śledzę to forum tylko po to, żeby oznaczyć dobrze moment powrotu na giełdę...
Moja teoria może wydać się zbyt śmiała, ale to co obserwuję wygląda tak:
1/ większość tych, co przewidziała bessę lub wycofała jeszcze w miarę przyzwoita kasę z giełdy zakłada, że od wiosny zacznie się hossa, dając przy tym różne poziomy...
2/ po drodze przyłącza sie do nich wielka ilość wtopmenów bessy: przy czym panuje powszechne przekonanie, że jak hossa ruszy, to zarobienie 100% w miesiąc to będzie pikuś....
a ponieważ można się domyślić, co to spowoduje, to ja prognozuję:
1/rzeczywiście, wiosna 2009 przyniesie spory wzrost indeksów, bo się wszyscy rzuca na akcje
2/ po fazie wzrostu nastąpi długi okres spadków - nie wiem - rok???
3/ bessa obnizy indeksy do wartości skrajnych
4/ wychodzenie z bessy będzie trudne, żmudne i mozolne, a odrabianie strat będzie trwało latami
5/ dopiero ostatnie fazy hossy przyniosą hiperbolę
Wiem, że wizja skrajna i straszna,
wcale mi się nie podoba,
bo też chciałabym na wiosnę 2009 zarobić 100% w tydzień,
ale chyba raczej nie ma na to szans...