Fala czerwieni przelewa się przez giełdowe parkiety. Lęki inwestorów manifestują się w najwyższych od ponad sześciu lat cenach złota. W poniedziałek rano dolarowe notowania królewskiego metalu znalazły się najwyżej od maja 2013 roku.


O 10:50 kontraktami terminowymi na złoto handlowano po kursie 1 469,05 dolarów za uncję, a więc o ponad 1% wyżej niż przed weekendem. Dolarowe notowania złota wybiły lipcowy szczyt i osiągnęły najwyższy poziom od maja 2013 roku.
Najnowsza fala wzrostowa na rynku złota rozpoczęła się pod koniec maja. Kurs żółtego metalu wystartował wtedy z ok. 1280 USD/oz., by w nieco ponad dwa miesiące podnieść się o niemal 15%. Zdaniem analityków to pokłosie zmiany polityki pieniężnej w bankach centralnych, a zwłaszcza w amerykańskiej Rezerwie Federalnej. Fed, który przez trzy poprzednie lata podnosił stopy procentowe, w lipcu zdecydował się je obniżyć po raz pierwszy od 2008 roku. Rynek spodziewa się kolejnego cięcia stóp w USA już we wrześniu.
Ale w ostatnich dniach doszły nowe czynniki wspierające popyt na złoto. Za sprawą eskalacji wojny handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami inwestorzy na całym świecie uciekają ze swoim kapitałem do tzw. bezpiecznych przystani. Na rynkach akcji i surowców (czyli aktywów ryzykownych) trwają spadki. Rosną za to ceny obligacji skarbowych, franka szwajcarskiego i złota – czyli aktywów postrzeganych jako bezpieczne.
Znamienna jest zwłaszcza sytuacja na rynku długu, gdzie ujemne rentowności obligacji w Europie stały się nową normą. Oznacza to, że inwestor musi zapłacić za przechowanie swoich pieniędzy. Zatem koszt alternatywny trzymania złota (które nie przynosi odsetek) przestał istnieć. Przynajmniej w strefie euro, Szwajcarii, Szwecji i Danii.
Patrząc na długoterminowy wykres złota w USD można dostrzec dopiero początki hossy po trzech latach męczącej konsolidacji i wcześniejszej trzyletniej bessie. Natomiast z punktu widzenia inwestorów z Polski królewski metal jest już niemal rekordowo drogi. W poniedziałek rano uncja czystego złota była wyceniana na ok. 5660 złotych.
Oznacza to, że od początku roku ceny żółtego metalu wyrażone w PLN wzrosły o przeszło 17% i osiągnęły poziomy widziane tylko przez kilka miesięcy w latach 2011-12. To pochodna słabego złotego, który od ponad dekady traci na wartości względem głównych walut wymienialnych.
Krzysztof Kolany

























































