Według oficjalnych zapowiedzi start programu „Mieszkanie dla młodych” już w styczniu. Ministerstwo podkreśla, że nowością będzie możliwość pozyskania finansowego wsparcia nie tylko na zakup, ale również na wynajem mieszkania od dewelopera. Wiele firm w ogóle nie ma takich ofert. Inne próbują, ale efekt zwykle da się podsumować jednym słowem: parodia.



fot. PAP
– Pani Ewelinko, najpierw musi sobie pani znaleźć mieszkanie. A tak… po co będzie pani ślęczeć nad papierami – przekonuje pracownica jednej z firm deweloperskich, gdy dzwonię zapytać o szczegóły tak reklamowanej opcji wynajmu mieszkań. Dzięki niej mogłabym wprowadzić się do nowego lokum i płacić comiesięczny czynsz aż do czasu, gdy bank udzieli mi kredytu.
Wynajem deweloperskich mieszkań miał ułatwić młodym wejście na rynek nieruchomości. Pierwszego kroku nadal jednak nie wykonali sami deweloperzy. Ich propozycje nie trzymają się ładu i składu, zasady wynajmu są nieprzejrzyste, a po szczegóły niemal za każdym razem trzeba fatygować się do siedziby firmy.
Pamiętajcie o wynajmie
Sądząc po wynikach „Rodziny na swoim” można przypuszczać, że wiele osób mierzących się z zamiarem kupna pierwszej nieruchomości cierpliwie czeka na „Mieszkanie dla młodych”. Wiedząc o tym, autorzy programu co jakiś czas podgrzewają temat, wymieniając nowe walory mechanizmu dopłat do kredytów. Całkiem niedawno w obszernej rozmowie z jednym z dzienników podsekretarz stanu w odpowiedzialnym za MdM resorcie powtarzał, że tym razem dofinansowanie będzie też przysługiwało tym, którzy korzystają z opcji wynajmu deweloperskich mieszkań.
Niestety trudno określić, co to za grupa. Wynajem mieszkań na rynku pierwotnym w praktyce funkcjonuje mało gdzie. Fakt – wybrane firmy, które chcą dać się poznać jako podążające za trendami, mają taką ofertę w swoim portfolio. Jednak zawiłe, enigmatyczne i niejednolite w zakresie wynajmu mieszkań reguły każą sądzić, że dla deweloperów wciąż jest to przede wszystkim marketingowy haczyk, a nie poważna propozycja.
Co miesiąc bliżej własnego M
Wynajem u deweloperów miał być rozwiązaniem dla osób przejściowo nie posiadających dostatecznej zdolności kredytowej, żeby jednorazowo sfinansować zakup mieszkania. Podpisując odpowiednio skonstruowaną umowę, nowy lokator mógłby zajmować lokal, co miesiąc płacąc podwyższony czynsz zaliczany mu na poczet kwoty zakupu. I tak aż do momentu wypracowania wystarczającej zdolności, żeby wziąć kredyt.
Szczegóły? Szybki internetowy research wystarcza do upolowania kilku ofert wynajmu mieszkań od dewelopera. Zawężenie poszukiwań do wybranego miasta znacznie utrudniłoby sprawę – jak na razie z wynajmem za łby deweloperzy biorą się dość przypadkowo i bez szczególnego klucza.
Pod klucz mieszkania na sprzedaż i wynajem oferuje podobno dolnośląski Wrodombud. Przynajmniej takiego hasła używa w nagłówku swojej strony internetowej. Konkretów oferty jednak doszukać się trudno. „Halo? Trzeba przyjść, rozmawiać. Wynajem oferujemy, ale to propozycja niedokończona” – wątpliwości niestety nie ubywa po bezpośrednim kontakcie.
Specjalną dedykowaną wynajmowi mieszkań zakładkę uruchomiła dla bydgoszczan firma KWK Construction. Niestety – „w chwili obecnej firma nie posiada mieszkań na wynajem”. Podobną opcją chwaliła się jeszcze w październiku („Rent to own!!” to przedostatnia z aktualności na stronie tego dewelopera) firma budująca mieszkania podwrocławskiej Świętej Katarzynie. „Kwota płacona za wynajem odkłada się i jest zaliczona na wpłatę własną kupującego mieszkanie” – zachęcał deweloper, po szczegóły – a jakże – odsyłając do biura. Kontakt z biurem pozbawia jednak złudzeń. „Pani się pyta, czy jeszcze aktualna jest u nas ta oferta wynajmu!” – słychać pokątnie w słuchawce. „Wie pani co? No raczej nie. Ale mamy teraz taką promocję (…)”.
Z telefonu na telefon o konkret wcale nie łatwiej. Żeby dostać mailem warunki wynajmu, potrzeba trochę uporu: „Nie jestem przeszkolona, podam koleżankę. Wynajem? To indywidualna sprawa. Najpierw klient musi wybrać mieszkanie… Tak, Pani Ewelinko, najpierw musi Pani sobie wybrać mieszkanie, po co pani będzie ślęczeć nad papierami?”.
Pierwiosnki wynajmu na jesień
Na tym tle trudno cokolwiek zarzucić pojedynczym firmom faktycznie próbującym oswoić klientów z mechanizmem wynajmu. Jeden ze znanych na krakowskim rynku deweloperów zachęca „Wynajmij, potem kup”. Po spotkaniu klienta z doradcą kredytowym deweloper gotów podpisać umowę, na mocy której comiesięczny czynsz (niezależny od wysokości opłat za media) jest podstawą do wprowadzenia się lokatora i ma być okresem przejściowym do czasu podpisania z bankiem umowy o kredyt.
Do tego dobrze na starcie wpłacić 10-20% wartości lokalu. Zwykle po kilku miesiącach klient pożycza środki z banku, przybliżając się w stronę zakupu wynajmowanego mieszkania. Niepodpisanie umowy o kredyt w umówionym terminie zmusza do opuszczenia lokalu. Wynajem nie jest umową na długie terminy, zwykle maksymalnie do roku – informują pracownicy biura.
W przededniu nowego programu dopłat do kredytów podobnych propozycji może przybywać, ale nie obeznani z takim ryzykiem deweloperzy nie zaleją nagle klientów (nieobeznanych z takim zjawiskiem) falą mieszkań na wynajem. Dotowanie wynajmu nowych mieszkań wymaga od rynku wypracowania chociaż zrębów takiego mechanizmu. Ów rynek nie wykazuje jednak na tym tle jednolitej potrzeby. „Oczywiście zawsze brane są pod uwagę różne możliwości wzbogacenia oferty, ale na chwilę obecną sprzedaż lokali w inwestycjach jest na tyle dobra, że nie ma potrzeby zastanawiać się nad innymi formami” – informuje jeden z giełdowych deweloperów.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl


























































