Po największych spadkach od 30 lat, złoto znów drożeje. Impulsem do wzrostu cen może być rosnący popyt ze strony klientów detalicznych na fizyczny kruszec.
Ubiegły tydzień rozpoczął się od największych od lat spadków cen żółtego metalu. 16 kwietnia złoto (spot) kosztowało 1321 dolara – ostatni kruszec tak tani był w styczniu 2011 r. Według komentatorów, wpływ na takie zachowanie cen miały rekomendacje banków inwestycyjnych z Goldman Sachs na czele, doniesienia o planowanej sprzedaży cypryjskiego złota oraz przebicie poziomów ważnych z punktu widzenia analizy technicznej.
Od tamtej pory złoto rozpoczęło mozolne odrabianie strat. Dziś na londyńskiej giełdzie szlachetny metal wyceniany jest na 1445 dolarów. Ostatnie osiem dni było najlepszym okresem dla złota w ciągu ostatnich 20 miesięcy.
Szok, jakim były nagle spadki cen złota, niczym magnes podziałał na klientów detalicznych zaopatrujących się w fizyczny kruszec. Jeszcze w ubiegłym tygodniu sygnały o wzmożonym popycie napłynęły od dealerów z Chin, Indii, Japonii i Australii. Amerykańska mennica, która wczoraj ogłosiła zawieszenie sprzedaży monet o wadze 0,1 uncji, w kwietniu odnotowała sprzedaż na poziomie 196,5 tys. uncji złota. To najwięcej od grudnia 2009 r., kiedy sprzedano 231,5 tys. uncji. Ceny złota wahały się jednak wówczas od 1195 do 1215 dolarów za uncję.
/mz
























































