Franczyza zatowarowuje się za własne pieniądze, co nie przesądza komercyjnego sukcesu sklepów. Nazwisko Cierpisz daje nadzieję, ale od czasu, gdy on prowadził Bomi rynek być może się zmienił i dla Bomi po prostu miejsca nie ma.
A nawet, gdyby sklepy przejęte przez Cierpisza odniosły sukces, to ile kasy zarobi na nich samo Bomi. Bomi dało im tylko szyld ze zmienioną nazwą - dodano "Siła tradycji" rebranding takiego sklepu można przeprowadzić przez rok. Z "Bomi" zrobi się "Siła tradycji", a do tego znaku pewnie Bomi praw już nie ma.
Siłą sieci Bomi był Rabat - hurtownia upychająca swoje towary w sieć sklepów. Dzisiaj "Bomi - Siła tradycji" zaopatruje się poza Rabatem.
W Olsztynie są dwa bardzo dobre Rasty, a tym czasem znalazł się nikomu nie znany gość, który przejął całą sieć. Dla mnie, to on się tą siecią zadławi.
Zresztą. Cały czas powtarzam. Sklepy pod franczyzą mogą funkcjonować dobrze. Ale co z tego będzie miało samo BOMI?!!!!
Na czym ma polegać siła franczyzy w Bomi - ja nie wiem. Mam sklep na własny rachunek. Dlaczego mam nazwać go Bomi i płacić franczyzę - nie wiem. Ta franczyza rozwijać się niee bęędziee.
Sypacz może się nie wysypać, bo zawisło jakieś 1,5 akcji kupionych w bardzo szybkim czasie po 0,24 - 0,25 na spekułę. A te akcje mogą znaleźć się bardzo szybko na parkiecie