Notowania kontraktów na złoto zamknęły tydzień na najniższym poziomie od ponad 5 lat. Na ironię zakrawa fakt, że nowe minimum zbiegło się w czasie z ujawnieniem przez Chiny wzrostu rezerw złota o 57%.


Co bardziej refleksyjni inwestorzy w piątek mogli przeżyć małe dèjá vu. Tak samo jak w kwietniu i podobnie jak 15 lat temu równocześnie wydarzyły się dwie rzeczy: indeks Nasdaq Composite ustanowił nowy rekord wszech czasów, a kurs kontraktów terminowych na złoto wyznaczył dno.
Napędzany 16-procentową (!) zwyżką notowań Google'a Nasdaq wystrzelił na nowy szczyt, sięgając 5210,14 punktów. A złoto zaliczyło szóstą spadkową sesję z rzędu, w piątek tracąc 1% i finiszując z wynikiem 1.131,90 USD za uncję. To najniższy kurs zamknięcia od kwietnia 2010 roku.
Scenariusz spadków był taki sam jak zwykle. Wyprzedaż złotych kontraktów rozpoczęła się na otwarciu notowań w Nowym Jorku. Według Rossa Normana z Sharps Pixley „ktoś” rzucił na rynek kontrakty opiewające na 1,4 mld dolarów. „Dziwny ten świat, gdy mamy silny fizyczny popyt na złoto, a duży zlewarowany spekulant sprzedaje przy tych cenach” - powiedział Norman reporterowi serwisu marketwatch.com. „Nasi azjatyccy koledzy nadal kupują, podczas gdy Zachód pozbywa się złota. Tylko czas pokaże, kto ma rację” - dodaje Ross Norman.
„Nikt nie rzuca na rynek takich ilości towaru tak szybko, jeśli chce uzyskać najlepszą cenę. Ich zamiarem było obniżenie cen. To ewidentna manipulacja, która nie uszłaby płazem na żadnym innym rynku” - skomentował Brien Lundin, wydawca Gold Newsletter. Do niedawna tego typu komentarze stanowiły domenę zwolenników „teorii spiskowych” i nie miały prawa trafić do mainstreamowych mediów.
„Zwała” notowań złota jest tym bardziej zastanawiająca, że nastąpiła w ok. dwie godziny po tym, jak Ludowy Bank Chin ogłosił, że ma znacznie więcej złota, niż do tej pory raportował. Chiny przyznały się do posiadania 1.658 ton złota, czyli o 57% (604 tony) więcej niż oficjalnie raportowane 1.054 ton. Tą ostatnią wartość ChRL podała w kwietniu 2009 roku.
Chyba nikt nie wierzy, że Chińczycy ujawnili prawdziwą wielkość swoich rezerw. Spekuluje się, że przez ostatnie lata Państwo Środka zgromadziło przynajmniej kilka tysięcy ton złota i pewnie „pochwali” się nimi w stosownym czasie. Niemniej jednak sytuacja, gdy kupiec z praktycznie bezdennymi kieszeniami (3,7 biliona USD rezerw walutowych) informuje o wydatnych zakupach złota, a cena metalu wyznacza 5-letnie dno, jest co najmniej intrygująca. Na dłuższą metę ktoś tu wyjdzie na durnia: albo planujący z wieloletnim wyprzedzeniem Chińczycy, albo broniący hegemonii papierowego dolara Amerykanie.
Krzysztof Kolany





























































