>>Nie. To ty zaprezentowałeś tezę że jego ocena jest trafna. Na tobie spoczywa obowiązek jej dowiedzenia, miernoto o IQ kału.<<
Nie spoczywa na mnie żaden obowiązek. Natomiast chętnie ci uzasadnienię, cytując Pawła Kowala:
"„Mówimy o zbrodni dokonanej przez obywateli polskich na innych polskich obywatelach. (...) rzeź wołyńska nie obciąża państwa ukraińskiego, bo nie istniało”.
Kiedy polityk mówi, że mordercy i ofiary byli po prostu obywatelami polskimi, to tak naprawdę ukrywa prawdę o tym, dlaczego doszło do tej tragedii. Ukraińcy z OUN-UPA mordowali ludzi na Wołyniu właśnie za to, że byli Polakami, kierując się skrajną nienawiścią narodowościową. Nazywanie ich jedynie „polskimi obywatelami” rozmywa tę winę i sprawia, że cała zbrodnia wygląda jak jakiś wewnętrzny konflikt, a nie zaplanowane ludobójstwo na tle etnicznym.
Twierdzenie, że współczesna Ukraina nie ponosi za to odpowiedzialności, bo w czasie wojny nie miała własnego państwa, jest uznawane za bardzo szkodliwe dla Polski. Przecież dzisiejszy Kijów oficjalnie stawia pomniki liderom tych wojennych organizacji i uznaje ich za bohaterów narodowych. Skoro współczesne państwo ukraińskie przejmuje ich tradycję, to powinno też wziąć na klatę odpowiedzialność za ich potworne czyny. Słowa Kowala zdejmują z Ukraińców ten obowiązek i dają im gotowy wykręt, żeby dalej blokować odszukiwanie i godny pochówek ciał pomordowanych Polaków. Dla wielu krytyków zachowanie to jest dowodem na to, że polityk poświęca polską prawdę historyczną i szacunek dla ofiar tylko po to, żeby za wszelką cenę przypodobać się Kijowowi w bieżącej polityce.
Wokół polityka pojawiły się oskarżenia o celowe wyciszanie tematów związanych z ludobójstwem na Wołyniu, aby nie psuć relacji z Kijowem.
Ostatnie wydarzenia związane z nadaniem przez Wołodymyra Zełenskiego imienia UPA jednej z brygad wojskowych wywołały głęboki kryzys w polskiej debacie publicznej. Paweł Kowal starał się tonować nastroje, nazywając decyzję Kijowa „błędem filozoficznym i prawnym”, jednak jego wyważona postawa spotkała się z gwałtowną krytyką w kraju.
Polski polityk ma przede wszystkim reprezentować interes państwa, którego jest przedstawicielem i mówić prawdę, nawet jeśli jest bolesna. Od obrony interesów Ukrainy są politycy ukraińscy.