Z Nasdakiem to była taka beka, że rzeczywiście inwestorzy powinni się byli zastanowić czy mieli do czynienia z poważnymi ludźmi czy z jakimś odlotem. Tak jakbym powiedziała, że za dwa lata wybieram się na wczasy na księżyc: "odlot" czy wizja? W sumie możliwe, ale Rybnik jest pełny takich.
Ale były także zapewnienia o współpracy międzynarodowej, z wielkimi światowymi koncernami na STAŁE. Czyli jak na STAŁE to przychody z tej współpracy spływają na bieżąco. A tego nie ma, czyli wygląda na to, że współpracy na STAŁE jednak NIE MA i NIE BYŁO. Po prostu dżistanie