By spółka wyszła z kłopotów, to Prezes SPECJALISTA powinien zrobić emisję
conajmniej 100 mln akcji po 2 zł, co dałoby 200 mln zł na początek...
Ale czy spółka miała wyjść z kłopotów, czy upaść i by sprzedano jej masę upadłościową przez syndyka?
To jest zasadnicze pytanie...
Ze strony Prezesa spescjalisty od napraw , nie usłyszałem cienia optymizmu i zachęty do wzrostu kursu..
Wzrost kursu był konieczny , nawet przy emisji akcji po 1,20 zł...
Czy główni akcjonariusze, gdyby chcieli by BOMI istniało, nie utrzymali kurs na właściwym poziomie?...Ale kurs miał spadać..
Każde info ze spółki nastawione było na spadek kursu..
Każdy występ medialny Prezesa powodował spadek kursu..
By kurs ciągle spadał "pomagał" mu bardzo aktywny uczestnik forum [bez akcji],
a w stadium końcowym został "wzmocnopny" drugim dobrze poinformowanym
zbijaczem kursu ....Ich zadaniem, to uświadamianie posiadaczom akcji BOMI , o nieuchronnym upadku BOMI, oraz naśmiewanie się z posiadaczy akcji BOMI...
Ciekawe, iż uczestnik forum , nie posiadający akcji, wiedział więcej o sytuacji w spółce BOMI, przepowiadając jej upadek, niż ZARZĄD BOMI zatrudniający SPECJALISTĘ do naprawy BOMI, a ten SPECJALISTA , naprawy tej się podjął...
Kończąc , dziwne jest, iż niby chcieli naprawić BOMI, a nie uczynili nic, co miałoby służyć tej naprawie...
Niekompetencja, czy.....???!!!???!