Nie ty mi wytłumaczysz a znów wobec intelektualnej niemocy przkopiujesz jakiś bełkot z AI bo nie jesteś zdolny nawet do sformułowania celnego promptu. A więc zmiażdżę cię standardowo w ten sam sposób.
Znowu uciekasz od faktów w emocjonalną publicystykę.
Kowal nie powiedział, że zbrodni nie było ani że sprawcy nie byli ukraińskimi nacjonalistami. Powiedział rzecz oczywistą z punktu widzenia historii i prawa: w czasie rzezi wołyńskiej nie istniało państwo ukraińskie. To jest fakt, a nie „obrona Ukrainy”.
Równie absurdalna jest twoja teza, że współczesne państwo ma automatycznie ponosić odpowiedzialność za wszystko, do czego odwołują się niektóre środowiska historyczne. Idąc tą logiką Polska musiałaby odpowiadać za każdą zbrodnię popełnioną przez oddziały, które dziś są czczone przez część prawicy. Jakoś wtedy nagle odkrywasz, że historia jest bardziej skomplikowana.
Najzabawniejsze jest jednak to, że za „dowód” słuszności Millera podajesz własną interpretację wypowiedzi Kowala, a nie jakiekolwiek fakty potwierdzające tezę, że reprezentuje on interes Ukrainy zamiast Polski. Nie przedstawiłeś ani jednego.
W praktyce wygląda to tak jak zawsze: ktoś mówi coś niewygodnego dla twojej narracji, więc ogłaszasz go „ukraińskim rzecznikiem”. To nie jest argument. To jest etykietka mająca zastąpić argument. I właśnie dlatego ta „trafna ocena” istnieje wyłącznie w twojej głowie.