryzyka. Od 2009 roku instytucje zostały natomiast zobligowane do skrupulatnego informowania klientów o spreadzie walutowym, zyskali przy tym możliwość spłaty rat bezpośrednio we frankach szwajcarskich, dzięki czemu nie musieli polegać na bankowym kursie. 26.08.2011 r. weszła w życiu ustawa antyspreadowa, pozwalająca na regulowanie kredytów w walucie, do której były indeksowane lub ustalenie w umowach czytelnych kryteriów, zgodnie z którymi będą przeliczane. Następne rekomendacje KNF były jeszcze bardziej restrykcyjne: obecnie uniemożliwiają także wydawanie kredytów w innej walucie niż ta, w której osiągane są dochody kredytobiorcy.

Wsparciem dla frankowiczów ma być także Ustawa z dnia 9 października 2015 r. o wsparciu kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy i znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, która była następnie wielokrotnie nowelizowana.

Kredyty we frankach – wyrok TSUE

Oczywiście przełomowe znaczenie zyskał wyrok TSUE ws. frankowiczów. W ten sposób określa się orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej związane z pytaniem prejudycjalnym zadanym przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie państwa Dziubaków, którzy przekonywali, że bank Raiffeissen zastosował nieważne postanowienia umowne dotyczące przeliczania zadłużenia z polskich złotych na franka szwajcarskiego przy kredycie indeksowanym do waluty obcej. TSUE stwierdziło, że zgodnie z prawem Unii Europejskiej zapisy powinny zostać usunięte, a możliwe jest również unieważnienie tych umów, jeżeli zmieni to ich charakter. Zasadniczo może to w związku z tym doprowadzić do sytuacji, w której kredytobiorca będzie zobligowany do zwrócenia kwoty, którą pożyczył, jednak kredytodawca będzie musiał dokonać zwrotu pobranych odsetek i prowizji.

W przypadku kredytu we frankach wyrok TSUE okazał się solidnym wsparciem dla kredytobiorców. Sądy zdecydowanie częściej stają po ich stronie. Co ważne: dotyczy to nie tylko aktywnych umów, ale również kredytów frankowych, które zostały już spłacone. Warto mieć jednak świadomość, że dotyczy to wyłącznie umów, w których znajdują się niedozwolone klauzule.

Co mogą zrobić frankowicze?

Obowiązujące prawo daje frankowiczom do dyspozycji kilka możliwości na zdecydowanie skuteczniejsze radzenie sobie z zadłużeniem. Warto mieć przy okazji świadomość, że w przypadku części z nich realne zadłużenie w przeliczeniu na złotówki jest nawet o kilkadziesiąt procent wyższe od tego, które zaciągali na początku. W związku z tym mogą m.in.:

  • Dokonać przewalutowania kredytu: frankowicze mogą przewalutować kredyt z franków na złotówki. Nie będzie to jednak często korzystne z ich perspektywy, ponieważ wysoki kurs franka sprawia, że zobowiązanie tego typu byłoby zdecydowanie droższe.
  • Spłacać kredyt we frankach: korzystniejsze może okazać się samodzielne skupowanie franka szwajcarskiego np. za pośrednictwem kantorów internetowych. Dzięki temu można zaoszczędzić sporo na spreadzie walutowym i np. akumulować walutę w okresach, kiedy kurs jest atrakcyjniejszy.
  • Skorzystać ze wsparcia BGK: niektórzy kredytobiorcy mogą również wnioskować o wsparcie BGK na pokrycie rat z tytułu kredytu we frankach. W ten sposób można uzyskać maksymalnie 72 tysiące złotych.
  • Złożyć reklamację z tytułu istnienia klauzul niedozwolonych: w ten sposób można dojść z bankiem do porozumienia w sprawie kredytu frankowego lub wystąpić na drogę sądową i dążyć do unieważnienia umowy kredytowej. Co ważne: odfrankowienie może być realną opcją zarówno przy kredytach indeksowanych, jak i denominowanych.

Ile jest obecnie kredytów we frankach?

Obecnie, zgodnie z najnowszymi rekomendacjami KNF, uzyskanie kredytu frankowego na takich zasadach, na jakich udzielano je frankowiczom, jest niemożliwe. Wciąż jednak wiele osób spłaca zobowiązania zaciągnięte wcześniej. Według KNF w 2020 roku łączna suma zobowiązań z tego tytułu wynosiła ok. 100 mld zł. Na koniec grudnia 2019 roku zgodnie z danymi BIK nadal aktywnych było 451,63 tys. umów. Tylko w ciągu dwóch lat (2017–2019) ich liczba spadła o 13,3%. Liczba frankowiczów wynosiła natomiast wtedy 786,62 tys. osób.

Poradniki