Szok czy EjAj? A może to zjawa?
Toż_to_szok znów w nastroju do słowa,
Rzuca wierszem, lecz trochę bez rytmu i w połowie się chowa.
Mówi, że cytaty krzywe, że Daniel błądzi,
A sam, jak w baśni, po forum się sączy i sączy.
„EjAj obstawiam!” – z zapałem oznajmia,
Jakby to było hasło z zakładu Totolotka u znajma.
EjAj ci nie odpisze, bo ma już dość kabaretu,
Gdy ktoś bredzi o stu akcjonariuszach... przy dwudziestu dwóch tysięcy etatu!
Szok sądzi, że scena to jego, i publika klaskać winna,
Lecz zapomniał, że jego wersy – to raczej bida, nie liryczna dziedzina.
I choć poświęcił godzinę, dwie może nawet,
To szkoda, że kura nie puściła – nie zna się na poezji z lawet.
Więc pisz, Szoku, pisz dalej – to zdrowe, nie szkodzi,
Choć rymy ci czasem uciekają, jak ropa spod łodzi.
A gdy znów coś o Danielu ci palce rozgrzeje –
Sprawdź proszę, czy to wciąż wiersz… czy już tylko nadzieje.
Pozdrawiam
Daniel