> o kolega z Krakowa, ja też sprzedałem działeczkę pod Krakowem za dużo więcej i też wszystko poszłoooo to było w 2009 roku, dużo się od tego czasu nauczyłem, przeżyłem. ciężko jest wszystko napisać w tych paru słowach, lecz giełda to nie kasyno, musisz mieć metodę wchodzenia w rynek, umiejętność ciecia strat i pielęgnowania zysków, zapakowałem się w JSW i przetrzymałem duże straty, złamałem wszystkie swoje zasady i dlatego jestem na tym w forum łudząc się , że.....jednak nie zgodzę się z Twoją opinią że to jakieś oszustwo. To my inwestorzy się sami oszukujemy, wierzymy a prawda jest taka, że twoja własna prognoza to twój największy wróg. Zarabiam na giełdzie,od tego czasu po wielokroć odrobiłem straty, owszem błędy są ale jeżeli na złych wejściach będziesz tracił powiedzmy 5% a na dobrych zarabiał 10% lub więcej to w długim terminie będziesz zawsze do przodu...powodzenia i nie licz strat to tylko pieniądze
ja też na giełdzie straciłem praktycznie wszystko co tu włożyłem - zacząłem w 2012 i i po 2012 zapłaciłem jakiiś podatek od zysku, po 2013 też chociaz już malutki. Najwyraźnie przesladuje mnie przekleństwo - jedna nienawidząca mnie kobieta wielokrotnie życzyła mi że wszystko czego się dotknę zamieni się w gó..o, wg jej przekleństw mam stracić wszystko i wylądować pod mostem. I faktycznie jest fatalnie - co kupie to tanieje, jezeli sprzedam jak na złość drożeje, gra na Daytryiding - same straty. Praktycznie z włożonych tu pieniędzy zostało mi około 5% - czyli bankructwo. Przekleństwo dotyczy też innych dziedzin mojego życia - pracy, działalności gosp, nawet spadek - wszystko przynosi mi straty. Ciekawe czy znany jest komuś przypadek że ze straty 95% komuś udało sie wyjśc na plus