Jest to pierwsze w Polsce wdrożone postępowanie karne przeciwko bankowi w związku z oferowaniem przedsiębiorcom asymetrycznych opcji walutowych. Postępowanie toczy się w sprawie o przestępstwo wprowadzenia w błąd klienta (art. 286 par. 1 kodeksu karnego), zagrożone jest ono karą 8 lat pozbawienia wolności. Doniesienie do prokuratury złożyła jedna z poszkodowanych firm, która straciła 880 tys. zł.
"- Interweniowaliśmy nawet u prokuratora generalnego. W końcu lobby bankowe musiało ustąpić - powiedział przedstawiciel firmy podczas konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie na rzecz Obrony Polskich Przedsiębiorców, założone przez poszkodowanych, oraz Kancelarię Radców Prawnych i Adwokatów Nowakowski i Wspólnicy. Szef Stowarzyszenia Zbigniew Przybysz zastrzegł, że przedsiębiorcy będą występowali anonimowo z uwagi na interesy swoich firm. Poszkodowani zarzucają bankowi Millennium oszustwo polegające na celowym dezinformowaniu klientów, aby ci zwlekali z wygaszeniem opcji, by potem - na podstawie sobie tylko znanej umowy "na telefon" - występować o zapłatę astronomicznych kwot." - podaje "Nasz Dziennik".
Straty polskich firm na opcjach, według różnych szacunków, sięgają od 7 do 120 mld złotych. Dr Paweł Karkowski, prezes GreenCapital, specjalista w zakresie instrumentów pochodnych, twierdzi, że "same umiały zarządzać ryzykiem związanym z tymi instrumentami finansowymi w Polsce tylko banki ING, BRE Bank i BPH. Pozostałe nie tworzyły ich same, lecz kontraktowały w zagranicznych bankach-matkach i bankach inwestycyjnych, zabezpieczając się spotami, tj. sprzedając euro - poinformował" - czytamy w "Naszym Dzienniku".
Dziennik wyjaśnia, że umowy firm z bankami typu put i call miały charakter asymetryczny, tzn. że 90 proc. ryzyka strat wskutek zmiany kursu złotego ponosił przedsiębiorca, a bank zabezpieczał się poprzez wprowadzania barier, po których przekroczeniu działanie opcji put ulegało wyłączeniu. W efekcie takiej konstrukcji premie za opcje put były maksymalnie zaniżone, a marża banku maksymalnie wysoka.
"- Według niezależnych aktuariuszy, różnica w wycenie opcji put oferowanej przez bank do opcji call wystawianej przez przedsiębiorcę wynosiła nawet 1 do 2600 - poinformował mec. Piotr Ładoń z Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy. Według innych ocen, jest to "tylko" 1:200.
- Struktura asymetryczna tych instrumentów (put/call) jest od podstaw wadliwa i sprzeczna z celem umowy, ponieważ powoduje, że w istocie nie zabezpieczają one przed ryzykiem walutowym - ocenił dr Karkowski." - czytamy dalej.
Dziennik zaznacza, że Polska jest jedynym europejskim krajem, w którym doszło do transakcji opcji asymetrycznych na tak gigantyczną skalę. Pozostałe kraje europejskie chronione są dyrektywą unijną MIFID, która ukróciła nieuczciwe praktyki banków wobec niezorientowanych w bankowości klientów. Termin na jej wdrożenie w Polsce minął jesienią 2007 roku, tymczasem ustawa implementująca ją czeka na rozpatrzenie przez Trybunał Konstytucyjny, gdzie skierowana została przez prezydenta.
Poza ogromnymi problemami dla przedsiębiorców, opcje walutowe zagrażają także finansom państwa - twierdzi "Nasz Dziennik".
W opinii Stowarzyszenia na rzecz Obrony Polskich Przedsiębiorców, "jeśli banki wyegzekwują należności od firm, z naszego kraju wyprowadzonych zostanie prawdopodobnie więcej pieniędzy, niż otrzymamy z Unii Europejskiej - nawet 60 mld zł (licząc po kursie 4,65 zł za euro)" - czytamy.
"Umowy opcyjne oferowane przez banki polskim przedsiębiorcom były prawdopodobniej inaczej wyceniane na użytek klientów, a inaczej w dokumentach banków, do których ci nie mieli dostępu. Klientom były przedstawiane ze względów marketingowych jako "umowy zerokosztowe", a więc takie, w których opcje wystawione przez bank (put) i przez przedsiębiorcę (call) posiadają równą wartość. - Dotarcie do wyceny księgowej transakcji opcji walutowych i marży to pierwszy krok do wykazania, iż bank, proponując kontrakt, fałszywie informował swoich klientów o stopniu ryzyka - twierdzą eksperci Stowarzyszenia na rzecz Obrony Polskich Przedsiębiorców.
Bank przed zawarciem umowy opcji musi ją wycenić na podstawie modelu matematycznego opcji, którego istotnym elementem jest zmienność kursów walutowych. Potem w miarę zapadania tych instrumentów rozlicza je sukcesywnie w relacji do wyceny początkowej. Końcowe rozliczenie pokazuje, czy i ile bank zarobił na danym kontrakcie. Niektóre umowy zawierane były nawet na 24 miesiące." - podaje "Nasz Dziennik".
Banki natomiast blokują postępowania, zasłaniając się tajemnicą bankową. Wykorzystują także trudną sytuację firm, narzucając im trudne warunki spłaty zadłużenia, np. 30 proc. od razu, a 60 proc. w formie spłaty kredytu na 20 lat. Co więcej, zdaniem dziennika, zawyżają przy tym swoje należności, aby móc zaoferować firmie 10-procentowy upust.
Źródło: Małgorzata Goss, "Jest śledztwo w sprawie opcji" oraz "Budżet "nabity" w opcje", "Nasz Dziennik" 23 i 24.04.2009 r.
Sprostowanie Banku Millennium
„ Bank Millennium oświadcza, iż całkowicie nieprawdziwe są informacje zawarte w tekście „Jest śledztwo w sprawie opcji” autorstwa Małgorzaty Goss („Nasz Dziennik” 23 .04.2009):
1/ jakoby (...) Warszawska Prokuratura Okręgowa wydała postanowienie o wszczęciu postępowania przeciw Bankowi Millennium w sprawie o przestępstwo wprowadzenia w błąd klienta w związku z zawartymi przez bank umowami opcyjnymi (..). Zgodnie z art. 21 ust. 4 ustawy z dnia 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, w przypadku ustalenia w postępowaniu karnym podmiotu, który mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności na podstawie tej ustawy, należy podmiot taki niezwłocznie powiadomić. Bank Millennium S.A. nigdy powiadomienia takiego nie otrzymał.
2/ jakoby bank prowadził działania polegające na (...) celowym dezinformowaniu klientów, aby ci zwlekali z wygaszaniem opcji, by potem – na podstawie sobie tylko znanej umowy „na telefon” – występować o zapłatę astronomicznych kwot. (...). Było dokładnie odwrotnie – po pierwszych sygnałach o załamaniu na rynku walutowym Bank Millennium podjął szeroką akcje informowania klientów o wzroście ryzyka zachęcając ich do zamykania transakcji opcyjnych. Umowy zawierane z klientami banku są zgodne z prawem, posiadają podpis klienta i są mu oczywiście znane.”
Bank Millennium uważa też, iż Autorka tekstu nie dołożyła należytej staranności polegającej na sprawdzeniu zgodności z prawdą posiadanych informacji. Zachowanie dziennikarza należy wiec rozpatrywać w kategorii naruszenia art. 12 ust.1 pkt 1 ustawy – Prawo prasowe.


























































