Być może kiedyś (czas tylko to pokaże) będzie nawet więcej niż 5 zł, pewnie tak. Przecieżma być 30 zeta na wiosne :D:D:D
Ale trzeba byłoby być wielce nieodpowiedzialnym inwestorem żeby wierzyć, że po ponad 80% zwyżkach kurs miałby sie dalej lekko piąć do góry w takim samym tempie jak niedawno w kilka sesji.
To juz wtedy nazywa się chciwością :) i kumuowaniem ryzyka. Na to moga pozwolić sobie tylko nowicjusze. Ale oni tez maja głowy i logikę...
Bardzo dobrze, że sa spadki, czym więcej się skorektuje tym lepiej bo znajdą się świeże osoby do kupowania i wtedy wzrosty beda bezpieczniejsze. A tak...obroty spadly nikt tego nie chcial juz kupować. Bo kto mądry kupiłby cos po takich szybkich w kilka dni wzrostach. desperat jakiś, wiedząc ze zaraz ktoś mu nasra na łeb.
Inna kwestia, że jest kilka szkół. (też tutaj na forach prezentowanych)
M.in.
1. Kupić i jak sie wierzy w te słynne "30 zeta na wiosne" - Obudzić sie na wiosne i zgodnei z postawionym celem sprzedać (nie patrząc że po drodze kilka razy spadnie), ok. ryzyko wtedy wystawia sie na solidą próbę bo to jest zakładanie że na bank tylko tak urośnie. To już trzeba miec mocną wiedzę co grubi będa chceili zrobić...+ super mocną wewnętrzną wiedzę o fundamentach traktowaną jako pewni... ale i tak sie to niemilosiernie wydłuza w czasie. Są tu pisacze, którzy niejednkorotnie pisali o tym że sie wszystko wydłuża i przeciąga, że już dawno powinno być wysoko...no bo własnie taka jest giełda. NIc nie rośnie w nieskończoność. Zanim dojdze do "celu" po drodze moga być rózne niespodzinaki. Można sobie ten papier kisić z myślą "a noż długoterminowo się uda i nic po dordze złego sie nie wydarzy". A co jak się cos nieoczekiwanego przytrafi...
2. Jak się nawet też wierzy w spolkę i że być może będa własnie te "30 zeta na wiosne", to lepiej po drodze jest kilka razy sprzedać i kupić...zgodnie z naturalnymi zachowaniami giełdowymi (korekty mniejsze i głębsze) Zawsze ryzyko zmniejszone maksymalnie jak się da bo się odhacza dotychczas wygenerowane zyski i cały czas ma się jakieś trzymanie w ręku. Ryzyko zmniejszone, mniej nerwów i tego wyczekiwania.
Przy TFONE dochodza jeszcze inne kwestie, które mogą wskazywać która opcja jest bardziej skuteczna...wystarczy zob. co się działo historycznie, jak w łatwy sposób kilkoma ruchami kurs był sterowany...i co wtedy się znów wszystko w czasie przeciąga...i tak można się w nieskończonośc oszukiwać, żeby "trzymać trzymać, nie sprzedawać...itd." i mamić widzów tym "spokojnym trzymaniem"
Każdy sobie swoja metodę wypracowuje.
Chcociażby z ostatnich killku tygodni - już dziś nawet widzimy, że przykładowe 2 osoby wierzące, że kiedyś bedzie 30 zeta mogą już się odróżnić osiągnieciami (opcj 2. lepsza od 1.) .Gdzyż od niedawnych szczytów (ok. 4.9) już jesteśmy niżej o ok 20%. Także o tyle jedna strategia jest już skuteczneijsza od drugiej... NIe dość że dodatkowe 20% można ponownie wygenerować (ponad te wcześniejsze), to jeszcze się z części akcji wcześniej kupownaych odhaczyło zyski (zminimalizowało ryzyko). A jak np. będzie odwrót bo jakiś trupek wypadnie, albo ktoś większy namąci to już się z czymś porządnym w ręku zostaje... Osoba stosująca metodę pierwsza nie dość że przedłużyłą wyczekiwanie jak kura na jajach o kolejne kilka tygodni (non stop zwiększa ryzyko) to jeszcze sprzed nosa uciekło jej kilkanaście procent. I jak stosuje to od dawna to już jej takich okazji uciekło bardzooo dużo, a czas upłynął.
to tyle.