Dewajtis, problem polega na tym, że po raz kolejny walczysz z tezą, której nikt nie postawił.
Kowal nie powiedział, że UPA nie dokonała ludobójstwa. Nie powiedział, że sprawcy nie byli ukraińskimi nacjonalistami. Nie powiedział też, że współczesna Ukraina ma prawo gloryfikować osoby odpowiedzialne za zbrodnie. Powiedział jedynie, że państwo ukraińskie nie istniało w czasie rzezi wołyńskiej. To jest zwykły fakt historyczny, a nie żadna „proukraińska propaganda”.
Ty natomiast próbujesz z faktu historycznego wyprowadzić tezę, że Kowal działa przeciw Polsce. Tyle że między jednym a drugim nie istnieje żaden logiczny związek.
Co więcej, sam wpadasz we własną pułapkę. Jeśli współczesne państwo ma ponosić pełną odpowiedzialność za każdą organizację historyczną, do której odwołuje się część społeczeństwa, to według tej samej logiki Polska musiałaby odpowiadać za wszystkie zbrodnie popełnione przez formacje i postacie czczone dziś przez różne środowiska polityczne. Nagle jednak wtedy okazuje się, że historia jest skomplikowana, kontekst ma znaczenie i nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej.
Najbardziej kuriozalne jest jednak coś innego. Od miesięcy próbujesz przedstawiać Ukrainę jako główny problem Polski, podczas gdy to właśnie Ukraina od lat ponosi gigantyczny koszt wojny z Rosją. To dzięki ukraińskiemu oporowi rosyjska armia nie stoi dziś kilkaset kilometrów bliżej polskich granic. To dzięki milionom Ukraińców polska gospodarka zyskała pracowników, podatników i konsumentów, którzy pomogli ograniczyć skutki kryzysu demograficznego i niedoborów na rynku pracy.
Ty natomiast nie potrafisz napisać o współczesnej Ukrainie niemal nic poza UPA. To nie jest troska o pamięć historyczną. To jest sprowadzanie całej polityki zagranicznej do jednej obsesji.
I dlatego twoja argumentacja zawsze wygląda tak samo: bierzesz fakt, doklejasz do niego własne interpretacje, a potem udajesz, że udowodniłeś coś, czego w rzeczywistości nie udowodniłeś. Nadal nie wykazałeś, że Kowal skłamał. Nadal nie wykazałeś, że reprezentuje interes Ukrainy zamiast Polski. Wykazałeś jedynie, że nie podoba ci się jego stanowisko.
To trochę mało jak na ten cały patos o „obronie polskiej racji stanu”.