Po czwartkowe sesji średnia przemysłowa Dow Jones osiągnęła najwyższy kurs zamknięcia w 2016 roku, odrabiając styczniowe straty. Chwilowo sztuka da udała się także indeksowi S&P500. Wzrostom na Wall Street akompaniowała najdroższa w tym roku ropa naftowa.


To była druga z rzędu bardzo udana sesja dla posiadaczy amerykańskich akcji. Po środowym, bardzo „gołębim” komunikacje z Rezerwy Federalnej , S&P500 przebił od dołu 200-sesyjną średnią kroczącą, osiągnął najwyższy w tym roku kurs zamknięcia i (chwilowo) wyszedł na plus YTD.
Styczniowe straty w całości odrobił Dow Jones, który po zwyżce o 0,9% znalazł się o 0,32% powyżej poziomu z ostatniej sesji 2015 roku. Nasdaq poszedł w górę o 0,28%, ale wciąż jest o 4,6% poniżej stanu z sylwestra.
Solidnym wsparciem dla nowojorskich indeksów okazał się sektor energetyczny, któremu sprzyjała drożejąca o ponad 4% ropa naftowa. Zarówno notowania amerykańskie ropy Crude jak i europejskiego Brenta osiągnęły najwyższy poziom w tym roku.
Rynek całkowicie zignorował bardzo słabą prognozę Caterpillara. Producent ciężkiego sprzętu budowlanego i górniczego za pierwszy kwartał spodziewa się przychodów na poziomie 9,3-9,4 mld USD i zysku na akcję (EPS) w wysokości 65-70 centów. Analitycy z Wall Street spodziewali się 10,2 mld USD przychodów i 95 centów EPS-u. Mimo to akcje Caterpillata podrożały o 2,1%.
Czwartkowej zwyżki w na rynkach akcji oraz w sektorze surowcowym nie potwierdził Baltic Dry Index. BDI spadł po raz pierwszy od 10 lutego, gdy osiągnął najniższą wartość w swej ponad 35-letniej historii. Baltic Dry Index jest miernikiem cen frachtu morskiego suchych towarów masowych (od zbóż po rudę żelaza) i uważany jest za barometr światowej koniunktury gospodarczej.

























































