>>Powiedział rzecz oczywistą z punktu widzenia historii i prawa: w czasie rzezi wołyńskiej nie istniało państwo ukraińskie. To jest fakt, a nie „obrona Ukrainy”.<<
Ale istniała etniczna wspólnota ukraińska, która ubzdurała sobie zbudowanie własnego niepodległego państwa, jednak główną w ich mniemaniu przeszkodą w tym byli Lachy czyli Polacy, choć w 1943 roku Polska była pod okupacją niemiecką i z tymi Niemcami owi Ukraińcy ściśle współpracowali.
Wszystko byłoby ok, gdyby... i to gdyby jest najważniejsze. Coś się działo w przeszłości, więc dzisiaj Ukraina państwo niepodległe nie odpowiada za grzechy przeszłości. Nie gloryfikuje, nie honoruje nadawaniem imienia instytucjom, jednostkom wojskowym, nie nazywa ulic imieniem i nazwiskiem morderców z UPA, nie stawia im pomników. I to byłoby Ok. Od 2014 dorobili się nowych, niekontrowersyjnych dla Polski bohaterów. Ale nie. Oni uparli się, że UPA, jej przywódcy to fundament tożsamości dzisiejszej Ukrainy. I to jest właśnie to czego Polska w żadnym stopniu zaakceptować nie może. Koniec, kropka. Masz mają odpowiedź bez wsparcia redakcyjnego AI.