Jerzy ma rację. Lepiej będzie w odwołaniach zwrócić uwagę na te fragmenty wykładni ZUS, które mają solidną podstawę prawną, niż podawać własną, która, choćby była doskonała z pewnością w sądach niższej instancji zostanie zignorowana.
Tak więc lepiej będzie w pierwszej kolejności przytaczać stwierdzenia Centrali ZUS, lub Sądu Najwyższego, a dopiero potem wskazywać na akty prawne, które je popierają. W ten sposób wykaże się, że treść decyzji jest wynikiem ignorancji lub samowoli urzędników. Tak skonstruowaną argumentację, trudno będzie zlekceważyć.