Mówisz romantyzm a ja z kolei powiem, że z Twojej strony to naiwność myśleć, że jak Putinowi wyjdzie taktyka salami, to zatrzyma się na Ukrainie i się ją zadowoli. Może jeszcze napiszesz, ze nie ma sensu wspierać militarnie Ukrainy bo i tak upadnie?
Zagrożeniem jest też potencjalny rozwój relacji gospodarczych między USA a Rosją w przypadku podpisania pokoju. Uwierz mi jak Putin obieca Trumpowi, że nie będzie interweniował w sprawie Chin i dodatkowo zaświeci mu w oczy dolarami, to może się okazać, że on uzna, że danie wolnej ręki w Europie jemu też da korzyści np. zmiękczy UE albo nawet doprowadzi do jej rozpadu co jest bardzo na rękę Trumpowi.
Jeżeli nie zauważyłeś, to skończył się okres relacji sojuszniczych a zaczął transakcyjny - jak nie masz nic do zaoferowania albo druga strona ma do zaoferowania więcej to Trump nie zawaha się zostawić Europie samej sobie. A przynajmniej jej wschodniej części, do której Rosja roście sobie pretensje. I super relacje nic tutaj nie pomogą, bo Trump jednego dnia nazywa kogoś najlepszym przyjacielem, a drugiego nakłada zaporowe sankcje. Przypomnę tylko, że Polska ma obecnie wyższe cła niż Rosja.
Pomijam już to, ze w krajach bałtyckich wystarczy rozpocząć akcję pod hasłem "zielone ludziki" jak na Krymie. Tam są olbrzymie diaspory ludności rosyjskiej. Nie zdziwię się, jakby po wkroczeniu oddziałów specjalnych Rosji zapanował tam całkowity chaos. Oczywiście mielibyśmy referenda, w których "ludność" wyraziłaby pragnienie przyłączenia się do Rosji. Putin nie musi w ten sposób zdobywać całego kraju, wystarczy że choć jedno miasto przejdzie tak pod jego władzę bez aktywowania art. 5 NATO i masz gotowy przepis na powolną degradację tego obszaru w sferze gospodarczej i politycznej. O podważeniu funkcji NATO już nie wspomnę. Mokry sen Chin i Rosji, na pewno Chiny będą zachęcały Rosję do przetestowania spoistości sojuszu za kilka lat.