Złoty powoli oddaje to, co odzyskał na początku września. Kurs euro idzie w górę drugi dzień z rzędu, przekraczając 4,33 zł. Tymczasem na czteromiesięczne maksimum dotarły notowania brytyjskiego funta.


O 9:51 kurs euro kształtował się na poziomie 4,3349 zł i był o ponad pół grosza wyższy niż w poniedziałek wieczorem. Wczoraj kurs EUR/PLN podniósł się o jeden grosz, odbijając się z najniższego poziomu od początku sierpnia.
Świat finansów żyje teraz dwoma tematami. Pierwszym jest sobotni atak na saudyjskie instalacje naftowe, który doprowadził do prawdopodobnie największego ograniczenia dostaw ropy naftowej we współczesnej historii. Drugim jest rozpoczynające się dzisiaj posiedzenie władz Rezerwy Federalnej, które najprawdopodobniej zadecydują o drugiej obniżce stop procentowych (decyzja w środę wieczorem).
W oczekiwaniu na wieści z Fedu kurs EUR/USD utrzymuje się blisko 2,5-letniego minimum, w pobliżu 1,10 dolara za euro. Na polskim rynku przekłada się to na dolara kosztującego ponad 3,93 zł, a więc o ponad trzy grosze droższego niż przed weekendem i zarazem o prawie 7 groszy tańszego niż na początku miesiąca.
Bez większych zmian pozostawały notowania franka szwajcarskiego, za którego trzeba było zapłacić ponad 3,96 zł. W czwartek zbiera się kierownictwo Szwajcarskiego Banku Narodowego. Na rynku spekuluje się, że SNB będzie chciał w jakiś sposób odpowiedzieć na zeszłotygodniową decyzję Europejskiego Banku Centralnego, który ponownie uruchomił drukarki wznawiają program skupu obligacji (QE).
Tymczasem brytyjski funt mozolnie straty z ostatniego półrocza. Notowania pary funt-dolar podniosły się do 1,24 po tym, jak dwa tygodnie temu popularny „Kabel” testował 32-letnie minimum. W rezultacie brytyjska waluta osiągnęła cenę przeszło 4,88 zł. To już o 25 groszy więcej niż 9 sierpnia, gdy kurs GBP/PLN wyznaczył 2-letnie minimum.
KK

























































