"EU idzie dokładnie w odwrotną stronę"
"aby zminimalizować większość transportu musieli byśmy"
"przestać kupować w dyskontach i centrach"
"przestać kupować na temu"
"my konsumenci sami to destabilizujemy bo chcemy żyć 'lepiej i wygodniej' a jeszcze na kredyt"
Pełna zgoda, ale dlaczego w takich opiniach tak na siłę to zawsze jest EU? Przecież to, co napisałeś wyżej dotyczy całego świata.
Powinniśmy (jako społeczeństwo) m. in.
"przestać kupować w dyskontach i centrach"
Ja bym nawet powiedział - powinniśmy przestać robić z kupowania religii i podstawowej rozrywki. To by dało więcej, niż nie kupowanie konkretnie gdzieś.
Dla mnie np. kupowane (czegokolwiek i gdziekolwiek, czy to w realu czy online) to zajęcie koszmarnie nudne. Robię to tylko wtedy kiedy po prostu muszę.
"przestać kupować na temu" - tak, brawo i zgoda. Ja nigdy nie kupiłem ani jednej rzeczy na temu, na ali-cośtam, czy na czymś tam podobnym.
Przestać żyć jak napisałeś "na kredyt". Tak, my jako społeczeństwo. Ja w całym swoim niekrótkim już niestety życiu wziąłem jeden kredyt, kiedy budowałem dom. Najpierw wieeele lat oszczędzałem, potem większość sfinansowałem z oszczędności, a część z niedużego kredytu, który spłaciłem najszybciej jak się dało - bo był nieduży. Ten kredyt wziąłem, bo chciałem się wprowadzać do swojego domu trochę wcześniej niż dopiero pod koniec życia. Poza tym jednym kredytem - nigdy nie żyję na kredyt. Tylko na tyle, ile zapracuję (a pracuję więcej niż 8 godzin dziennie).
Ale to wszystko nie jest problem EU. To jest problem świata. Świata, w którym federacja amerykańska eksportuje masowo wyłącznie kredyt, inflację (zielone papierki), propagandę (fejkbuk, x, itd) i surowce - poza tym niczego więcej nie produkuje.