ArcelorMittal Poland zdecydował o tymczasowym zatrzymaniu wielkiego pieca nr 3 w swoim oddziale w Dąbrowie Górniczej - podała spółka w komunikacie. Powodem są trudne i wciąż pogarszające się warunki rynkowe.


"Prowadzimy obecnie działalność w niezmiernie trudnych warunkach, na które złożył się szereg niesprzyjających czynników. Należą do nich: bardzo wysokie ceny energii, fakt, że tylko europejscy producenci ponoszą koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 w ramach systemu EU ETS oraz niewystarczające mechanizmy ochrony rynku. To sprawia, że do Polski napływają bardzo duże ilości wyrobów stalowych o zaniżonych cenach" - powiedział cytowany w komunikacie Wojciech Koszuta, dyrektor generalny i prezes zarządu ArcelorMittal Poland.
"W ostatnich trzech miesiącach odnotowaliśmy także znaczący spadek cen. Wszystkie te czynniki negatywnie wpłynęły na nasze marże, co oznacza, że utrzymywanie pracy dwóch wielkich pieców jest w tych warunkach ekonomicznie nieuzasadnione" - dodał.
Przeczytaj także
Jak podano, spółka już rozpoczyna prace przygotowawcze do bezpiecznego zatrzymania jednostki, które potrwają kilka tygodni. Firma zakłada, że postój rozpocznie się we wrześniu i zapowiada, że będzie bacznie obserwowała sytuację na rynku, aby ponownie uruchomić instalację, jak tylko warunki ulegną poprawie.
Dodano, że w Dąbrowie Górniczej pracują obecnie dwa wielkie piece – nr 2 i nr 3. Ostatnie tymczasowe wyłączenie wielkiego pieca nr 3 miało miejsce w październiku 2022 r. i również było podyktowane warunkami rynkowymi. Instalacja została ponownie uruchomiona w styczniu 2023 r.
Solidarność: będziemy walczyć o miejsca pracy w dąbrowskiej hucie
Do decyzji koncernu odnieśli się związkowcy z Solidarności. Szef zakładowej organizacji tego związku zaakcentował, że pracownicy obawiają się, że to wstęp do likwidacji pieca. W przyszłym tygodniu związki zawodowe mają informować o dalszych działaniach. Związkowcy zapowiedzieli, że będą bronić miejsc pracy w dąbrowskiej hucie.
„Obawialiśmy się tego od dawna, ale liczyliśmy, że do wyłączenia wielkiego pieca nie dojdzie. Jeśli jednak z jednej strony na polskie huty nakładane są potężne obciążenia unijnej polityki klimatycznej, a z drugiej wpuszczamy na nasz rynek miliony ton stali spoza UE, to w takich warunkach nie jesteśmy w stanie konkurować” – powiedział Nowak.
Zaznaczył, że choć zarząd AMP deklaruje tymczasowość zatrzymania wielkiego pieca nr 3, pracownicy obawiają się, że jest to wstęp do jego likwidacji.
„Powiedzieliśmy pracodawcy wprost, że w tej sprawie nie mamy do niego żadnego zaufania. Pamiętamy, co działo się kilka lat temu w hucie AMP w Krakowie. Tam również miało być tymczasowe zatrzymanie pieca, a skończyło się tym, że został on zlikwidowany, a wraz z nim kolejne instalacje i tysiące miejsc pracy” – zastrzegł związkowiec.
Przewodniczący zapowiedział, że w przyszłym tygodniu, najprawdopodobniej w poniedziałek, zbierze się sztab złożony ze wszystkich związków działających w dąbrowskiej hucie, który zdecyduje o dalszych działaniach strony społecznej.
„Najpierw musimy spotkać się z załogą i porozmawiać o całej tej sytuacji. Z pewnością nie zabraknie nam determinacji, żeby bronić miejsc pracy w AMP wszelkimi dostępnymi sposobami” – podkreślił Mirosław Nowak.
Solidarność akcentuje, że zarówno związki zawodowe, jak i pracodawcy z sektora stalowego od wielu miesięcy alarmowali, że sytuacja w branży hutniczej staje się coraz bardziej dramatyczna. 21 maja związki działające w przemyśle energochłonnym zorganizowały manifestację przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, domagając się interwencji rządu.
Pod koniec czerwca br. strona społeczna dołączyła do działającego przy Ministerstwie Przemysłu od początku br. zespołu mającego wypracować strategię dla hutnictwa. W ocenie przewodniczącego Krajowej Sekcji Hutnictwa Solidarności Andrzeja Karola rozmowy te szły w dobrym kierunku.
„Jednak 23 lipca premier Donald Tusk ogłosił likwidację Ministerstwa Przemysłu. Co więcej, w ramach rekonstrukcji rządu zlikwidowany został również resort rozwoju i technologii, który brał udział w pracach zespołu trójstronnego ds. hutnictwa. Straciliśmy kilka miesięcy negocjacji i uzgodnień” – uznał przewodniczący.
„Nie wiadomo teraz, z kim w rządzie rozmawiać, a hutnictwo nie ma już czasu, żeby zaczynać wszystko od nowa. My już nie mówimy tylko o zagrożeniu likwidacją zakładów i miejsc pracy. To już się dzieje na naszych oczach” – wskazał Karol.
Jak mówił, do decyzji AMP o wstrzymaniu pracy wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej mogła przyczynić się bezczynność rządu wobec kryzysu w hutnictwie. „AMP prezentował ambitne plany rozwoju w Polsce. W zasadzie wybrane zostały już lokalizacje, gdzie miały powstać piece elektryczne. Zarówno poprzedni, jak i obecny rząd obiecywały wsparcie, ale najwidoczniej na obietnicach się skończyło, skoro zamiast rozpoczęcia inwestycji mamy zwijanie produkcji” – ocenił Karol.
Szef hutniczej Solidarności stwierdził przy tym, że zapowiedź wyłączenia wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej to kolejny przykład „destrukcyjnego wpływu” na branżę hutniczą polityki klimatycznej Unii Europejskiej.
Jak zobrazował, produkcji jednej tony stali w wielkim piecu towarzyszy emisja dwóch ton CO2, a uprawnienie do emisji jednej tony CO2 w systemie ETS kosztuje ok. 70 euro. Polska stal jest więc z góry 150 euro na tonie droższa od stali spoza UE, gdzie nie obowiązuje Zielony Ład.
„Do tego dochodzą ceny energii, które są rekordowo wysokie również z powodu unijnej polityki klimatycznej. W takich warunkach bardziej opłaca się zbudować moce produkcyjne np. w Indiach i wieźć wsad przez pół świata do Europy, niż produkować go tu na miejscu” – przyznał.
Jako kolejny kluczowy problem polskiego sektora hutniczego wskazał zalew tańszej – bo nieobciążonej kosztami unijnej polityki klimatycznej – stali z Ukrainy. Na początku czerwca br. Unia Europejska przedłużyła o kolejne trzy lata bezcłowy dostęp ukraińskiej stali do unijnego rynku.
mbi/ gor


























































