To jest gruba kwestia, ale po tym, jak dorwali Epsztajna, temat zrobił się z lekka toksyczny publicznie. Ze znajomymi miliarderami obgadujemy to i owo prywatnie, ale publicznie oczywiście nie mamy pojęcia, co za modelki wchodzą do naszych rezydencji i po co. Ale cóż mam powiedzieć. Wyobraź sobie kogoś, kto jest przystojny, zabójczo inteligentny i obłędnie bogaty. Tak, to ja. Wyobraź sobie rezydencję na wzgórzach Monte Carlo i mnie jadącego Bentleyem do portu. A potem zastanów się - czy kobiety leciałyby na kogoś takiego? :)))